Pierwszy raz spotkałam się z takim miejscem więc zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Co do kesza jak zwykle bez zastrzeżeń wręcz perfekcyjnie przygotowane wszystko. Wracając podszedł do nas koteczek, który tam pilnuje, głaskałam go i głaskałam aż Maleska zagroziła, że zaraz będę wracać sama więc musiałam go zostawić ah. Dzięki!