Miejscówka znana z kilku poprzednich wizyt, jednak zapamiętałem ją nieco inaczej. Nie byłem tu po zmianie. Pierwsza myśl po wejściu - "Cholera, gdzie mój krawat?"

Przyznam, że mają tam teraz niecodzienny wystrój. Same menu na minus - nie ma zwykłego dania za rozsądne pieniądze, tylko kilka kawałków czegoś tam za pierdyliard złotych. Ale jak kto lubi. Spotkanie przebiegło w miłej atmosferze. Krótko, bo krótko, ale potem przyszedł czas na after party.

Dziękuję za organizację kolejnego ZIOMa oraz przygotowanie skrzynek okolicznościowych. Do zobaczenia!