Poharcowaliśmy po krzacorach aż się keszyk znalazł. O dziwo, a moze wcale nie o dziwo... wydeptana ścieżka i bylismy w logbooku na czwarte pozycji tego dnia ;)) Podejście polaną na Błatnią jest genialne, zwłaszcza przy takiej widoczności ja dzisiaj, Rewelacja.