Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
Wiskitki 1915 - OP8755
Wiatr śmierci
Właściciel: Dombie
Ta skrzynka należy do GeoŚcieżki!
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: 98 m n.p.m.
 Województwo: Polska > mazowieckie
Typ skrzynki: Quiz
Wielkość: Normalna
Status: Gotowa do szukania
Data ukrycia: 31-05-2015
Data utworzenia: 17-02-2015
Data opublikowania: 31-05-2015
Ostatnio zmodyfikowano: 02-06-2015
16x znaleziona
0x nieznaleziona
5 komentarze
watchers 5 obserwatorów
67 odwiedzających
15 x oceniona
Oceniona jako: znakomita
12 x rekomendowana
Skrzynka rekomendowana przez: Hr. Jan Usz, iwonia1999, KATKA_40, keram58, konstancik, lavinka, Maciek_B, martinesss i ania, meteor2017, Różowka, wallson, Werrona
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Można zabrać dzieci  Miejsce historyczne  Potrzebna łopatka 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL

O wojnie pozycyjnej nad Rawką i Bzurą trwającej od grudnia 1914 do lipca 1915 roku oraz o atakach gazowych z użyciem chloru, z których pierwszy miał miejsce 31 maja 1915, można przeczytać w wielu miejscach. Jeden z opisów, który według mnie należy do bardziej szczegółowych, a przy tym jest ciekawie napisany znajduje się tutaj. Kiedy jednak szukałem źródeł informacji na ten temat największe wrażenie zrobił na mnie inny opis, a właściwie opisy, mimo, że każdy z nich jest bez porównania krótszy i mniej... fachowy. Ale właśnie ich lektura sprawiła, że poczułem realnie grozę tamtych dni.

Oto one - dwanaście relacji naocznych świadków tamtych wydarzeń, zebranych w latach siedemdziesiątych XX wieku przez Wiesława Sokołowskiego, poetę mieszkającego w Skierniewicach, który jako jeden z pierwszych zajął się dokumentowaniem tej historii. Dodałem do nich jeszcze dwie relacje - wspomnienia Stanisława Wróblewskiego, mieszkańca Bolimowa oraz Maxa Wilda, asystenta Fritza Habera, który z wielkim oddaniem i gorliwością pracował na zlecenie niemieckiej armii nad zastosowaniem gazów bojowych i osobiście przybył na linię frontu niemiecko-rosyjskiego, by nadzorować użycie swojego śmiercionośnego wynalazku:

(1) W czasie pierwszej wojny tu był stały front. Trwał z 9 miesięcy. I tutaj, na tym terenie, Niemcy po raz pierwszy puścili gaz  c h l o r.  Ustawione były butle w okopach i za pomyślnym wiatrem ten gaz ciągnął. I tutaj wytruto masę żołnierzy rosyjskich, ale powiedziałbym, że nie rosyjskich, ani carskich, bo w większości byli to Polacy tak po stronie Niemców, jak i może ewentualnie po stronie Rosji.

(2) Tego tysiące – szło. Masek na twarze jeszcze oni nie mieli, ci co w podwózkach jeździli i kozacy – ci tylko maski mieli, a frontowcy szli bez niczego. My byliśmy jako uchodźcy w Żyrardowie. Braliśmy stamtąd zapałki, świece, pieczywo i nosiliśmy pod sam front – by sprzedać. Tam mieliśmy do czynienia z tymi zagazowanymi.

(3) Żołnierzy natrutych to widzieliśmy jak… jak… jeden przy drugim. Ratowaliśmy ich. Jak który mógł jeszcze, to krzyczał  RATUNKU! Jak nie mógł, a tylko oddychał, aż do krwi, taki już się nie wyleczył. Dopóki trwał front, to zakopywaliśmy ich tam, gdzie kto leżał. Później , gdy Niemcy poszli pod Rosję, to takich starych zostawili nam. Oni brali ludzi ze wsi – ja sama robiłam, z każdego domu jedna osoba musiała być wyznaczona i te trupy jeszcze nie pochowane myśmy chowali. 

(4) Chmura dymu szła. Krowy trzymały pyski aż przy ziemi. Kiedy dochodziliśmy do Wiskitek to ledwo przytomny byłem. Przede mną szedł rosyjski żołnierz, chusteczkę trzymał przy twarzy, nie wiem czy doszedł, bo minąłem go. Dusiło mnie straszliwie, mordowało. Spałem cały dzień, całą noc, na drugi dzień nie wiem czy wstałem czy nie, pamiętam tylko jak z eskorty zaglądali do mnie i pytali mnie „czy żyję”.

(5) Aż ziemia pryskała. Konie gnały prawie na oślep. Sołdaty siedzieli, trzech z prawej, trzech z lewej strony. Konie oszalałe pędziły i osłaniały mnie. Kiedy dojechałem do Wiskitek, to już żołnierze z pianą na ustach byli. Skręciłem na prawo pod szkołę, był tam szpital. Sanitariusze wzięli ich z wozu pod pachy i sinych nieśli; ja przez kilka dni walczyłem ze śmiercią. 

(6) Jak Wola Miedniewiecka, to tam gdzie ostry zakręt, gdzie teraz drewniany krzyż stoi, to tam zwozili dalej tych zagazowanych. Ci co byli na pierwszej linii mówili, że gaz przeszedł nad nami górą, dopiero zaczął truć drugą i trzecią linię. Niemcy myśleli, że wszystkich wytruli i wyszli razem z ukrycia. Rosjanie podpuścili ich blisko, to tak ich potem tłukli, że aż szynele im podskakiwały, aż lufy czerwone były.

(7) To był zaprawdę istny koniec świata. Leżało to wszystko na ulicach. Zwały ludzi. Rozpacz brała człowieka na widok tych nieszczęśników. Emocje wielkie. Ci co konali rwali na sobie mundury. Młodzi chłopcy. Elita. Za co to mordowanie nieszczęsnych istnień? Za co ta wojna!?

(8) To był maj. Koło żydowskiego Kirchoła w Wiskitkach rów wykopali jak stąd do stodoły. Porozbierali ich z tych szyneli. Pop ruskich święcił, odmawiał; etapami - jedną warstwę walili głowami, drugą nogami; to takich warstw było chyba ze cztery; co nawalili, oproszkowali, skarbowali, zasypali, to znów następnych kładli.

(9) Jak składaliśmy ich do grobu, to wszystko w rozkładzie było. Myśmy podostawali takie prymki do ssania i papierosy do palenia z takim kadzidłem. Ogromne muchy były, czarne, niebieskie. Wielkie to,  prosto do oczu leciały.

(10) Później powtórnie Niemcy użyli tego gazu, ale ewidentnie wiatr się odwrócił. Cała pierwsza linia była wytruta żołnierzy niemieckich. Wyglądali jak murzyni, czarni, na ustach różowa piana. Tu, wokół tego stawiku, to tak dookoła, jak gęsi idą po trawie, tak tych Niemców leżało martwych.

(11) Pamiętam, że wtedy piął się groszek, kwitł i groszkowe strączki jeszcze były. Pamiętam jak przywieźli tego zagazowanego, wnieśli go do ogromnego namiotu. A dzieciak, jak dzieciak, chciał zobaczyć jak zabity wygląda. Zaglądam do środka, a on wtedy usiadł. Krzyku narobiłam na całą okolicę, pamiętam to jak dziś. I zaraz doktor go dopadł i znowu zaczęli mu mleko gotowane dawać – i on żył. 

(12) Boże mój, jak ja płakałam. Bo ich układali warstwami do dołu. Dzieciak mały głupi, pójdzie, napatrzy się, a potem spazmów dostałam w nocy. I mama całą noc spała ze mną: „Mamusiu powiedz, dlaczego po nich tak chodzą…”

(13) Tego dnia wiozłem na wozie do Wiskitek rosyjskich saperów, którzy całą noc na przedpolach ustawiali energicznie zasieki. Nagle poczuliśmy coś jakby duszącego. Zaczęliśmy szybko uciekać. Sześciu żołnierzy saperów jadących ze mną osłaniało mnie, młodego chłopaka, czym się dało. Kiedy już dojechaliśmy do wioski, zauważyłem, że saperom z ust ciekła czerwona piana. Trafili oni od razu do szpitala, który znajdował się w tamtejszej szkole. Ja już na drugi dzień poczułem się całkiem dobrze. Później dowiedziałem się, że jadący ze mną saperzy zmarli

(14) Tuż przed rozpoczęciem napadu, profesor mówił ze mną bardzo uczenie o fizjologicznym działaniu wypuszczonych gazów. Zatrzęsło mną, i nie mogłem wytrzymać, aby nie powiedzieć:
- Wybaczy pan profesor, lecz czyż nie jest rzeczą bestialską mordować w ten sposób ludzi? Dotąd prowadzimy wojnę z Rosjanami jak ludzie z ludźmi. Teraz zaś zatruje się tych prostaków, wychowanych do walki bagnetem, trucizną, o której nie mają najmniejszego pojęcia.
Profesor milczał, a po chwili rzekł pobłażliwie:
- Pan ma rację dla siebie. Ale w tej wojnie, kiedy cały świat z nami walczy, musimy odsunąć wszelkie wątpliwości moralne. Nie możemy postępować inaczej, jeżeli chcemy ocalić własnych ludzi.
Nie byłem wcale przekonany słowami profesora, a miałem nieprzezwyciężony wstręt do podobnego rodzaju walki. Co w ten dzień jeszcze przeżyłem, pogłębiło we mnie to uczucie. Przez piekło prowadziła ta droga.
Kiedy uznano, że gaz podziałał na nieprzyjaciela i że nie zaszkodzi już nacierającym oddziałom, nasza piechota wyruszyła. Szliśmy z profesorem z drugim rzutem natarcia. Wydawało się to całkiem bezpieczne, ze strony nieprzyjaciela nie padł ani jeden strzał, jego artyleria całkowicie zamilkła. Gaz musiał dokonać swego dzieła. Profesor kazał mi przeczuwać najgorsze, ale to co zobaczyłem, idąc tamtędy, pobojowisko będące rezultatem morderczej teorii - to była sama zgroza, która urągała wszelkiej ludzkiej fantazji. Ludzie, zmagający się w śmiertelnej walce, wlekli się na czworakach i jak w obłąkaniu rwali na ciele odzież. Jeden leżał, wczepiwszy palce w ziemie, drugi obok z szeroko otwartymi źrenicami. W oczach jego tkwiło przerażenie przed niepojętym. Świszczące zatrute oddechy mówiły o niezmiernej męce konających. Niebieskie wargi, niebieskie to, co wcześniej w oku było białe, w kątach ust żółta piana. I nieopisana groza na twarzach! Czy to była jeszcze wojna? Czy też było to tylko prawdziwe oblicze wojny?
Nasi żołnierze musieli odczuwać to samo.
Widziało się, jak wzdłuż rosyjskich okopów zatruci Rosjanie zaścielali pole. Podejmowano ich z ziemi i odnoszono w tył. To nie było natarcie, ale współczucie i pomoc dla haniebnie potraktowanego przeciwnika, dla umęczonego człowieka. Niektórych Rosjan odratowano. Te akty litości były jedyną rzeczą, która w tym dniu nie pozwoliła mi zwątpić o ludzkości.

 

Kilka uwag dla poszukiwaczy:

  1. Kesza można podjąć na trzy sposoby: (1) rozwiązując zagadkę i sprawdzając poprawność otrzymanych kordów w opensprawdzaczu LUB (2) odczytując ukrytą wskazówkę pomagającą w odnalezieniu bez użycia lokalizatora GPS LUB (3) metodą brute force zwaną w naszych okolicach metodą "na Wallsona". Jak się chwilę zastanowić to teren poszukiwań nie jest aż tak wielki, a sprawne oko doświadczonego keszera z pewnością szybko skupi się na tym, co trzeba.
  2. Przy podejmowaniu zachowajcie zwyczajową dyskrecję i nie spowodujcie spalenia kesza. Może nie ma tutaj tłumów, ale niech to nie uśpi Waszej keszerskiej czujności.
  3. W atrybutach zaznaczyłem łopatkę, ale wydaje mi się, że nie będzie ona absolutnie potrzebna. Mimo to nie zaszkodzi jeśli będziecie ją mieli ze sobą. Natomiast na pewno przydadzą się rękawice.
  4. Jeśli zależy ci na zaliczeniu geościeżki nie zapomnij zapisać danych potrzebnych do obliczeń lokalizacji kesza finałowego, które znajdują się w strunówce z logbookiem. Pamiętaj, by pozostawić je w skrzynce.
  5. W pojemniku oprócz standardowego "wyposażenia" skrzynki znajdują się trzy certyfikaty numerowane (FTF, STF i TTF) oraz dziesięć certyfikatów nienumerowanych. Bardzo proszę zdobywców pierwszych trzech miejsc, którzy działają zespołowo o zabieranie dla całej grupy tylko jednego z numerowanych certyfikatów. Z pewnością w zgodny sposób wyznaczycie szczęśliwca, który zatrzyma ten certyfikat - pozostałym członkom zespołu na "otarcie łez" proponuję certyfikaty nienumerowane.
  6. W skrzynce umieściłem również tematycznego geokreta, który tutaj rozpoczyna swoją podróż.
  7. Odkładając kesza upewnijcie się, że jest dokładnie zamknięty i starannie zamaskowany.
  8. Pierwszych dwanaście relacji pochodzi z artykułu "Przed Ypres był Bolimów", który ukazał się 26 listopada 1983 roku w czasopiśmie "Prawo i Życie". Pełen tekst artykułu można znaleźć tutaj. Słowa Stanisława Wróblewskiego pochodzą z artykułu A. Rogalskiego "Obłoki śmierci" zamieszczonego w numerze 7 magazynu "Razem" z 1987 roku. Wspomnienia Maxa Wilda zatytułowane In geheimem auftrag an der ostfront; aufzeichnungen eines deutschen nachrichten-offiziers wydało po raz pierwszy berlińskie wydawnictwo Ullstein w 1931 roku. Polski tekst pochodzi z artykułu Łukasza Dziatkiewicza "Strach miał niebieskie oczy" zamieszczonego w tygodniku "Polityka" z 4 listopada 2009 roku.
  9. Z ewentualnymi pułapkami, na jakie można zwykle wleźć w tego rodzaju miejscach nie mam nic wspólnego.
  10. Będę wdzięczny za wszelkie uwagi dotyczące poziomu trudności. Wyjściowo określam poziomy trudności na 2,5, ale będę uwzględniał wszelkie sugestie dotyczące ewentualnych zmian.

 

OpenSprawdzacz
Autor tej skrzynki umożliwił sprawdzenie poprawności rozwiązania zagadki (współrzędnych pojemnika finałowego).
Statystyki: prób: 31 razy, trafień: 8 razy.
Dodatkowe informacje
Musisz być zalogowany, aby zobaczyć dodatkowe informacje.
Geokret

Geokret  Siersciuchowy kret #490 - Całkowity dystans: 24954 km

Wpisy do logu: znaleziona 16x nieznaleziona 0x komentarz 5x Wszystkie wpisy