No i to ostatnia skrzynka świąteczna ze ścieżki. Szybko i sprawnie? Oj nie! W ciemnościach podeszliśmy na kordy a były ostrzeżenia, żeby nie po ciemku... Zignorowaliśmy...
Za płotem, w oddali jakieś głosy i światło. Pewnie żule. Na wszelki wypadek nie świecimy światła i 1 etap traktujemy jedynie jak punkt orientacyjny, nie szukając na miejscu wskazówek. Zapalamy światełko a zza płotu razi nas stroboskop. Idziemy w las, tylko w którą stronę? Kilkadziesiąt metrów? Hm... Tak nie da rady, wracamy a ja dzwonię do Autora po pomoc. Tu się okazuje, że musimy wrocić i chyba znajdujemy obiekt, ale nie możemy znaleźć kesza. Autor pyta, czy 1 etap znaleźliśmy 🙈 To tam były wskazówki? Idziemy na 1 etap ale znów stroboskop i do płotu ktoś podchodzi i mówi "dzień dobry". Odpowiadamy i idziemy dalej, wszak mamy ze sobą psa i wyszliśmy tylko na spacer w ciemne krzaki 😂 Gość odpuszcza a my zaczynamy od nowa. Wskazówka, kordy i trafiamy na miejsce które już przeszukiwalismy. Tu następuje kolejny, chyba już trzeci tel do Autora. Ja juz nawet myślę, że ktoś kesza stąd zabrał. Okazuje się, że kordy pokazują kilka metrów dalej i kryjówka jest i kesz jest! Sukces! Obyło się bez policji i aresztowania

Chociaż wyposażenie kesza nadałoby się dla antropologa sądowego. My jednak wiemy czyje szczątki tu są i że w poprzednim keszu zostawił czerwone bokserki :D
Dzięki za super zabawę!
I ktoś tu nie zdążył na zajęcia sportowe dzięki keszowi

Wieczorny spacer z Woodieh.
Dzięki za kesza!
25 lutego 2026 20:56