Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
Legendy Góry i okolic – mistrz Jan z Osetna - OP9FHC
Właściciel: corcia2
Ta skrzynka należy do GeoŚcieżki!
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: m n.p.m.
 Województwo: Polska > dolnośląskie
Typ skrzynki: Tradycyjna
Wielkość: Mikro
Status: Gotowa do szukania
Data ukrycia: 05-10-2021
Data utworzenia: 05-10-2021
Data opublikowania: 05-10-2021
Ostatnio zmodyfikowano: 05-10-2021
3x znaleziona
0x nieznaleziona
0 komentarze
watchers 2 obserwatorów
14 odwiedzających
1 x oceniona
Oceniona jako: b.d.
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Można zabrać dzieci  Dostępna rowerem  Szybka skrzynka  Umiejscowiona na łonie natury, lasy, góry itp 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL

Kesz (bez certyfikatów!) to „pluszszszak” ukryty na podanych kordach w okolicy, w której mógł zamieszkiwać niegdyś sam mistrz Jan Zwizel z Osetna. Zawiera logbook, w którym - szanowni keszerzy - własnoręcznym podpisem potwierdzacie, iż na własne uszy i oczy zapoznaliście się z legendą tego miejsca.  


„Legendy Góry i okolic” to seria keszy poświęconych podaniom, opowieściom i miejscom legendarnym związanym z miejscowościami powiatu górowskiego. Do tej pory zarówno Góra jak i jej okolica pozostawała białą plamą na geokeszerskiej mapie ale okazuje się, że ma się czym pochwalić - również przed geokeszerską bracią. „Legendy” wraz z inną serią („Zapomniane Perły”), postarają się tą białą plamę wypełnić. W zebranych podaniach pochodzących z okolicznych miejscowości przeplatają się nietypowe i tragiczne życiorysy, paniczne lęki, siły tajemne, nienawiść czy wielka miłość. I nie ważne ile w danej opowieści jest z prawdy a ile z fikcji, czy to, że niektóre z nich trącają „myszką” lub trzeba je traktować z przymrużeniem oka. Istotne jest, że przetrwały w pamięci potomnych do dziś i choćby z tego względu warto je przytoczyć jako integralną cześć historii regionu. Niech przyciągają i „straszą” małych, może też pobudzą do refleksji, a starszych niech zapraszają do zapoznania się z wybranymi, zapomnianymi niejednokrotnie już miejscami. Tak więc znacie? Nie? To przeczytajcie…

 


 

Opowieść ta sięga czasów wojny siedmioletniej (1756-1763). Przytoczone wydarzenia działy się tuż po niej. Zacznijmy od początku… Otóż przy drodze prowadzącej z Osetna do tamtejszego lasu stała licha chatynka z zapadającym się dachem. Mieszkał w niej samotnie niejaki Jan Zwizel, bardzo tajemnicza postać. Nieufny wobec otoczenia. Rzadko pojawiał się w miejscowej karczmie. Miejscowi, zwłaszcza dzieciaki, omijali zarówno jego samego jak i jego domostwo szerokim łukiem. Czasem z litości ktoś przynosił mu pod próg znoszone buty, kubrak czy koszulę. Czasem też ktoś ukradkiem z ciekawości spojrzał do wnętrza przez niewielkie okno tego tajemniczego domu. Jak zauważono, pomieszczenie wypełniały różnorodne butelki i dziwne naczynia. Wniosek nasuwał się jeden – Jan musiał być czarnoksiężnikiem. Z czasem wokół jego osoby zaczęła urastać legenda. A to przypisywano mu cudowną moc jaką nadał powrozowi, który po zakopaniu pod drzewem sprawił, że bydło przestało chorować, a to ingerencję w to, że konie drwala same zaczęły się wyprzęgać z wozu. Wspominano także wydarzenie z czerwoną chustką, która podczas zabawy tanecznej okrążyła wszystkich zebranych i sama weszła w ręce wchodzącego do pomieszczenia Jana.

Pozytywne moce Jana również niejednego wybawiły z opresji. Ot, w czasach kiedy nie znano jeszcze opieki weterynaryjnej chwytano się każdego sposobu, który mógłby pomóc w wypadku choroby zwierząt domowych, a bydła w szczególności. Zdarzało się, że bydło mimo obfitej karmy dawało niewielkie ilości mleka, albo trapiły je okropne boleści. I kiedy wyczerpano już wszelkie możliwe środki, w odwodzie pozostawał Jan. Kto odważył się pójść do niego po prośbie – często mimo sprzeciwów sąsiadów lub bliskich – nierzadko został wyswobodzony przezeń z kłopotów. Niejakiemu Friedrichowi, który odchodził już od zmysłów z powodu choroby krowy żywicielki, Jan polecił znaleźć kamień z dziurą, a następnie przełożyć przez ten otwór wymię. Jak się okazało był to „strzał w dziesiątkę”! Z kolei inny chłop, Weber Hausier, wracający z pierwszego po wspomnianej wojnie siedmioletniej jarmarku nie mógł z powodu czarodziejskich mocy (okowita - tak to się chyba kiedyś nazywało...) dotrzeć do własnej wsi. W nocy, kiedy już był blisko własnej miejscowości, nieopodal czarodziejskiej górki, rozszumiał się las. Mimo że wiatr był słaby, to wyglądające upiornie w poświacie księżycowej pnie świerków zaczęły giąć się i zastępować mu drogę nie chcąc przepuścić dalej. Wtedy „ktoś” lub „coś” złapało go mocno za ramię tak, że chłop nie mógł się ani uwolnić ani nawet obrócić i w ten sposób został zaprowadzony do rodzinnej wsi. Na widok wchodzącego między zagrody Webera, miejscowe psy zaczęły niesamowicie ujadać co było tylko potwierdzeniem obecności nadprzyrodzonych mocy. Ani chybi musiał mu towarzyszyć sam Jan.

Pewnej nocy Jan jednak zniknął ze wsi. A związek z tym zniknięciem miało pewne wydarzenie. Oto trzej miejscowi młodzieńcy postanowili urządzić na Jana napad. Jak twierdzili, bardziej dla hecy, by go nastraszyć, niż faktycznie ograbić. Śledzili Jana od wyjścia z karczmy i kiedy przechodził obok zagrody rolnika Scholze nadarzyła się stosowna okazja. Jeden z trójki zamachnął się na Jana ale tylko to zrobił, zarówno nim samym jak i pozostałą dwójką zaczęło kręcić w kółko. Nie mogli w ogóle ruszyć ani ręką ani nogą, a po chwili czyjaś ręka solidnie ich spoliczkowała. Od tego jednak czasu nikt we wsi więcej już Jana nie zobaczył. Przepadł jak kamień w wodę. Ani chybi musiał to być czarownik...

 

Źródło:

Przeszłość w legendach zaklęta, Góra 2011, s. 46-48.

Heine Fritz, Heimatbuch des Kreises Guhrau/Schlesien, 1973, s. 396.

ryc. Pinterest.

Dodatkowe informacje
Musisz być zalogowany, aby zobaczyć dodatkowe informacje.