Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
Legendy Góry i okolic – opowieści z Glinki - OP9FM3
Właściciel: corcia2
Ta skrzynka należy do GeoŚcieżki!
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: m n.p.m.
 Województwo: Polska > dolnośląskie
Typ skrzynki: Tradycyjna
Wielkość: Mikro
Status: Gotowa do szukania
Data ukrycia: 16-11-2021
Data utworzenia: 14-10-2021
Data opublikowania: 16-11-2021
Ostatnio zmodyfikowano: 16-11-2021
5x znaleziona
0x nieznaleziona
0 komentarze
watchers 2 obserwatorów
4 odwiedzających
3 x oceniona
Oceniona jako: znakomita
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Można zabrać dzieci  Dostępna rowerem  Szybka skrzynka  Umiejscowiona na łonie natury, lasy, góry itp 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL

Kesz (bez certyfikatów!) to "pluszszszak". Znajduje się w na wzgórzu księcia Henryka, przy drodze prowadzącej na miejscowy cmentarz z opisywaną w legendzie kaplicą rodową. Zawiera logbook, w którym - szanowni keszerzy - własnoręcznym podpisem potwierdzacie, iż na własne uszy i oczy zapoznaliście się z legendami tego miejsca.


„Legendy z Góry i okolic” to seria keszy poświęconych podaniom, opowieściom i miejscom legendarnym związanym z miejscowościami powiatu górowskiego. Do tej pory zarówno Góra jak i jej okolica pozostawała białą plamą na geokeszerskiej mapie ale okazuje się, że ma się czym pochwalić - również przed geokeszerską bracią. „Legendy” wraz z inną serią („Zapomniane Perły”), postarają się tą białą plamę wypełnić. W zebranych podaniach pochodzących z okolicznych miejscowości przeplatają się nietypowe i tragiczne życiorysy, paniczne lęki, siły tajemne, nienawiść czy wielka miłość. I nie ważne ile w danej opowieści jest z prawdy a ile z fikcji, czy to, że niektóre z nich trącają „myszką” lub trzeba je traktować z przymrużeniem oka. Istotne jest, że przetrwały w pamięci potomnych do dziś i choćby z tego względu warto je przytoczyć jako integralną cześć historii regionu. Niech przyciągają i „straszą” małych, może też pobudzą do refleksji, a starszych niech zapraszają do zapoznania się z wybranymi, zapomnianymi niejednokrotnie już miejscami. Tak więc znacie? Nie? To przeczytajcie…

 

967C8FA6-7825-F40C-2A33-DF92415176FF.jpg

 

Pełnia księżyca księcia Henryka

W Glince, w lasku między cmentarzem, a boiskiem szkolnym, znajduje się niewielkie wzgórze porośnięte drzewami i trawą. Prowadzi przez nie droga na wspomniany cmentarz. Rośnie na nim także krzew dzikiej róży. W nocy, kiedy księżyc w pełni, a wiatr silny właśnie niedaleko krzewu objawia się zamek. Ma to swoje odzwierciedlenie w historii. Jest ona związana z księciem Henrykiem, który szukał żony idealnej. Takiej wiernie czekającej na niego kiedy wracałby z wypraw wojennych. Lecz niestety - nie znalazł odpowiedniej kandydatki. Dlatego gdy pełnia księżyca, książę Henryk pojawia się na swym koniu i wciąż oczekuje odpowiedniej niewiasty. A kiedy blask księżyca oświetli jego twarz znika wraz ze swoim zamkiem. Ludzie mówią, że serce Henryka nadal bije i oczekuje na białogłowę, która zostałaby jego żoną. Książę zazna dopiero wtedy spokoju, kiedy ją poślubi. Ciekawscy, którzy chcą zobaczyć księcia Henryka raczej nie mają na co liczyć gdyż Henryk doskonale wie, kiedy ktoś się na niego „zasadza”. Nie dość, że się wtedy nie pojawia to jeszcze potencjalnych ciekawskich każe chorobą!!!


 

Czarny koń z Glinki

W sąsiedztwie wzgórza księcia Henryka, na pobliskim cmentarzu (zaraz przy wejściu), znajduje się kaplica pochowanego tam tragicznie zmarłego właściciela ziem, z którym związana jest kolejna legenda. Otóż uwielbiał on konie i zajmował się ich hodowlą. Przypałacowe stajnie zawsze były ich pełne. Miał on też swojego ulubieńca – czarnego ogiera, na którym szczególnie cenił przejażdżki przemierzając swoje włości. A często jeździł brawurowo co nie uchodziło uwagi jego żony. Prosiła go, aby uważał na siebie i nie kusił losu. Niestety, rzadko słuchał jej przestróg. I kiedy nie wrócił z jednego z licznych objazdów dla żony stało się jasne, że musiało mu się przydarzyć coś złego. Po długich poszukiwaniach znaleziono martwego Pana na łące pod lasem. Obok niego, ze złamaną nogą, leżał jego ulubieniec - czarny ogier. Prawdopodobnie pokonujący rów koń potknął się łamiąc kończynę, a jeździec zleciał uszkadzając sobie kark lub doznając ciężkich obrażeń głowy. Ciało zmarłego dziedzica zabrano do pałacu w Glince i wkrótce pochowano na miejscowym cmentarzu. Żona nie mogła pogodzić się ze śmiercią ukochanego męża. Przepełniona żalem, kazała pozbyć się ze stadniny wszystkich koni, a rannego ogiera nakazała dobić. Jednak czarny ogier nie dał o sobie zapomnieć. Niedługo po tym wydarzeniu czarny koń zaczął ukazywać się nocami w poszukując swojego właściciela. Wielokrotnie słyszano tętent jego kopyt przy fontannie w okolicach oranżerii, widywano go na dziedzińcu, a także na miejscowym cmentarzu, przy kaplicy grobowej.

 

Krzyż pokutny z Glinki

Jeśli już jesteśmy w Glince warto odwiedzić tamtejszy kościół p. w. św. Marcina. Skrywa on barokową ambonę i pochodzący z XVII w. ołtarz Wszystkich Świętych. Obok kościoła spoczynek znaleźli dawni właściciele tych ziem, rodzina von Stosch.

I jeszcze jedna osobliwość Glinki... Krzyż pokutny - charakterystyczny dla terenów Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego – świadectwo średniowiecznego prawa. A prawo to, za nieumyślne zabójstwo, oprócz przekazania rodzinie zabitego: rekompensaty finansowej, ufundowania wosku na rzecz kościoła, zamówienia ustalonej ilości mszy za duszę zabitego, współfinansowania pogrzebu, osobistej pielgrzymki do jednego ze świętych miejsc, nakazywało również ufundowanie kapliczki pokutnej lub krzyża pokutnego (tzw. krzyża pojednania). Krzyż ten miał być również świadectwem czynu grzesznika. Krzyż w Glince (jeden z dwóch w powiecie górowskim) wykonany jest z piaskowca i pokryty licznymi rysami i żłobieniami. Część z nich jest powstało w wyniku działania czynników atmosferycznych ale wiele zostało zrobionych przez ludzi. Otóż przed wiekami wierzono, że proszek zdrapany z powierzchni takiego krzyża posiadał moc uzdrawiającą. Miał on być antidotum na wszelkie dolegliwości.  

 

Źródło:

Przeszłość w legendach zaklęta, Góra 2011, s. 28.

Przewodnik Turystyczno - Krajoznawczy po ziemi Górowskiej, Góra 2003, s. 22

Heimatkreis, 19-Guhrau-64, Berlin 1964

ryc. Pinterest.

Zasady reaktywacji Reaktywacja jest możliwa, o ile istnieje pewność, że skrzynka zaginęła
Przeczytaj więcej o reaktywacji skrzynek TUTAJ
Dodatkowe informacje
Musisz być zalogowany, aby zobaczyć dodatkowe informacje.
Wpisy do logu: znaleziona 5x nieznaleziona 0x komentarz 0x Wszystkie wpisy