Przyznaję, że trochę mnie strach przed tymi nietoperzami trzymał i krzyczałam (a właściwie szeptałam) na chłopaków, żeby mówili trochę ciszej, tak na wszelki wypadek. Na szczęście nie zauważyłam żadnego potworka. Najgorzej jest chyba z odłożeniem kesza, trzeba się troszkę nagimnastykowaćDziękuję za pokazanie, pozdrawiam :)