Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
On i Ona - historia złamanego przyrzeczenia - OP289B
Właściciel: Leone
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: 7 m n.p.m.
 Województwo: Polska > pomorskie
Typ skrzynki: Own cache
Wielkość: Normalna
Status: Zarchiwizowana
Czas: 15:00 h    Długość trasy: b.d.
Data ukrycia: 15-06-2010
Data utworzenia: 17-06-2010
Data opublikowania: 17-06-2010
Ostatnio zmodyfikowano: 26-09-2010
19x znaleziona
0x przeniesiona   0 km
0x nieznaleziona
3 komentarze
watchers 0 obserwatorów
3 odwiedzających
11 x oceniona
Oceniona jako: znakomita
3 x rekomendowana
Skrzynka rekomendowana przez: Chester, Pillow, Qbacki
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Dostępna w określonych godzinach lub płatna  Można zabrać dzieci  Umiejscowiona na łonie natury, lasy, góry itp  Miejsce historyczne  Potrzebne hasło do logu! 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL

Koordynaty nie wskazują miejsca ukrycia skrzynki, lecz miejsce, skad nalezy rozpoczac poszukiwania. Skrzynka powstala na Pomorska Kupalnocke, jednak mozna ja zdobywac do konca lata :)

 

(...) W miejscu, gdzie spędzimy Noc Sobótki stał kiedyś niewielki zamek. Panem zamku był młody rycerz, który odziedziczył go po przedwcześnie zmarłych przodkach. W czasach pokoju nie miał zbyt wiele do roboty: polował, doglądał pracy poddanych , czyścił zbroję, aż błyszczała jak lustro. Był marzycielem, godzinami krążył po jeziorze, obserwując wodę, słuchając śpiewu ptaków i obserwując ryby.


Tego dnia zatrzymał łódź w cichej zatoczce. Zaczął marzyć i nagle poczuł się dziwnie samotny. I właśnie wtedy z toni jeziora wynurzyła się przepiękna dziewczyna. Od normalnej kobiety różniła się tylko tym, że jej żywiołem była woda, chociaż mogła przebywać na powietrzu. Była ubrana w białą szatę, we włosach miała upięty wianek z lilii wodnych. Jej widok, nieodparty wdzięk i płynne ruchy zachwyciły młodzieńca. Dowiedział się, że jest rusałką, córką władcy słodkich wód, który powierzył jej opiece to jezioro. Czas w jej towarzystwie upływał tak szybko, że ani się spostrzegł, jak zaszło słońce i zaczął zapadać mrok. Trzeba było się pożegnać. Wodnica pocałowała goi znikła w chłodnych wodach jeziora, a on wrócił do zamku i nie przestawał myśleć o czarownym zjawisku.


Odtąd spotykali się codziennie i wkrótce połączyła ich miłość. Rycerz nigdy dotąd nie był tak szczęśliwy. Niepokój wzbudzało to, co ich różniło – jego żywiołem było powietrze i cała zielona ziemia, jej – woda. Czy uda się połączyć tak sprzeczne środowiska? Odsuwał te myśli na później.


Aż pewnego dnia świat dał znać o sobie. Książę, który był zwierzchnikiem rycerza, wezwał go na gdański zamek. Takie wezwanie mogło oznaczać wyprawę wojenną i dłuższą nieobecność nad jeziorem. Pożegnanie rycerza z rusałką było pełne łez. Na odjezdnym rusałka zdjęła z głowy nigdy nie więdnący wianek z lilii wodnych i przypięła mu go do kolczugi. Zobowiązała go zarazem, by nikomu nie zdradził jej imienia. – Jeżeli ktoś się dowie, od kogo dostałeś wianek, nigdy więcej się nie zobaczymy! – Rycerz poprzysiągł milczenie i pojechał na zamek.


Przyjemnie było znaleźć się znowu na książęcym dworze i przywitać z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. A ileż tu było pięknych dam! Szczególnie piękna wydała mu się córka księcia. Jak zalotnie przechylała główkę, jak wdzięcznie uśmiechała się do niego. A kiedy tańczyli, czuł się tak, jakby nigdy nie spotkał rusałki. Ale gdy choć na chwilę zostawał sam, wracały miłe wspomnienia i miał ochotę natychmiast ujrzeć smukłą postać rusałki.


Z niezwykłym zainteresowaniem spotkał się przypięty do jego zbroi wianek z wodnych kwiatów. Podziwiano jego biel i trwałość. Każdy pytał, skąd go ma. Ale on milczał, wierny złożonemu przyrzeczeniu.


Pobyt na zamku zbliżał się ku końcowi. Rycerz przyjął ostatnie instrukcje, siadł na konia i wyjechał. Na zamkowym moście czekała na niego księżniczka, żeby się pożegnać. Rzuciła mu się na szyję i gorąco ucałowała. – Nie odjeżdżaj – prosiła – dokąd ci tak spieszno? Pewnie do tej, która dała ci wianek? Powiedz, kto to? Jak się nazywa? I tak długo i gorąco go prosiła, tak uroczo i niewinnie wyglądała, że rycerz zapomniał o danej obietnicy i wyrzekł imię. W tym momencie zerwał się wiatr, ciemne chmury pokryły niebo, Motława zaczęła się burzyć. Księżniczka, która wolałaby usłyszeć inną odpowiedź, schowała się w zamku, a rycerz pełen niepokoju pogalopował do domu. Gdy tylko znalazł się nad jeziorem, zaczął wołać: - Rusałko! Ale jej nie było i tylko echo odpowiedziało: Rusałko!...Rusałko!...


Rycerz po tym wydarzeniu długo szukał tej, która pokochał. Każdy wieczór spędzał siedząc na brzegu jeziora na końcu cypla, na którym stał gród. Choć złamał przyrzeczenie liczył, że kiedyś jeszcze ją ujrzy. Tak się jednak nie stało. Rusałka o nim jednak też nie zapomniała - i każdego dnia tuż przed zachodem słońca pozwalała rycerzowi, siedzącemu rycerzowi dostrzec blask swoich oczu.


 Na podstawie książki Andrzeja Januszajtisa "Legendy dawnego Gdańska".

 

Skrzynka dostępna tylko podczas spotkania w Noc Kupały. Zdobyć ją można między 19:40 a 20:40.

Hasło do skrzynki stanowią imiona bohaterów opowieści, pisane zgodnie z polską ortografią (w formie "on i ona")

Dodatkowe informacje
Musisz być zalogowany, aby zobaczyć dodatkowe informacje.
Wpisy do logu: znaleziona 19x nieznaleziona 0x komentarz 3x Wszystkie wpisy