Po załatwieniu spraw na Nadodrzu, wybrałam się jeszcze na keszospacer. Pomimo nieciekawej pogody, na miejscu był już zimowy klimacik - nad Odrą rozsiadły się kormorany, a z jarmarku w Marinie słychać było kolędy. Keszyk dość szybko namierzony, choć zdążyłam obmacać prawie cały płot, zanim się zorientowałam, że stojąc od właściwej strony, nawet nie trzeba było macać. Mam nadzieję, że nie wpadnie jakiemuś księdzu w oko.
Dziękuję za keszyka i pozdrawiam
Afbeeldingen in deze log: