Chwile grozy przeżyliśmy z Meteorem tuż przed odłożeniem skrzynki, bo na sąsiedniej działce ktoś był w domku i właśnie wyszedł. Na szczęście staliśmy kilka metrów dalej i pan nas nie zauważył, był zainteresowany swoim drzewkiem. Pierwsza skrzynka z tego dnia.