Kolejny świetny Kesz na trasie, tym razem z drogą przez mękę i tysiącem biegaczy po drodze. Wtedy myśleliśmy, że to było najgorsze dojście do kesza.
Trochę czasu na podjęcie zeszło, ale warto było szaleć tak.
Pierwszy raz na Świątecznej ścieżce, ale nie ostatni.
Dziéki za chwilę radości z keszem. Pozdrawiam, An Na.