Bażant po Fukushimie dotarł na skraj lasu. Przycupnął w ciekawym miejscu. Nieco włochaty stwór w dupie miał kesza, zależało mu tylko na tym, by się perfidnie chować przed nami. Nie obyło się bez konsultacji z dzadzerem, który potwierdził moje przypuszczenia. Podjęta z Raku27, Piterdaw1 i niemen.