Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy

 Wpisy do logu Stalaktyt Mariana    {{found}} 21x {{not_found}} 0x {{log_note}} 4x   Pokazuj usunięcia Pokazuj usunięcia

2901589 2018-09-16 23:12 rekomendacja rubin (user activity14827) - Znaleziona

no cóż ... moje rodzinne miasto więc wreszcie się musiałem tu wybrac... kiedyś obiecałem Żonce, że pojdziemy tu razem więc kesz wisiał na mapie półtora roku dłużej niż miało to być pierwotnie :P 

Zakłądy mi znane - wujek miał tu praktyki w zawodówce, ktoś tam z rodziny pracowął w Rawencie...

POwiedzonko nawet w dawnych czasach istniało: 

" Kto nie ma talentu - idzie do Rawentu :) 

opis taki tajemniczy - że obawiałem się tego kesza nieco a poszło nam wybitnie szybko i bez żadnego przypału czy problemu - niemniej jednak podobałpo mi się bardzo. 

Także tego no yhym 

Dzięki za fajnego kesza. 

Byłem z Nann, a i zagwiazdkować nie omieszkam ;) 

2753867 2018-05-05 17:07 nonamed (user activity877) - Znaleziona

Ciekawe miejsce, samo maskowanie też, chwilę mi to zajęło ;)

2605317 2017-09-13 09:31 rekomendacja gura11 (user activity2557) - Znaleziona

Powrót na Marianowe ścieżki. Nie udało się w Łodzi, to walczymy tutaj ;) 

Eh ten Marian. Za szybko się stąd zebrał. Fabryka pracuje na pełnych obrotach. Pierwszy raz zdarzyło mi się łazić w takim miejscu pod pracującym zakładem. Słychać rozmowy, nawet niedopałkiem papierosa można dostać w łeb...dobrze, że nikt nie sikał.

Takie miejsca uwielbiam, a sam stalaktyt i maskowanie... ehhh, kolejne mega pozytywne zaskoczenie :)

2565990 2017-08-10 22:55 rekomendacja JoannaLadyMoon (user activity3824) - Znaleziona

I znów jakiś Marian, albo raczej jego stalaktyt ( czyli co? WTF???). Ja już miałam dość, dochodził wieczór, bylam głodna, brudna, klejąca od upału....chciałam odpoczać, zjeść, umyć się a tu dupa, bo oczywiście mototramp napalony na Mariana jak świnia na obierki i trzeba z nim iść. Byłam pewna że postoję z Dombie na zewnątrz i nie będę w żadną wstrętną dziurę włazić. No ale jak mototramp hyżo wskoczył, za nim Mi-Mi no to tak trochę łyso, zwłaszcza ja -miłośniczka podziemi mam stać jak cipa na zewnątrz?? O nie....Honor nie pozwolił na to!!!

No ale ze wzgledu na stan zdrowia to tak bardzo ostrożnie musiałam to uczynić i udało się, zlazłam. Za mną rozpoczęła się akcja opuszczania Dombiego w czeluść, więc trwało to wieki a ja w międzyczasie zapaliłam światło i rozejrzałam się dookoła po tej dziurze.

W świetle latarki widziałam miliony pajęczyn nad moją głową, oraz miliony wielkich, tłustych i wypasionych pająków i to różnych rodzajów, bo wisiały krzyżaki na wielkich sieciach i też kątniki umieszczone tuż przy suficie. Zrobiło mi się słabo. Zwłaszcza, że poświeciłam wgłab tego tunelu, którym akurat mieliśmy iśc, to była masakra. Tam się aż ruszało.... I jeszcze trzeba iść schylonym, a one tuż przy głowie, twarzy... Brrrr.. NIE!!!!!!

Właśnie rozumiałam, że z moją arachnofobią nie dźwignę tego przejścia, no nie dam rady i ch...j i już miałam się odwrócić do chłopaków by im oznajmić, że wychodzę na powierzchnię w trybie expresowym, gdy okazało się że Dombie właśnie stopami dotknął dna tunelu i padło hasło: ruszamy po kesza!!. Eh...undecided

Celowo przepusciłam  moto i Mi-Mi oraz Dombiego go jako pierwszego przede mną, bo z jego gabarytami pieknie zrywał wszelkie pajęczyny, omiatał swoim ciałem cały zapajęczynowany prześwit tunelu. Pająki zaabsorbowane były naprawą swojej zniszczonej sieci przez takiego olbrzyma (dla nich to przecież istny armagedon), toteż mogłam zaciskając zęby ze strachu i zamykając oczy, by niewidzieć tych szkaradztw jakoś iść. I tak dotarliśmy do stalaktytu. 

Faktycznie, jest!!! Wow, i to całkiem pokaźny. Szybko zlokalizowaliśmy skrzynkę, wpis, sesja foto i spadamy. 

Wyleźliśmy z dziury upaprani ale szczęśliwi. Ja - że pokononałam po raz enty lęki zwiazane z pająkami i innymi moimi fobiami.

Dziekuję Ci, Autorko za te doznania!!

Teraz z perspektywy czasu wiem i widzę, że ten kesz był mi potrzebny...Gdybym tam nie weszła - nie czułabym tego feelingu w trakcie i po. Tego trzeba mi było....Bo Coś się we mnie odrodziło, coś zakiełkowało,coś co było ostatnimi czasy uśpione z różnych względów ( m.in.przez choroby). To dla mnie trochę taki catharsis,...i  dałam radę z tymi obrzydliwymi stworzeniami, a to dla mnie bardzo dużo znaczy. 

Tak więc przyczyniłaś się, droga Autorko, do bardzo pozytywnego zwrotu w moim życiu. Chyba nawet nie miałaś swiadomości, jakie to będzie miało dla mnie znaczenie, umieszczając ten mały pojemniczek w starym, zapyziałym, zapajęczynowanym tunelu od jakichś zakladów.

WIELKIE TFTC!!!!!

2564465 2017-08-10 22:53 rekomendacja mototramp (user activity2160) - Znaleziona

Rewelacja! Super przygoda! Więcej pewnie napisze Dombie, w sumie mam wyrzuty sumienia bowiem namówiłem go aby wlazł. No i wlazł (i wylazł!). A czy się podobało zapewne napisze... Mnie bardzo! Dzięki!

2565802 2017-08-10 19:30 rekomendacja Dombie (user activity1902) - Znaleziona

Od początku wiedziałem, że tutaj pojawią się problemy. Odkąd po raz pierwszy zobaczyłem te cholerne zielone trzy i pół pałeczki w pełni zdawałem sobie sprawę, że powinienem się trzymać od tego miejsca z daleka i mieć smutek Mariana w głębokim poważaniu. Ale nie! Oczywiście - zamiast siedzieć sobie w jakimś miłym, klimatyzowanym pomieszczeniu, sączyć jakiegoś Highland Parka, albo chociaż Bushmillsa, to ja się pakuję w samochód i przyjeżdżam do tego miejsca, w ten parny, upalny, przed- i poburzowy, niemożliwy do zniesienia dzień. Na dodatek nie przyjeżdżam tu sam - bo gdybym tak zrobił to już widząc spożywającą przy wejściu na teren grupkę lokalsów zrobiłbym zawrotkę nie opuszczając autka i jadąc sobie ewentualnie na dobre sushi. Nie, o nie! Ja tu przyjeżdżam z największym chyba na świecie wielbicielem marianowych popapraństw, czyli z Mototrampem. A przecież powinienem mieć świadomość, że ten gość, to dla Mariana wlazłby chyba nawet do dupy trolla. Nic więc dziwnego, że na moją nieśmiałą propozycję, że może ze względu na biesiadujących u wrót sobie odpuścimy, Mototramp odparł, że to bardzo dobrze, że biesiadują, bo to znaczy, że nie ma żadnej ochrony, ani nic takiego. I jak tu z takim polemizować? Zaparkowałem więc grzecznie pojazd kapkę dalej i ruszyliśmy w kierunku wejpojnta wskazującego biesiadujących... ekhhh... no... wejście na teren. Lokalsi oderwali się od swoich konwersacji na nasz widok, ale my szliśmy dalej nie zwracając na nic uwagi. Coś mi się wydaje, że gdyby nie Mi-Mi, który był z nami, to lokalsi nie powróciliby tak chętnie do swoich konwersacji, ale może to tylko moja chora wyobraźnia, które wszystkich każe widzieć jako potencjalnych obijaczy mordy.

Ponieważ instrukcja Werrony głosiła, że od miejsca wejściowego na teren do miejsca wejściowego do obiektu warto się uwijać, bo się jest na widoku, to wzięliśmy sobie to do serca i się uwijaliśmy. Na tyle chyżo się uwijaliśmy, że zaszliśmy trochę za daleko, o czym doskonale wiedziałem, bo kiedy się tak uwijaliśmy nie omieszkałem naturalnie zwrócić uwagi na pewne... otwory i nie miałem najmniejszej wątpliwości, że to tam. No sorry, ale za dobrze znam Matkę Założycielkę i wiem doskonale, że wbrew temu co mówi, to ona wcale nie jeździ na żaden rower, tylko wyszukuje podejrzane dziury w ziemi, do których włazi, bo jest cholernym krasnalem, gnomem, czy innym goblinem. Włazi i znajduje jakieś wytwory smutków, a potem robi tam kesze. I efekt tego jest taki, że potem ściągają w te miejsca tacy straceńcy jak ja i stają przed życiowym dylematem: zachować ostatnie pozostałości zdrowego rozsądku, czy posłuchać szalonego Mototrampa, który ochoczo wskakuje do tej dziury i mówi, że tam jest... fajnie!!!

Ja pitolę!

Fajnie, to może być w basenie ze szklaneczką Lagavulina, ale nie w jakiejś dziurze w [tu powinien nastąpić szczegółowy opis tego, w czym była dziura, ale przecież zaraz dostałbym zlewkę, że spojleruję, więc sobie odpuszczę opisy].

Oczywiście, za Mototrampem do dziury wskakuje moje dziecko, na co mu pozwalam, bo po pierwsze wiem, że Krzysiek to w gruncie rzeczy odpowiedzialny koleś i moje dziecko jest z nim bezpieczne, a po drugie, to pragnę, żeby moje dzieci nie zatraciły ciekawości świata tak jak ich tatko i żeby wchodziły do różnych dziur.

Miałem jednakowoż nadzieję, że Mototramp z Mi-Mi pójdą sobie do wytworu smutku, wpiszą się za wszystkich i będzie z głowy, a ja sobie w tym czasie porozmawiam o różnościach z Lady Moon... postoję na czatach z Lady Moon i popilnujemy żeby dzielnym wojakom nie stała się krzywda. Wierzyłem, że Lady Moon, która do Mariana ma stosunek zdrowy i zdystansowany, nie będzie się chciała styrać w ten duszny dzień.

Och - jakże się szczerze zawiodłem! Po chwili Lady Moon też była w dziurze, a ja zostałem sam na zewnątrz jak ostatni ciul. I jeszcze ten trójgłos ze środka - no chodź, no fajnie, no nie tak źle... No uparli się jak rzyć na sranie, żeby mnie też w to wciągnąć... Łosie jedne bagienne...

Ja pitolę!

Kompletna masakra!

Zamiast siedzieć sobie w wygodnym foteliku i sączyć Balvenie, to ja...

Oszczędzę światu cytowania, o czym szeptałem włażąc w tę cholerną dziurę. Powiem tylko, że myślałem o znacznie gorszych sprawach.

A kiedy już znalazłem się wewnątrz, to Mototramp z Mi-Mi ruszyli jakby mieli motorki w tyłkach i tak w połowie pierwszej prostej Mototramp się odwrócił i rzucił przez plecy tekstem dnia: "No dalej jest już super!"

Ja pitolę!

Powstrzymałem się od malowniczego przekazania komunikatu, że moja definicja "super" opiera się na nieco innych elementach, do których należą między innymi Macallan, zupa ramen, muzyka Telemanna i bzykanie, a których tutaj jakoś nie byłem w stanie zauważyć (może ze względu na słaby wzrok). Natomiast pomyślałem sobie różne brzydkie wyrazy, których nie wypowiedziałem na głos przede wszystkim ze względu na uczestnictwo w tym przedsięwzięciu mojego dziecka.

A kiedy Mototramp dotarł do zakrętu, to powiedział "ups", czy coś takiego.

To, co sobie wówczas pomyślałem zatrzymam dla siebie. Możecie sobie w każdym razie wyobrazić, co mogłem sobie pomyśleć, kiedy taki napalony marianofil jak Mototramp mówi "ups", czy coś takiego...

Ja pitolę!

Niestety, Mototramp po powiedzeniu "ups", czy coś takiego, nie odwrócił się i nie powiedział "wiecie co, wracamy" (a przecież obiecywał, łobuz jeden, że tak zrobi). Tylko po prostu zniknął za zakrętem, a za nim Mi-Mi.

A kiedy ja dotarłem do zakrętu to uświadomiłem sobie, że jest mi już wszytko jedno. I tak już jestem pod ziemią, więc sobie tu po prostu zostanę i wyprodukuję własny stalaktyt. A potem przyjdzie tu jakaś Werrona i powie:

Ja pitolę!

I założy kesza...

A potem usłyszałem "łał",czy coś takiego...

...

Naprawdę taki jest.

Taki właśnie "łał", czy jak kto woli "wow".

I nawet ja, z moim analitycznym, obiektywizującym oceny (przynajmniej tak się staram, choć wiem, że jest w nich ciągle za dużo chklernych, subiektywnych emocji) umysłem nie mogę nie dać za tego kesza zielonej gwiazdki i nie powiedzieć "łał"...

Ale wiecie co...

Naprawdę się ucieszyłem dopiero wtedy, kiedy wszyscy stamtąd wyleźliśmy i kiedy wiedziałem już, że wracamy do domu...

Merci!

2486653 2017-05-22 09:20 Werrona (user activity2077) - Komentarz

Meteor:  rowery to samo zuo - od razu widać, ze nie z tej planety jesteś ;)

2485756 2017-05-21 18:21 meteor2017 (user activity3384) - Komentarz

Jak na nasz gust, obiekt za mało opuszczony i za bardzo przypałowy... wolimy miejsca gdzie człowiek sobie zwiedza do woli i pies z kulawą nogą się nim nie zainteresuje. Podjechaliśmy się rozejrzeć, zorientować się gdzie można zostawić rowery, jak wejść... wejścia nie zauważyliśmy, w międzyczasie zainteresował się nami ochroniarz (widzieliśmy że się zbliża, więc ostentacyjnie zrobiłem kilka zdjęć).

- Co państwo tu robią?
- Oglądamy
- To jest zakład pracy, tu nie wolno wchodzić.
- Ale nie ma żadnego zakazu.
- Ale nie wolno. (Moja ulubiona zasada - nie wolno, bo nie wolno ;-))
- A ludzie spacerują tu z psami.
- Ale to miejscowi.
- My w zasadzie też miejscowi.
- Sądząc po bagażu to nie bardzo. (jak zawsze mamy spore sakwy)
- Podstawowe rzeczy - kurtka od deszczu, jedzenie na piknik, kocyk...
- Dobrze. Do widzenia.
- Do widzenia.

 

2460101 2017-04-29 19:13 crl_ost (user activity1926) - Znaleziona

Ciekawe te stalaktyty, a ich kolor- przyznajcie sie, pomalowaliście je sami by ładniej wyglądały co? ;)

2458669 2017-04-29 19:08 rekomendacja Gacekk (user activity6941) - Znaleziona

Znaleziona na wyprawie: Żyrardów, Skierniewice, Łowicz i akalice.

Piękny kolorowy stalaktyt. No i dojście do niego niczego sobie. W sobotę po południu nie słyszeliśmy odgłosów pracy. Hale wyglądały na opuszczone.

2472724 2017-04-29 18:08 Aki. (user activity7541) - Znaleziona

Znaleziona podczas plądrowania miejscowości na zachód od stolicy z Gacekk, crl_ost i mimi29.

2441019 2017-04-15 21:04 rekomendacja bamba (user activity13402) - Znaleziona

Początkowo niewielkie kłopoty z lokalizacją włazu a potem już śmigaliśmy śmiało a na finale banan na twarzy....fajne

Sobotnie przedświąteczne włóczenie się po okolicach Rawki i Bzury wraz z Serengeti, dziękuję.

2447538 2017-04-15 06:51 rekomendacja Serengeti (user activity11768) - Znaleziona

Pierwszy raz podjechaliśmy, ale niestety panowie z piwkiem odstraszyli nas trochę, drugi raz już spoko. Miejscówka namierzona i hop do dziury,fajne miejsce, a stalaktyt smutku ,piękny okaz;) świąteczne keszowanie czas zacząć, razem z Bambą, dzięki :)

2383009 2017-01-22 22:23 rekomendacja MiszkaWu (user activity2641) - Znaleziona

dla takich skrzynek warto żyć

 kolejne intrygujące miejsce, czego się człowiek nawdycha to jego, kogo/co może spotkać to strach pomyśleć, ale potencjał ten kompleks budynków ma - to fakt

2391148 2017-01-22 20:41 rekomendacja Phoebe (user activity5290) - Znaleziona

Biedny Marian, kolejny zakład jego pracy zamknięto (a może tak mu tylko powiedzieli żeby lepiej zniósł wieść o zwolnieniu?). Mimo tylu lat ile minęło od czasu kiedy Marian był tu po raz ostatni, w całym pomieszczeniu czuć było jakąś taką przygnębiającą atmosferę. Tutaj też zdaliśmy sobie sprawę że praca wre i nie wejdziemy dalej. Dopiero po wyjściu i zobaczeniu przez wybitą szybę jak hale się teraz mają powrócił dobry nastrój :) A może akurat ta przeprowadzka nie wyszła mu tak całkiem na marne. Jakby tu został nie poznałby Kamila :)

Na miejscu zastanawialiśmy się jak Założycielka odnalazła ten stalaktyt, co tam robiła:)Wątpię że Marian się komukolwiek pochwalił o tak "niemęskim" zachowaniu. Maskowanie jakieś takie znajome:)Nareszcie znalazło godne miejsce ukrycia :)

Dziękuję!

2383367 2017-01-22 19:31 rekomendacja Psikiszek (user activity8781) - Znaleziona

Znaleziona z Phoebe. mimi29 i MiszkaWu. Jaki to człowiek wygodny się zrobił, chodzi i szuka gdzie tu schodki by go do wnętrza zaprowadziły, a tymczasem trzeba włazić tam gdzie na początku wydaje się dobrze. Tunel rewelacja i nawet mocno nie trzeba się schylać. Świetna skrzynka i nawet siły wróciły i naszła ochota na zwiedzanie. Jednak hale wyglądają na używane i lepiej nie ryzykować. Zresztą z jednej strony natknęliśmy się na psisko.

2382801 2017-01-22 19:04 mimi (user activity2581) - Znaleziona

Wspólnie z MiszkaWu, Phoebe. i Psikiszkiem.

2314059 2016-10-01 20:28 Werrona (user activity2077) - Komentarz

Spokojnie, rozmawiałam  niedawno z ochroną (być może inną zmianą)-ten teren jest otwarty, więc póki nie przyłapią cię na wchodzeniu do dziury to jest OK i legalnie :).Wieczorami młodzież spotyka się nieopodal chętnie i nikt ich nie wygania...

 

2317602 2016-10-01 17:15 Upiorek (user activity30) - Znaleziona

Schizoidalne miejsce. Na początku przeoczyłem. Dzięki geojerrycache.

2315211 2016-10-01 17:15 geojerrycache (user activity93) - Znaleziona

Fajny urbexowy klimacik. Teren był 'czysty'.
Nie było prosto, ale wspólnie z Upiorkiem skrzyneczka podjęta!
TFTC!

2313868 2016-10-01 16:20 daroo88 (user activity1758) - Znaleziona

Podczas gdy ja z jednym kolegą niezrzeszonym buszowałem w podziemiach w poszukiwaniu marianowych łez to dwóch znajomych zostało na górze, żeby zabezpieczać tyły .

Zainteresował się nimi jakiś pseudo ochroniarz (czyt. cieć), który bał się nawet podejść tylko wziął telefon i gdzieś zadzwonił. Zdążyliśmy wyjść i szliśmy w stronę samochodu jak podjechali strażnicy miejscy i bardzo się rozglądali (dostali pewnie zgłoszenie o dwóch kręcących się typkach a widzieli czterech uśmiechniętych facetów, którzy tamtędy tylko przechodzili). Może gdybyśmy wyszli dwie minuty później to musielibyśmy wyznać jak na spowiedzi całą prawdę.........o Marianie i jego ciężkim załamaniu z powodu utraty pracy.

Jak widać stalaktyt Mariana jest dobrze pilnowany zarówno przez ochronę jak i przez straż miejską.

Dzięki za naświetlenie mi kolejnego etapu z życia Mariana.

2305623 2016-09-23 21:10 rekomendacja LwiciuL (user activity236) - Znaleziona

tftc! znalezione wraz z łucznikiem ja patrolowałem teren z góry a łucznik buszował w podziemiach:Ddzięki!

2305632 2016-09-23 21:00 rekomendacja Łucznik (user activity204) - Znaleziona

Znaleziona z LwiciuL. Trochę ślepy jestem ale za drugim podejściem się udało. TFTC!

Ostatnio edytowany 2016-09-23 21:35:33 przez użytkownika Łucznik - w całości zmieniany 1 raz.

2298586 2016-09-16 20:02 Werrona (user activity2077) - Komentarz

Lec- jak to co  robiłam - wyciągałam Mariana z doła 

2298453 2016-09-16 15:00 rekomendacja lec (user activity758) - Znaleziona

Znaleziono podczas psio-wędrówki. Już wiem co takiego na poziomie -0,5 stanowi największe zagrożenie. Spenetrowałem wszystkie korytarze więc po śladach będzie ciężko trafić. Zastanawiające jest to co robił właściciel w takim miejscu, że je wyczaił... i do tego po nocy

ps. tym razem wziąłem właściwy certyfikat.

pss. nie ubierajcie się tak jak do kościoła.

Ostatnio edytowany 2016-09-16 20:23:41 przez użytkownika lec - w całości zmieniany 1 raz.