Radek, Krzysiek, Lechu i Lisu. Miejsce znaleźliśmy, ale nie odnaleźliśmy skrzynki - czarny pies nas pogonił. Byliśmy mocno pod wieczór. Paliło się dużo latarni, wiec troszeczke stchurzyliśmy. He, he na początku myśleliśmy, że to po drugiej stronie rzeki Mieni. Fajna wyprawa, tak zwana z dreszczykiem.