Pamiętam, jak dawien dawna wczołgałem się mniej więcej do połowy tunelu, po czym wyleciałem z niego z hukiem zaatakowan przez chmary wygłodniałych kwiopijców... tym razem pora roku oraz dodatkowa motywacja w stylu "ja nie wejdę, ja??" podziałała... i skrzynka w miarę prędko wpadła w łapki.... dziękuję i pozdrawiam... czajorek