Z ciekawości poszliśmy na kordy i to, że ogrodzone to pół biedy ale dżungla w tym młodniku niesamowita, sosna przy sośnie.
Potem zlustrowaliśmy reaktywację w pieńku i nic nie znaleźliśmy. Barierki ze zdjęcia nie ma już.
Pokusiliśmy się na włożenie pojemnika i nowego logbooka w resztki słupka na końcu parkingu koło starej linii kolejowej.