Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 1000 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy

 Wpisy do logu [12DŚBN_Trójmiasto_2025/2026] Kolejny Łup Grincha    {{found}} 30x {{not_found}} 0x {{log_note}} 1x Photo 1x Galeria  

5024521 2026-01-04 14:55 rekomendacja ryne05 (user activity2525) - Znaleziona

Było to pierwsze, jakże niepodzielne, jedno z tych czniowych popołudni, kiedy niczym pochodnia świat wydaje się odrobinę bardziej świetlisty i zaczarowany, a ścieżki w parku prowadzą nie tylko tam, gdzie chcą ludzie, lecz także tam, gdzie życzy sobie sama Królowa Zima.
Wystarczył jeden błysk - taki, który wygląda jak nadprzestrzenny skok, choć w Narnii nikt by się temu nie dziwił i już z polotem znaleźliśmy się volotem pośród parkowego jing i jang, dwóch sił tańczących ze sobą jak światło i cień.
Tuż przed zdjęciem maski świetlikowa choineczka migotała niczym Calineczka, która postanowiła przebrać się za drzewko i nieco przesadziła z ozdobami.
Dalej czekały drzewniane wigwamy, a przy nich opatuleni niczym zimowe plemię mieszkańcy, jakby indiańsko tańczący, ale przede wszystkim pichcący zupełnie niechcący, całko- i pierwiastko wegetariańskie kiełbaski, które syczały jak małe ogniki z baśni o mięsku, który nie smakuje, bo kotlecik poleciał do niczki (któż nie chował tego w tym niechaj pierwszy go zje).
Pod mostem Terabithii huśtawka kołysała się lekko, jakby sama pamiętała, że w Narnii rzeczy martwe czasem mają własne życie.
A potem weszliśmy na szlak, który nie trafił (nas), ale my trafiliśmy, bo tak już bywa, gdy prowadzi cię coś więcej niż didżej PieS.
I wtedy ujrzeliśmy to urządzenie. O! jakże słodkie! O! jakże ogromne! Jakby stworzone dla zwierzyny, która w Narnii miałaby zapewne imię, charakter i ulubione powiedzonko, a najlepiej, gdybyśmy to byli my.
A tuż obok, jak maleńki psycylogrzybek, przycupnęła skromna, przyziemna keszynka, wyglądająca tak, jakby wiedziała, że Grinch już raz próbował ją porwać, ale zrezygnował, bo zgubił wątek.
I tak oto kolejny łup Grincha, choć już nie taki jakby skopalnianej uwięzi, został namierzony, przez Keszerki znakomite i nie mniejszych Keszerów, którzy tego dnia znaleźli nie tylko kesza, ale i odrobinę magii, która zostaje z człowiekiem na długo po tym, jak śnieg stopnieje.

Keszerska niepodzielna wyprawa z Huragan_Polnocy, Mychą, Śliskim Śledziem i eliksirem w silnym składzie pod wezwaniem.