Grzegorz mówi, że pani wyrzucała Go z klasy, chyba że przeprosi. A nie lubił przepraszać. Moja pani nie wierzyła w szczerość takich przeprosin i od razu lała liniją po łapach. A potem do kąta dopóki opuchlizna nie zejdzie...
Dzięki za przywołanie wspomnień z dzieciństwa...