Kolejny długo odkładany "na potem" kesz padł łupem Robaczkusa

Z zakodowaną w głowie fotografią , bez patrzenia na wskazania GPS-u,poszukiwania oczywiście musiałem rozpocząć kilkadziesiąt metrów dalej.

Po dobrej chwili bezskutecznego grzebania pokapowałem się, że kordy pokazują zupełnie inne miejsce . Tam już poszukiwania były błyskawiczne.
Dzięki za pokazanie miejsca i pozdrawiam.