Poranne ślady na śniegu nadal widoczne więc na miejsce idzie się bardzo sprawnie. Na szczęście żaden dach na głowę nam się nie zawalił, a ślad Mikołaja szybko udało się odnaleźć. Po nitce do kłębka i skrzyneczka szybko wpadła w nasze ręce.
Dzięki za chwilę radości z keszem :-)