Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy

 Wpisy do logu Speleocaching - AER    {{found}} 7x {{not_found}} 0x {{log_note}} 4x Photo 9x Galeria  

2873048 2018-08-18 02:48 rekomendacja slawekragnar (user activity2078) - Znaleziona

Ragnar wylazł z "kanału rodnego" cały umazany mieszanką szlamu i posoki, rozprute przez niego bydle rozlało się niczym, dziecko z kąpielą. Udzielił mu się czarny humor, choć jeszcze nie było czego świętować, bo samica mogła mieć do siedmiu młodych. Wyciągnął kryształ, który delikatnie rozświetlił mrok. Dostał go od dziwnego człowieka, w jeszcze dziwniejszej krainie, dawno temu, w miejscu gdzie nie powinno być żywych ludzi, ale to już inna historia... Człek ów kazał się nazywać Keszerem Speleo, strasznie z cudzoziemska brzmiące miano. Grota rozbrzmiewała odległymi porykiwaniami bestii którą ścigał. Spojrzał na ledwie trzymający się blok skalny nad wejściem, - co za różnica pomyślał, czy zginę w paszczy z zębami, czy w kamiennej, mapy też przecież nie mam. Pcham się śmierci pod kosę, a miałem spędzić resztę swojego żywota, wśród drzew i w spokoju...przeznaczenia nie oszukasz, to nie teatr. Na kolanach, to znów pełznąc, brnął naprzód, brnął do kresu swej nadziei, brnął ku przeznaczeniu, brnął bo nie potrafił bez tego żyć. Oszukiwał sam siebie przez kilka lat, mieszkając w ciszy na skraju lasu, że zestarzeje się tutaj w błogim odosobnieniu. Może w odosobnieniu, ale na pewno się nie zestarzeje i w łóżku nie umrze. Zarżał śmiechem, który na moment zagłuszył porykiwania potwora. Tunel zacisnął się na jego ciele, sunął milimetr za milimetrem, na sznurze ciągnął za sobą plecak z ekwipunkiem. Nie mógł sobie pozwolić na arogancję wobec takiego przeciwnika, on się nie zawaha, nie wybaczy i nie będzie bawił się z ofiarą, lecz tylko gdy poczuje się pewny swej pozycji, zada śmiertelny cios. Korytarzyk zakręcał, wił się wewnątrz góry, czasem tylko pozwalając wygodnie stanąć na kolanach. Ragnar nie wiedząc czego się spodziewać, nowo narodzonych małych śmiercionośnych bestii, czy może już rozwścieczonej matki, parł bez żadnych rozterek w przód. Wąskie pęknięcie w górze pozwoliło się wyprostować i wtedy się stało, ruszyły na niego w szóstkę, szczęściem było na tyle wąsko, że atakowały parami, od przodu i z góry, ginęły bez żadnego dźwięku, noworodki miały chyba nie wyrobione organy głosowe. Dwa zbiegły, podczołgał się za nimi do niskiej salki, zszedł i dokończył dzieło, a dno komnaty spłynęło posoką z flakami. Teraz do samicy, była jeszcze jedna droga, lecz tam się nie przeciśnie, wypełznie na zewnątrz i poszuka innego szlaku.

Obrazki do tego wpisu:
Obowiązkowe foto :P
Obowiązkowe foto :P
Fju Te Fju.
Fju Te Fju.