Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
" Trupi Pagórek " - OP5A25
Niemiecki obóz pracy przymusowej w Nartach
Właściciel: iwonia1999
Założyciel: Pawel Blonie
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: 82 m n.p.m.
 Województwo: Polska > mazowieckie
Typ skrzynki: Tradycyjna
Wielkość: Mała
Status: Gotowa do szukania
Data ukrycia: 23-09-2012
Data utworzenia: 22-09-2012
Data opublikowania: 23-09-2012
Ostatnio zmodyfikowano: 09-02-2020
75x znaleziona
2x nieznaleziona
5 komentarze
watchers 6 obserwatorów
111 odwiedzających
56 x oceniona
Oceniona jako: znakomita
8 x rekomendowana
Skrzynka rekomendowana przez: jaculo, Kajmaci, nieczytak202, Nowicjuszka, pzielak, smialek, themaciekest, zhp6wdw
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Można zabrać dzieci  Dostępna rowerem  Szybka skrzynka  Umiejscowiona na łonie natury, lasy, góry itp  Miejsce historyczne  Dostępna tylko pieszo 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL

Dzięki uprzejmości Koleżanki Werrona przejęłam zarchiwizowaną skrzynkę i ponownie umieściłam w terenie nieznacznie zmieniając opis..

W pierwszej połowie 1940 r. Inspektorat Gospodarki Wodnej w Skierniewicach i Urząd Gospodarki Wodnej w Grodzisku Mazowieckim rozpisały przetarg na przeprowadzenie prac melioracyjnych na terenie Puszczy Kampinoskiej. Przetarg wygrało warszawskie przedsiębiorstwo inżyniera Stefana Frecha, a zawarcie umowy nastąpiło w lipcu 1940 roku. Przewidziano wykorzystanie robotników polskich oraz żydowskich, przy czym ci ostatni mieli pracować bez wynagrodzenia. Zatrudnienie na terenie Puszczy kilkuset osób wymagało jednak zapewnienia odpowiedniej infrastruktury. W związku z tym przedsiębiorstwo przystąpiło do budowy kompleksu baraków w Nartach i Łazach Leśnych. Każdy z tych obozów miał pomieścić ok. 400 robotników. Dodatkowo jeden barak — przeznaczony dla ok. 100 robotników — wzniesiono we wsi Kampinos. Prace zakończyły się w marcu 1941 roku. Biuro delegatury firmy Inżyniera Stefana Frecha znajdowało się początkowo w Kampinosie, a wiosną 1941 r. zostało przeniesione do Nart.

Pierwszy transport więźniów do Kampinosu został wysłany w połowie kwietnia 1941 r. Grupę około 180 osób załadowano do dwóch wagonów towarowych i przewieziono do Szymanowa, skąd pieszo musieli dojść - z krótkim postojem w Kampinosie - do Józefowa. Więźniowie byli zakwaterowani w prymitywnych barakach, które zapewniały jedynie minimum zabezpieczenia przed warunkami atmosferycznymi. Spano na trzypiętrowych pryczach, wyścielonych słomą. Powietrze w barakach było stale przepojone zapachem uryny i ekskrementów. W celu ograniczenia ucieczek, każdej nocy Niemcy wyznaczali spośród więźniów dwie osoby, których zadaniem było dozorowanie drzwi baraku. Cały obóz było otoczony ogrodzeniem z drutu kolczastego i strzeżony przez uzbrojonych niemieckich wartowników. Mimo tych środków bezpieczeństwa, podejmowano próby ucieczek, które nie zawsze kończyły powodzeniem. W przypadku stwierdzenia ucieczki, pozostali w obozie robotnicy byli dotkliwie bici przez strażników.

Dzienne racje żywnościowe nie umożliwiały regeneracji sił. Śniadanie składało się z 18 dkg chleba, marmolady i gorzkiej kawy zbożowej. Na obiad wydzielano porcję wodnistej zupy z pojedynczymi ziemniakami.

Więźniowie pracowali przy budowie kanałów i regulacji cieków wodnych na terenie Puszczy Kampinoskiej. Jedno z takich miejsc - we wspomnieniach Sz. Huberbanda określane jako "A" - znajdowało się kilkaset metrów od Józefowa, na Kanale Olszowieckim. Drugi punkt - "B" - stanowił kanał znajdujący się około 5 kilometrów od obozu, wykopany przez Żydów latem 1940 r. Prace polegały na wykopywaniu ziemi i mułu przy użyciu szpadli i łopat i następnie wywożeniu urobku taczkami. Podczas robót więźniowie stali po kolana w zimnej wodzie, w błotnistym gruncie; bez odpowiedniej odzieży ochronnej. Większość z nich była skrajnie wyczerpana w wyniku niedożywienia, wychłodzenia oraz przemęczenia. Strażnicy nie zezwalali na przerwy w pracy.

Już pierwszego dnia dwóch więźniów zostało zabitych. Pochowano ich na wzgórku położonym 150 metrów za obozem. Od odmawianej tu podczas pochówków modlitwy Kadisz, wzgórze z czasem zaczęto nazywać "Kadisznikiem" oraz "Trupim Wzgórkiem". Grzebano tu ciała osób zmarłych wskutek wycieńczenia, zabitych na terenie obozu i przy pracy oraz zwłoki ujętych uciekinierów.

W 1941 r. obóz wizytowała komisja lekarska, przysłana przez warszawską Radę Żydowską. Lekarze stwierdzili, że stan zdrowia połowy z 400 żydowskich robotników jest tragiczny. Następnego dnia grupę około 200 wskazanych przez lekarzy wycieńczonych więźniów Niemcy skierowali do szczególnie ciężkich robót, co spowodowało kolejne zgony. Ostatecznie chorzy zostali zwolnieni. Podczas 10-kilometrowego przemarszu do stacji kolejowej, dwunastu z nich zmarło. Ich zwłoki przetransportowano wozami do obozu i pochowano na "Kadiszniku". Na miejsce zwolnionych więźniów, do obozu przybyła kolejna grupa Żydów z Warszawy.

Godna pochwały jest postawa księdza z kościoła w pobliskim Kampinosie, który zachęcał swoich parafian do okazywania żydowskim więźniom pomocy. Mimo oficjalnych zakazów, mieszkańcy okolicznych wsi próbowali przekazywać robotnikom żywność. Jak twierdzi Szymon Huberband, wielu Żydów zawdzięcza przetrwanie zorganizowanej przez księdza akcji pomocy.

Obóz został zlikwidowany prawdopodobnie na przełomie maja i czerwca 1941 r., a robotnicy w dwóch zaplombowanych wagonach towarowych odesłani do Warszawy. Rabin Szymon Huberband tak skwitował efekty funkcjonowania obozu: "Pięć tygodni w obozie, który nie osiągnął absolutnie niczego, pięćdziesiąt trzy groby na wzgórku, pięćdziesięciu ludzi, którzy zmarli po powrocie do Warszawy, cała reszta - fizyczni i psychiczni inwalidzi na całe życie"

 

 


 

Dodatkowe informacje
Musisz być zalogowany, aby zobaczyć dodatkowe informacje.
Geokret

Geokret  Szukajcie stonki ziemniaczanej - Całkowity dystans: 10 km
Geokret  SZPITAL, WIĘZIENIE - Całkowity dystans: 10 km

Obrazki/zdjęcia
pomnik
tablica