Szczęście w nieszczęściu byłem akurat na katowickiej Ligocie i korzystając z "okienka" udałem sie do Sądu Rejonowego. Tam byłem przesłuchiwany w towarzystwie Chrząszcza, który wrócił ponownie w to miejsce uzupełnić zeznania ;)
Po wszystkim udaliśmy się na parking i każdy pojechał w swoją stronę.
Świetny pomysł, wykonanie i miejsce ukrycia. Miło było znów tutaj trafić po kilku latach.