Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 1000 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy

 Wpisy do logu Na tropie skarbu Templariuszy, i nie tylko...    41x 39x {{log_note}} 21x Photo 1x Galeria  

4230806 2023-05-08 20:34 Victor+ (user activity6686) - Uczestniczył w spotkaniu

Moi drodzy gospodarze, działacie na Nas jak magnes. Nasze bieguny się przyciągają pomimo beznadziejnej drogi, która nas dzieli. Dzięki temu po raz kolejny przemierzamy 1200 km aby spotkać się z ogólnopolską bracią! 

Dzień pierwszy: rumuński konwój z Łodzi wyrusza  składzie: elf19586, Maleska, ISE Dęblin. Pierwszy postój w Kórniku, gdzie dołączamy do Andre0373 i zataczamy keszową pętle rozkoszując się fajnymi patentami. Dalej droga dłuży się niemiłosiernie. Docieramy w końcu na bazę, gdzie wspólnie z kilkoma innymi przybyszami rozwiązujemy Worek pełen procentów Andre.

Dzień drugi: na widok nowych quizów o mało nie wróciłem z powrotem do Łodzi. Przystępujemy do ataku na nowy projekt w kształcie krzyża, szybko jednak odpuszczamy liczenie pierwiastków i ułamków i zmieniamy klimat keszowania na bunkry i fortyfikacje z TK. Keszowanie jakby nabrało kolorytu, a uśmiechy na naszych twarzach zrobiły się jakby szersze. Na wieczór integracja przy ognisku.

Dzień trzeci: Z rana szybki objazd okolicy i czyszczenie mapy z okolicznych keszy. O 12 kaplica, a po kaplicy pierwsze starcie z detektorem. Wieczorem kontynuacja keszowania na Twierdzy Kostrzyn. Na wieczór ponowna integracja przy ognisku.

Dzień czwarty: pora poobijać tyłki na siodełku na Szlaku rowerowym Ujścia Warty. Lajtowy dzień zwieńczony biwakiem na dziko nad jednym z jeziorek.

Dzień piąty: Poznaliśmy perełki Ośna Lubuskiego, niedocenione przeze mnie miasteczko rok temu okazało się być prawdziwą perłą. Keszowanie zwieńczone obiadem w Barze u Kasi - gigantyczne porcje! po których ledwo wsiedliśmy na rowery żeby objechać jedno z jeziorek. Po rowerowym spalaniu kalorii spróbowaliśmy zmierzyć się z Nową Ameryką, która niekoniecznie spełniła nasze oczekiwania więc po kilku keszach odpuściliśmy i skierowaliśmy się na nocleg w Gorzowie. Mieliśmy jeszcze 2h światła dziennego więc udaliśmy się na pieszą wędrówkę samochodem na gorzowskie wzgórza. Na wieczór jeszcze obaliliśmy rabarbarowy specjał od Elf Huntera razem z ekipą z Warszawy i poszliśmy spać po dniu pełnym wrażeń.

Dzień szósty: wielki żal, ale to pora powrotu musiała w końcu nastąpić. Wyjazd trzeba było zwieńczyć czymś mocnym, zatem na koniec spotkaliśmy się z gorzowskim celebrytą i nie był to Ciachol, a sam patron Gorzowa - Janusz!

może i przez 6 dni majówki woziłem na samochodzie rower Don Vito, którym przejechał tylko 7 km...

może i zalałem piwem telefon Sir Blackowi...

może i Elf19586 przyjechała tylko dlatego żeby zarobić na kolejną skrzynkę tygodnia...

może i wziąłem dwa prawe buty rowerowe...

może i bigos misiowej zjadłem jak był już zimny...

może i w nocy przydzwoniłem małym palcem u stopy w żeliwny kociołek bamby...

może i misiowa włożyła mi do oka kijek do kiełbasek... 

może i zabrałem 4 pary OP1, których nawet nie wyciągnąłem z bagażnika...

może i opróżniliśmy Worek pełen procentów - OP9JNY Andre0373 pierwszej nocy...

może i uśmiechy na twarzy rodzinki Remola były tylko z litości...

może i znowu nie pogadałem ze stefanem przez krótkofalówkę...

może i gagu nie znalazł detektorem swojego dziadka z Wermachtu...

... to i tak było fajnie ;-)

 

Dzięki za wszystko!