To była... przygoda

cieszyłam się, że kesz jest tak blisko pkmki, łatwo będzie zaparkować (nie było) i łatwo będzie podejść (tym bardziej nie było). Z peronu kicha, nie będę przecież skakać półlegalnie przez płot. No to najpierw próbowaliśmy od mostu drogą, ale zobaczyliśmy zaśnieżony wąwóz rzeczki i spasowaliśmy. Więc stwierdziliśmy, że pójdziemy alternatywną ścieżyną wzdłuż torów. I to był pomysł mocno średni, bo w tym śniegu nikt tam przed nami nie lazł, a było go po kolana i przy każdym kroku trzeba było przebić warstewkę lodu w śniegu. Po takim wytyczaniu szlaku wraz ze skakaniem przez rzeczkę byłam zmachana jakbym wlazła na szczyt xD jak już się przedarłam to z samym znalezieniem kesza nie było problemu. Fajny pomysł na skrzynkę, pasujący tematycznie do okolicy. Co do powrotu - stwierdziłam, że nie ma opcji, nie wracam poprzednią trasą i był skok przez płot na peron pkm xD taką też trasę polecam następcom brnącym przez śniegolód, jeśli jeszcze będzie. TFTC!