Log in om de coördinaten te kunnen zien.
0x Gevonden
0x Niet gevonden
0 Opmerkingen
1 Volgers
Beoordeeld als: n/b
Cache attributen
Beschrijving
PL
"Tajmniczna śmierć w Rynarzewie "
W Rynarzewskiej leśniczówce pozostała żona Heusmanna, jego dwójka dzieci i rodzice, którzy właśnie przyjechali w odwiedziny. Po kolacji każdy zajęty był sobą. Dzieci szykowały się do snu, żona z pomocą matki Heusmanna sprzątała, a ojciec czytał gazetę.
Leśniczy Waldemar Heusmann natomiast wyjął z szafy trójlufkę, przewiesił ją przez ramię i ruszył ku drzwiom wyjściowym leśniczówki.
- Gdzie ty idziesz? - zapytała żona.
- Do lasu idę na chwilę. Może na dziki się zasadzę... - odpowiedział.
- O tej porze? - zdziwiła się.
Heusmann spojrzał na zegarek. Było przed godz. 20.
- Takie moje obowiązki. Ludzie się skarżą. Dziki szkody na polach robią - odrzekł i wyszedł.
Nikt się nie zaniepokoił, gdy tuż po godz. 20 rozległa się w oddali seria trzech wystrzałów. Domownicy poczuli się zaniepokojeni, gdy zapadły ciemności. Heusmann nie wracał do domu i nie było go też nazajutrz z samego rana. Wtedy dopiero policja rozpoczęła poszukiwania.
* * *
Zwłoki leśniczego znaleziono w środę, 16 lipca, krótko po godz. 7 rano. Leżał martwy w gęstym sosnowo-bukowym zagajniku, ale policja kryminalna od razu ustaliła, że zginął w zupełnie innym miejscu.
Nieopodal często uczęszczanej przez spacerowiczów Drogi Nadleśniczych, pomiędzy 119 i 120 stanowiskiem myśliwskim znaleziono ślady krwi, zakrwawiony pień drzewa i oderwany ludzki palec nieopodal niego. Skoro nie należał on do Heusmanna, który zginął od postrzału w brzuch, to musiał to być palec któregoś ze sprawców zbrodni. Nigdzie w pobliżu nie odnaleziono też trójlufki Heusmanna, więc policja przyjęła roboczą wersję dramatu, który rozegrał się w lesie.
Krótko po wyjściu z domu leśniczy natknął się na ludzi, którzy kłusowali lub kradli drzewo w okolicy. Usiłował ich zatrzymać, ale tamci zaczęli stawiać opór, wystrzelił więc dwukrotnie w ich stronę i nawet ciężko zranił jednego z napastników w rękę, ale sam też został trafiony w brzuch. Rannemu lub zmarłemu Heusmannowi zabójcy zabrali broń, po czym zawlekli go do zagajnika, by utrudnić w ten sposób znalezienie zwłok.
Z Gdańska sprowadzono policyjnego psa. Szybko podjął on trop, ale zgubił go wkrótce i wrócił do miejsca, gdzie znaleziono martwego Heusmanna. Wtedy policjanci ruszyli po śladach krwi, które najpewniej należały do sprawcy zabójstwa, ale urywały się one nieopodal Świemirowa. Nic też nie dała wizyta w oliwskim lazarecie, gdzie - jak przypuszczano - mógł się udać ciężko ranny w rękę sprawca. Nikt tam nie pamiętał, by w ostatnim czasie przyjmowano pacjenta z roztrzaskaną dłonią.
Obiecujące były natomiast zeznania ludzi, którzy poprzedniego dnia po południu przechodzili w pobliżu miejsca zbrodni. Doskonale zapamiętali oni trzech młodych ludzi w wojskowych ubraniach, którzy kręcili się wtedy w okolicy. Jeden z nich miał prawdopodobnie broń, musieli to więc być kłusownicy. Policja zaczęła rozglądać się po okolicy, a w Świemirowie dosłownie zaroiło się od mundurowych. Szukali osobników podobnych do tych, których opisywali świadkowie i już po południu aresztowano pierwszego podejrzanego.
Otto Reinhard był robotnikiem, ale od pewnego czasu nie miał pracy. Ludzie przypomnieli sobie, że dość często widywano go w lesie, a na dodatek w dzień po zabójstwie zachowywał się dziwnie. Rozpowiadał po wsi różne rzeczy na temat zmarłego leśniczego i policjanci uznali, że o zdarzeniu, które rozegrało się w lesie musi wiedzieć znacznie więcej, niż okoliczni mieszkańcy.
Reinhard z początku nic nie chciał mówić. Twierdził, że w czasie, kiedy strzelano do Heusmanna był w domu, ale wystarczyło nim tylko trochę "wstrząsnąć", aby wyznał wszystko.
- Ja do Heusmanna nie strzelał... Mnie przy tym nawet nie było, jak to sie stało... - zapierał się.
- Kto więc strzelał. Gadaj wreszcie, bo żywy stąd nie wyjdziesz...
- To Kroll strzelał.
- Kto to jest ten Kroll?
- Kumpel z roboty. My razem poszli do lasu...
- Coście tam robili?
- Worki my przenosili...
- Co było w workach?
- Nie wiem... Jak Boga kocham, nie wiem...
- Kto jeszcze był z wami?
- Sehnke...
- Kto?
- Sehnke, też kumpel z pracy.
- Gdzie tamci są teraz?
- Nie wiem... Kroll gdzieś zniknął...
- A ten drugi?
- Nie wiem... Pewno u lekarza...
- Co mu sie stało?
- Leśniczy w ręke mu strzelił. Jak my go nieśli, to chwilami od zmysłów odchodził...
* * *
Krolla zatrzymano pod wieczór, a kilka godzin później znalazł się też Sehnke. Leczył zranioną rękę w szpitalu sióstr Diakonis w Gdańsku. Policjanci od razu zakuli go w kajdany i zabrali do więzienia sądowego, ale podobnie jak Kroll nic powiedzieć nie chciał. Twierdził, że nigdy w lesie nie kłusował, a o kontuzjowanej ręce mówił, że sam się przez przypadek postrzelił. Zeznawać zaczął, gdy go trochę postraszono i gdy uświadomiono mu, że na równi z Krollem odpowiadać może za morderstwo.
- Tego chcesz baranie!? Kat ci ten głupi łeb odrąbie i będzie po tobie! - policjant pochylił się nad nim jak sęp nad struchlałą ze strachu myszą. Widać było, że Sehnke ma dość wszystkiego.
- To nie ja strzelał. To Kroll wypalił... - wyksztusił w desperacji.
- Jak to Kroll? Przecież to u ciebie karabin widziano.
- Ja nawet przymierzyć nie zdążył, jak mi leśniczy pół ręki odstrzelił... To Kroll z pistoletu wypalił...
- Od początku gadaj jak to było!
…
Autorem powyższego tekstu jest Paweł Pizuński
Zachęcam do przeczytania całość historii.
O miejscu:
Pomnik upamiętniający Waldemara Heusmann'a stoi w tym miejscu najprawdopodobniej od czasów międzywojennych. Brak dokładnych informacji, kto i kiedy go postawił. Monument znajduje się w pobliżu Drogi Nadleśniczych. Obok przebiega trasa niebieskiego szlaku. Kilkadziesiąt metrów od tego miejsca znajduje się BigFoot Works BikePark.
O skrzynce:
Skrzynka, która zainspirowała mnie do zrobienia własnej na ten temat, GC6Y14B. Znajduje się ona jakiś kilometr od tego miejsca. Historia tutaj przedstawiona jest skopiowania z tego właśnie kesza, po prostu tekst źródłowy jest chyba jedynym tak obszernym na ten temat, więc postanowiłem iż nie ma co widziwiać w oryginalność. Plan na kesza był trochę inny, ale z racji przedłużającej się zimy która w tym roku jest normalna. Postanowiłem spontanicznie założyć tego kesza właśnie teraz (8 lutego). Kesz nie jest wykonany jakoś super solidnie i ładnie. Jednak w tym miejscu najważniejsza jest historia, która kryje się za tym pomnikiem.
Skrzynkę znajdziesz na współrzędnych. Dla podpowiedzi powiem, że od razu po przeczytaniu tekstu na głazie, podnosząc wzrok, pierwsza myśl dotycząca miejsca ukrycia będzie tą prawidłową.
UWAGA!!!
Zabezpiecz bardzo dobrze skrzynkę, bo jest ona praktycznie odkryta i niczym niechroniona.
Afbeeldingen
Logs:
0x
0x
0x