Keszyk znaleziony na walentynkowo-wspominkowym spacerze z Lupim:)
Do tej pory zawsze mi było nie po drodze do tego kesza. Dzisiaj na spokojnie podeszliśmy na kordy I Lupi momentalnie po niego sięgnął. W środku mocno wilgotno, ale jakoś udało się wbić pieczątkę. Dzięki za kesza!