Uderzyłem rano, zanim się wytoczyli spragnieni wody i słońca. Od strony plaży, 250m "pedałowania" na materacu w jedną stronę. Później trochę krążenia wokół kordów i niciJuż nawet podejrzewałem wielki spławik o bycie bojką, ale niestety - kesza nie widać, odpłynął, zatonął, nie wiem. <br />
<br />
Plus jest taki, że giepsa sobie przechrzciłem ;-)