Cholera no... Wszędzie porzucone rowery. :P
Udaliśmy się w okolice pierwszego etapu. Po chwili wypatrywania rzucił mi się w oko odpowiedni obiekt. Grzecznie zadzwoniliśmy do drzwi i właściciel dał nam kolejną wskazówkę. No to nogi za pas i w drogę. Po jakimś czasie byliśmy w domu. Tam znów właściciel dał nam kolejną wskazówkę. Po chwili przemarszu znów zobaczyliśmy rowery!
Okazało się, że dwukołowcy krążą w miejscu trzeciego etapu, ponieważ nie mieli odświeżonych wskazówek. Połączyliśmy siły i udało nam się wywąchać odpowiedni obiekt. Ale czy to na pewno tam? No nic - trzeba spróbować. Włączyłem swoje skrzydła i poleciałem.
Chwilę później zmierzaliśmy po finał. To było już czyste dopełnienie całości.
Cały mulciak, jak w przypadku Małej Mi, początkowo wydawał mi się przekombinowany, ale teraz analizując bajkę i poszczególne etapy powiem tak: REKOMENDUJĘ!