Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
Cerkiew w Gwoździance - OP8UH3
Miejsce z historią
Właściciel: TajemnicePodkarpacia
Ta skrzynka należy do GeoŚcieżki!
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: 326 m n.p.m.
 Województwo: Polska > podkarpackie
Typ skrzynki: Tradycyjna
Wielkość: Mikro
Status: Gotowa do szukania
Data ukrycia: 10-08-2018
Data utworzenia: 10-08-2018
Data opublikowania: 11-08-2018
Ostatnio zmodyfikowano: 11-08-2018
8x znaleziona
1x nieznaleziona
0 komentarze
watchers 0 obserwatorów
21 odwiedzających
5 x oceniona
Oceniona jako: znakomita
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Opis PL

W środkowej części Pogórza znajdowały się jeszcze dwie miejscowości zamieszkałe w dużej mierze przez Rusi-

nów, a oddalone znacznie od opisanej wcześniej ruskiej ukraińskiej enklawy. Są to Gwoździanka i Blizianka położone na północy, w okolicy wsi Niebylec. Gwoździanka, wymieniona w dokumentach po raz pierwszy w 1581 roku, położona jest

nad niewielkim potokiem o tej samej nazwie. Teren wsi, szczególnie w jej górnej części, ma górzysty charakter i jest poprzecinany głębokimi jarami porośniętymi krzakami. Ziemia jest tutaj mało urodzajna i trudna do uprawy z powodu silnego pofałdowania. Rusini zamieszkiwali głównie górną część wsi, a w dolnej zgrupowane były zagrody należące do ludności etnicznie polskiej. W końcu XVIlI w. osadę zamieszkiwało 211 osób: 176 grekokatolików, 30 wyznawców kościoła zachodniego i 5 Żydów. Przez cały XIX w. postępuje dość szybka polonizacja ludności ruskiej, co ma odbicie w strukturze wyznaniowej wsi. Według szematyzmu z 1893 r. mieszkało tutaj 369 osób: 264 grekokatolików i 105 rzymskokatolików. Proces polonizacji trwał również w wieku następnym, do czego przyczyniła się w dużej mierze szkoła z polski m językiem wykładowym. Pod koniec okresu międzywojennego na ogólną liczbę 490 mieszkańców było 280 grekokatolików. Parafia greckokatolicka została tutaj założona w 1625 roku, przez właściciela wsi Stefana Machowskiego. Około 1791 roku wieś została przyłączona do cerkwi parafialnej w Bliziance, a miejscowa cerkiew od tej pory pełniła rolę jej filii. Po pożarze w 1925 roku zabudowań plebańskich w Bliziance, wierni z Gwoździanki starali się o przeniesienie parafii do ich wsi, argumentując iż tutaj mieszka większość wiernych. Kiedy starania te nie zostały spełnione, zwrócili się oni do starostwa w Rzeszowie z chęcią przejścia na obrządek łaciński. W wyniku trudnych mediacji prowadzonych przez miejscowy autorytet, księdza Teodora Merene z Rzepnika deklaracja ta została wycofana.

Przed pierwszą wojną światową we wsi znajdowała się jednoklasowa szkoła z polskim językiem wykładowym, a ludność modliła się z polskich książeczek do nabożeństwa. Dla osób, które nie uczyły się w szkołach z ruskim językiem wykładowym wydawane były greckokatolickie książeczki do nabożeństwa, pisane alfabetem łacińskim. Obecna drewniana cerkiew, zbudowana zapewne w pierwszej połowie XIX w.. pełni rolę kościoła rzymskokatolickiego. Wewnątrz zachował się ikonostas pochodzący z drugiej połowy XIX w.

H. Olszański: Zamieszańcy Studium etnograficzne.

Mieszkańcy Gwoździanki, podobnie jak i Blizianki, uniknęli wysiedleń, przechodząc masowo (przynajmniej na papierze) na obrządek łaciński i deklarując, że są Polakami. Nie obyło się jednak bez wcześniejszych tragedii.

"Odcięta od głównego skupiska Rusinów-Zamieszańców wieś, traciła swoją tożsamość i polonizowała się, a proces ten przybrał na sile po I wojnie światowej. W 1930 roku Gwoździanka liczyła 428 mieszkańców, w tym 160 rzymskich katolików, co oznaczało iż utraciła jednolity, rusiński charakter. Okupacja hitlerowska przyniosła początek dramatu ludności wsi. W 1943 roku wskutek donosu miejscowych nacjonalistów ukraińskich, gestapo aresztowało i rozstrzelało 5 Polaków pod zarzutem współpracy z partyzantami. Fakt ten wywołał napięcie w stosunkach między Rusinami i Polakami oraz wzajemną nieufność. Napływające z Wołynia wieści o rzezi Polaków, sytuację jeszcze pogorszyły, jednak do żadnych incydentów na tle narodowościowym nie dochodziło. Aż do feralnego dnia 17 marca 1945 roku.

Żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają tamten dzień, są też dowody w postaci wpisów do księgi zgonów i grobów na miejscowym cmentarzu. Bez większego trudu można zrekonstruować przebieg zdarzeń. Jak podają świadkowie, niektórzy Polacy z dolnej części wsi i wiosek okolicznych odgrażali się Rusinom, że zanim zostaną z Gwoździanki wysiedleni, policzą się z nimi. (…)

– Zrobili spis tych, z którymi mieli się rozprawić – wspomina jedna z mieszkanek Gwoździanki. – Spotykali się wieczorami i planowali atak. Przyszła ta straszna noc, zaczął się sądny dzień (…). Bandyci nie mordowali na ślepo, szli do domów, które mieli w spisie. Byli uzbrojeni, strzelali (…). Przerażeni ludzie uciekali, chowali się gdzie kto mógł, krzyczeli, płakały wystraszone dzieci. (…). Potem zrobiło się cicho, a rano zobaczyć było można okropny widok. Martwi leżeli w domach, obejściach, na drodze (…). Potem te ofiary trzeba było pochować na naszym cmentarzu. Wykopano groby, w rzędzie, jeden przy drugim. Po latach rodziny postawiły nagrobki z nazwiskami.

Mniej więcej pośrodku cmentarza, usytuowanego na stromym wzniesieniu, powyżej cerkwi, uwagę zwraca szereg nagrobków, osadzonych na wspólnym, betonowym obramowaniu. Na każdym nazwisko i data 19 marca 1945. Groby łatwo policzyć – jest ich 12. W księdze zgonów parafii rzymskokatolickiej w Niebylcu, pod datą 17 marca zapisano również 12 osób. Przy każdej adnotacja: mors subita (nagła śmierć), wpisu dokonał ówczesny proboszcz Niebylca ks. Franciszek Muras. Musiał to zrobić, gdyż greckokatolicki ksiądz parafii Blizianka, parę miesięcy wcześniej przeniesiony został do Siedlisk i w parafii nie było żadnego kapłana, toteż obecni w Gwoździance żołnierze radzieccy wezwali właśnie ks. Murasa. Niektórzy świadkowie utrzymują, że ofiar było 16, ale nie potwierdzają tego dokumenty parafialne. Możliwe jest jednak, że kilka osób pochowano poza Gwoździanką. (…).

Artur Bata, Nowe Podkarpacie, nr 30/2014

Warto pamiętać, do czego prowadzi nienawiść, aby tego uniknąć w przyszłości.

Gwoździanka jest przepięknie położona na mocno pofałdowanym terenie, prowadzi przez nią droga z Niebylca do Żarnowej, przy której usytuowana jest cerkiew. Warto pojechać dalej w stronę Żarnowej i Strzyżowa, ponieważ droga biegnie bardzo malowniczo, a z najwyżej położonej części można podziwiać wspaniałe widoki. Zimą lepiej tam nie jechać.

Skrzynka ukryta jest wewnątrz ogrodzenia cerkwi w sposób nie wymagający użycia żadnych narzędzi. Magnetycznej się nie dało, ponieważ blacha na okapie i rynnach jest cynkowa.

Dla pierwszych trzech znalazców są okolicznościowe certyfikaty.

Skrzynka została założona dzięki finansowej pomocy Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Dodatkowe informacje
Musisz być zalogowany, aby zobaczyć dodatkowe informacje.
Obrazki/zdjęcia
Widok z góry
Spoiler