Dzień był wtedy piekny słoneczny tylko wiatr trochę wiał.Jechałem tego dnia z Piaseczna do Warszawy ulicą Puławską tak ok 17.00 już parę godzin po katastrofie i pamiętam pozamykane przez milicję uliczki do lasu i czarną łunę w oddali nad lasem,już było głośno o tej katastrofie,nikt w trolejbusie o niczym innym nie mówił.Zaczynałem podstawówkę wtedy.