Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
Czerwony domek - OP536B
Łódzkie getto
Właściciel: Efedryna
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: 211 m n.p.m.
 Województwo: Polska > łódzkie
Typ skrzynki: Tradycyjna
Wielkość: Mikro
Status: Gotowa do szukania
Data ukrycia: 28-06-2012
Data utworzenia: 28-06-2012
Data opublikowania: 28-06-2012
Ostatnio zmodyfikowano: 02-07-2013
222x znaleziona
2x nieznaleziona
4 komentarze
watchers 16 obserwatorów
66 odwiedzających
157 x oceniona
Oceniona jako: dobra
1 x rekomendowana
Skrzynka rekomendowana przez: Bogas
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Można zabrać dzieci  Zalecane szukanie nocą  Dostępna dla niepełnosprawnych  Dostępna rowerem  Szybka skrzynka  Weź coś do pisania  Przyczepiona magnesem  Miejsce historyczne  Dostępna tylko pieszo 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL
Śladami książek i informacji w internecie trafiliśmy na
„Czerwony domek”. Budynek ten z daleka przypomina siedzibę księży i nie ma się co dziwić.
Ponieważ za czasów II Wojny Światowej był to budynek parafialny przejęty przez gestapo i wykorzystany jako miejsce tortur.


Kilka informacji z książki „Żydzi Łódzcy”:
„Wiodącą rolę w nadzorowaniu getta, a następnie likwidacji jego mieszkańców odgrywało gestapo. Wynikało to z faktu, że policja ta od końca 1941 r. stała się jednostką realizującą polecenia Głównego Urzędu Bezpieczeństwa w zakresie ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Gestapo w getcie zostało utworzone od koniec kwietnia 1940r. (…) Z placówką tą w zakresie grabieży mienia żydowskiego współpracował komisariat policji kryminalnej w getcie. Jego siedzibą był budynek parafialny przy ulicy Kościelnej 8 i 10, znany w getcie jako „czerwony domek”. Do jego funkcjonariuszy (…) należało zwalczanie szmuglu i czarnego rynku, później jego zadaniem stało się wykrywanie i konfiskata mienia mieszkańców getta. W społeczności getta budził on przerażający strach. W jego piwnicach torturami wydobywano informacje o ukrytym majątku. Wielu torturowanych zmarło bądź zostało kalekami”.

„W kripo pracowało przeciętnie około 20 funkcjonariuszy, byli wśród nich łódzcy Niemcy, którzy znali język polski i jidysz. Kripo korzystało też z sieci żydowskich konfidentów, którzy dostarczali niemieckim funkcjonariuszom informacje o tym, kto może mieć jeszcze ukryte kosztowności. Na parterze budynku zakwaterowany był oddział żydowskiej policji porządkowej, który pilnował aresztu. Było tam sześć cel ogólnych i jedna separatka.

Funkcjonariusze kripo mogli przeprowadzać rewizje o każdej porze dnia i nocy. Zeznania o miejscu ukrycia wartościowych przedmiotów wydobywali torturami i biciem. Czerwony domek stał się w getcie synonimem katowni, wejście tam było niemal równoznaczne ze śmiercią lub kalectwem. Najczęściej rodzina otrzymywała informację o nagłej śmierci krewnego.

Od 1943 roku kripo zostało związane organizacyjnie z gestapo i ścigało także przestępstwa o charakterze politycznym. Komisariat policji kryminalnej działał na terenie getta do końca wojny.

Budynek przetrwał wojnę bez uszczerbku i potem wrócił do pierwotnego właściciela, parafii kościoła Wniebowzięcia NMP”.

Gestapo porządnie się bierze do Żydów w getcie. Aresztowano dziś wszystkich "wiadomościarzy", to znaczy takich, którzy słuchali radia i od nich pochodziły wiadomości polityczne w getcie. Siedzi już czterdzieści kilka osób. Podobno gestapo i kripo (Kriminalpolizei) przyjęły ostatnio moc nowych szpicli-Żydów. Należy się ich porządnie wystrzegać.

Dziennik Dawida Sierakowiaka, sobota, 21 czerwca 1941, s. 33.

Obowiązkiem kripo było wszystko skonfiskować. No, ale przedtem należało się dowiedzieć, czy coś jest gdzieś ukryte i gdzie to jest ukryte. Metoda była tu jedna i w zasadzie niezawodna. Podejrzanego o zbrodnię ukrycia czegokolwiek wartościowego aresztowano, a następnie tak długo bito i torturowano, aż przyznał się, to znaczy powiedział, co i gdzie schował. Jeśli bowiem już nic nie miał, jeśli niczego nie ukrył, jeśli nikomu nie oddał na przechowanie złotej obrączki, futra czy sztuki wełny - nie było sposobu, by wyszedł z kripo żywy.

Arnold Mostowicz, Żółta gwiazda i czerwony krzyż, s. 23.

Dodatkowe waypointy
Symbol Typ Współrzędne Opis
Interesujące miejsce --- Dawna hala i plac Jana Pilcera
Obrazki/zdjęcia
Czerwony domek