Ciężko było tu sie dzisiaj dopchać. Najpierw taksówkarz zrobił sobie drugie śniadanie razem z prasówką a potem pan laweciarz grzebał przy swoim samochodzie. Jak poszedł się zdrzemnąć to ja poszedłem po kesza :). Ciekawe miejsce, jednak na zwiedzanie od wewnątrz nie odważyłem się.