Wrocławska edycja zaliczona!
Zagadki rozwiązywane z marszu, dzień po dniu, na bieżąco. Niestety choroba przekreśliła plany pojawienia się na spotkaniu podsumowującym. Całkiem niedawno przypomniałem sobie o keszu, który szybko namierzyłem, ale że jak zwykle coś przeoczyłem, to Jardo musiał mnie naprowadzić na trop, że coś jeszcze jest wcześniej

Dopiero wtedy się udało zaliczyć kesza w niewielkiej ekipie pod osłoną nocy oślepieni światłami auta straży miejskiej, która nie zwracała na nas większej uwagi :)
Dzięki!