Znaleziona w ramach sylwestrowego spaceru i capnięcia przy okazji ostatniego kesza w roku. Łatwo nie było bo o dziwo bez śladów na śniegu. Za to bombki pomogły i wygrzebałem w końcu to co trzeba. Dojście tu bardzo karkołomne, trzeba mocno uważać, ale przynajmniej nikt postronny się tu nie zapuści. Dzięki i Szczęśliwego Nowego Roku!🎇