Miałam odwagę zerknąć na kesza dopiero drugiego dnia. Efektem ubocznym była całkiem spora loża szyderców, którzy mocno mnie motywowali "nie dasz rady" "i tak tego nie zrobisz". Z wypiekami na twarzy, ślimaczym tempem, ale dałam radę. Dzięki za ciekawego owna. Podobało się.