Log entries VII Ogólnopolski Zlot Geokeszowy
37x
35x
18x
2013-06-04 00:15
krusiaa
(
2297)
- Attended
Wyjazd do ostatniej chwili był pod wielkim znakiem zapytania, ale za namową Agathy ruszyłam. Obawa numer jeden, ta największa: auto. Nie miałam pewności czy dojedzie, bo od miesiąca zbierałam się z naprawą i nie zebrałam się. Cóż, jak to mówią, no risk no fun - jadę! Jazda z mało sprawnymi hamulcami nie była taka zła. Przed Częstochową zaatakowała ulewa z gradem (dobrze, że chociaż wycieraczki sprawne były ;)), widoczność prawie zerowa, ale jadę. Później było ok. Wieczór pierwszy spędzony najpierw przy grilu z Kiką, Agathą i Czesiem, następnie przy ognisku z resztą ekipy. Tu długie opowiadanie pt. "Ja i mój kubek" - brat, szacun!Rozmowy trawły do późna, ale zabrakło jednej rzeczy niestety (wiadomo czego). Dzień drugi spędzony w terenie z przygodami (Wołek, napraw auto!) wieczorem znowu ognisko, kiełbaski te sprawy. Dzień trzeci, deszcz, skrzynki, deszcz, skrzynki i gala (film się produkuje się, oczekuję w przyszłym roku Osca.. tfu, gwiazki znaczy się, za kręcenie tego kabaretu :), link wyślę zainteresowanym). Niedziela, tu był smutek, bo zbierać się trzeba było. Poranna kawa, chwila przy stole śniadaniowym i baj, baj Jura.
Podziękowania dla:
Sebastiana, bo organizator.
Żywca, bo kociołek.
Anteny i Wołków, bo dupsko mi wozili.
Agathy, bo namówia i przygarnęła do łóżka.
Całej reszty, bo byli i było bardzo fajnie! Luubię Was
P.S. Auto dziś padło, ale to nic. Najważniejsze, że pojechałam i wróciłam.