Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 1000 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
01. Zawody [RH] - OP9B29
Właściciel: szabla
Ta skrzynka należy do GeoŚcieżki!
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: m n.p.m.
 Województwo: Polska > wielkopolskie
Typ skrzynki: Tradycyjna
Wielkość: Mała
Status: Gotowa do szukania
Data ukrycia: 30-05-2021
Data utworzenia: 22-01-2021
Data opublikowania: 02-06-2021
Ostatnio zmodyfikowano: 02-06-2021
32x znaleziona
0x nieznaleziona
0 komentarze
watchers 3 obserwatorów
45 odwiedzających
21 x oceniona
Oceniona jako: znakomita
11 x rekomendowana
Skrzynka rekomendowana przez: Antosiu, Asek19, Bar i Lepsza Połówka, Blondi, GFS, hobbbysta, Hr. Jan Usz, Layio, noorbi, uhuhu, Wesker
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Można zabrać dzieci  Weź coś do pisania  Umiejscowiona na łonie natury, lasy, góry itp  Dostępna tylko pieszo 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL

W mieście panował gwar, ludzie tłumnie przemieszczali się po ulicach. Od strony zamku szeryfa rozległy się dźwięki rogów, który nęcił ludzi nie mogących się oprzeć wiadomości, że ktoś właśnie wygrał zawody rycerskie. Na placu przed zamkiem zebrał się spory tłum zarówno gapiów, jak i zawodników. W rogu placu, pod zamkowym murem ustawiono niewielkie wzniesienie, pokryte suknem i dywanami, przeznaczone dla szeryfa i jego gości. Stąd można było wygodnie oglądać rywalizację zawodników.

Zawody trwały już od południa. Wielmożowie raczyli się miodem i piwem podawanym przez pachołków, a rej wiódł oczywiście sam szeryf, nie szczędząc krytyki niektórym zawodnikom. Obok szeryfa siedziała także jego małżonka, która była jego przeciwieństwem: szczupła, milcząco siedziała na ławie okrytej futrem niedźwiedzim. Nie była zainteresowana zawodami a jedynie z obowiązku gościnności dotrzymywała towarzystwa hrabinie Gisborne, która koniecznie chciała widzieć zawody.

Hrabina najchętniej sama stanęłaby na placu aby pokazać sprawność w młyńcach mieczem czy ciskaniu toporem, co pewnie wywołałoby niemałe zgorszenie. Udało się jej jednak namówić samego szeryfa, aby poszczycił się publicznie umiejętnością rzucania ciężkim toporem. Natomiast jej mąż hrabia Gisborne stanął do walki na miecze z baronem Herford.

– Niestety, idzie u nas w zaniechanie rycerska sztuka starych Normanów – mówił już poważnie sir Gwidon – Gnuśniejemy i niewieściejemy w dobrobycie. Oby się to nie zemściło na nas to zaniedbanie.

Nagle rozległ się dźwięk rogów i szeryf Nottingham dał znak, by rozpocząć najważniejszą cześć zawodów: strzelanie z łuku. Na krańcu placu ustawiono tarczę, na środku której oznaczone było węglem niewielkie czarne kółko. Dla zawodników wyznaczono miejsce w odległości stu kroków, odmierzonych przez wysokiego rycerza. Warunkiem udziału w zawodach było posiadanie własnego łuku i strzał. Zawodnicy mieli oddać po trzy próby, a nagrodą była ufundowana przez hrabinę Gisborne piękna brosza w kształcie strzały, kunsztownie wyrobiona w srebrze. W przypadku, gdy zwycięstwo nie byłoby jednoznaczne, pomiędzy najlepszymi  zawodnikami odbędzie się dodatkowa rozgrywka. Wygra ten, kto najwięcej strzał wbije w środek tarczy.

Dźwięk rogów oznajmił początek zawodów. Jako pierwszy na prowadzenie wysunął się Will Chudy, dziesiętnik szeryfowskiej straży przybocznej, który uchodził za jednego z najlepszych łuczników w Nottingham. Jedna jego strzała utkwiła niemal w środku czarnego koła, natomiast dwie pozostałe tuż na obwodzie. Teraz patrzył nieco z pogardą na wysiłki współzawodników, raz po raz rzucając złośliwą uwagę. Wkrótce łucznik z orszaku barona Herforda posłał dwie strzały w czarne kolo, trzecia jednak utkwiła na kraju dużego kręgu. Po chwili wynik Willa został powtórzony przez Bena Piekarza, który ćwiczył kilka miesięcy strzelanie z łuku. Nagle pojawił się młody chłopak, może osiemnastoletni w skromnym zakurzonym ubraniu.

Zaraz posypały się kąśliwe uwagi, by nawet nie próbował. Jednak szeryf powiedział, że każdy ma prawo wystrzelić trzy strzały. Po sprawdzeniu czy łuk jest gotowy młodzieniec odrzucił kaptur z głowy na plecy i ciemne blond włosy rozsypały się w bujnych kędziorach nad wysoko sklepionym czołem. Po chwili pierwsza strzała poleciała prosto w sam środek czarnego koła. Po chwili druga także utkwiła tuż obok pierwszej w środku czarnej plamy. Po czym i trzecia strzała dołączyła do dwóch poprzednich . Rozległy się wiwaty i głośne okrzyki.

– Niech żyje zwycięzca!!!

Tłum rzucił się na młodego łucznika wiwatując na jego cześć. Hrabina Gisborne zbliżyła się do skraju podium i wręczyła nagrodę zwycięzcy.

– Jesteś świetnym łucznikiem – rzekła pytając jeszcze nieznajomego o imię. Chłopak podniósł głowę uśmiechając się do Hrabiny odpowiedział:

– Moje imię niewiele wam powie, Pani. Nie jest ono sławne, ale mam nadzieję, że kiedyś będzie. Nazywam się Robin Hood.

 

Proszę o dokładne maskowanie całości;)na znalazców czekają oczywiście certy. 

Dodatkowe informacje
Musisz być zalogowany, aby zobaczyć dodatkowe informacje.
Obrazki/zdjęcia
2021-05-30
Wpisy do logu: znaleziona 32x nieznaleziona 0x komentarz 0x Wszystkie wpisy