Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
[MIAU] Tragiczny 19 sierpnia 1944 - OP8E5B
Zdławienie zrywu powstańczego w nieporęckich lasach
Właściciel: azhag
Ta skrzynka należy do GeoŚcieżki!
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: 87 m n.p.m.
 Województwo: Polska > mazowieckie
Typ skrzynki: Multicache
Wielkość: Normalna
Status: Gotowa do szukania
Czas: b.d.    Długość trasy: 9.00 km
Data ukrycia: 16-02-2016
Data utworzenia: 26-01-2016
Data opublikowania: 16-02-2016
Ostatnio zmodyfikowano: 15-05-2016
23x znaleziona
0x nieznaleziona
3 komentarze
watchers 6 obserwatorów
76 odwiedzających
19 x oceniona
Oceniona jako: znakomita
13 x rekomendowana
Skrzynka rekomendowana przez: Azymut, black_fox, Brym, Cezex, coza, grrrusza, Iga Maja & Tata Team, iwonia1999, keram58, nonamed, PrincePolo, r00t7, Robcon
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Można zabrać dzieci  Umiejscowiona na łonie natury, lasy, góry itp  Miejsce historyczne  Dostępna rowerem 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL

Skrzynka założona w ramach Mazowieckiej Inicjatywy „Akcja Ukrywanie”

typ: joker
rozmiar: normalna
temat: historia Mazowsza
sposób ukrycia: wisielec

Logo MIAU

Zdecydowana większość informacji oraz wszystkie cytaty zawarte w opisie pochodzą z serii artykułów Krzysztofa Klimaszewskiego „Tragiczny sierpień”, opublikowanych w Gazecie Wieliszewskiej nr 23-26 (dokładna bibliografia poniżej).

Historia

Latem 1944 r. front II WŚ zbliżył się do prawobrzeżnej Warszawy. W związku z tym zarządzono gotowość bojową oddziałów Armii Krajowej, w tym I rejonu AK Obwodu „Obroża” w Legionowie, w skład którego wchodził III batalion w Nieporęcie, dowodzony przez miejscowego kierownika szkoły (obecnie jej patrona) por. rez. Bronisława Tokaja. W strukturach tego batalionu działały plutony 722. Wieliszew, 723. Skrzeszew i 724. Kałuszyn w ramach 8. kompani dowodzonej przez ppor. rez. Władysława Danielewicza „Oko”.

30 lipca 1944 r. część żołnierzy III batalionu pod dowództwem por. Zygmunta Mireckiego ps. „Zim” brała udział w wyzwoleniu obozu jeńców radzieckich w Beniaminowie (Białobrzegach?) Stalag 368 (zob. również OP12EA oraz OP00C9, w którym wg niektórych źródeł — inne wskazują na teren obecnej jednostki wojskowej w Białobrzegach; niewykluczone, iż oba są poprawne  — trzymano więźniów). 1 sierpnia pod groźbą okrążenia przez Niemców oddziały wycofały się z Beniaminowa.

Zaistniała sytuacja skłaniała do przyjęcia rozwiązań oszczędzających zarówno ludność cywilną, jak też walczących żołnierzy-partyzantów. Na odprawie w sztabie pułku postanowiono wyłonić z batalionu mniejszy, ale silnie uzbrojony oddział, który winien utrzymać się w lasach nieporęckich i nękać stacjonujące w okolicy wojska niemieckie i węgierskie. Jego dowódcą został książę por. Konstanty Radziwiłł „Korab”, jako najstarszy stopniem i jednocześnie „spalony”, a jego zastępcą por. Zygmunt Mirecki „Zim”. Do oddziału zostali włączeni ludzie rekrutujący się z działającego w konspiracji przy 3. batalionie Oddziału Dywersji Bojowej. Byli to: ppor. Leon Pyrża „Paweł”, ppor. Jerzy Domaradzki „Ksawery”, pchor. Jan Dobrowilski „Bug”, kpr. Zenon Pogorzelski „Orzeł”, kpr. Tadeusz Grzymała „Rak”, st. sierż. Wincenty Wójcicki „Włócznia”, sierż. Michał Klimowicz „Omar” oraz szereg innych, między innymi dwóch synów hrabiego Grocholskiego – Tadeusz „Leliwa” i Adam „Kombinator”. Nie zakwalifikowanych do oddziału żołnierzy rozpuszczono do domów, część sama odeszła. Oddział stacjonował w lasach Arciechów-Kępiste.

1 sierpnia oddział brał udział w ataku niemieckie samochody na szosie Nieporęt-Struga oraz na skład paliwa w Zegrzu, który udało się podpalić. Następnie w nocy 15 sierpnia zaatakował kwaterę niemieckiej załogi i stanowiska artylerii w Annopolu na Nowym Bródnie, gdzie Niemcy ponieśli znaczne straty w sprzęcie i ludziach.

Tak wspomina tamte wydarzenia Tadeusz Witczak, żołnierz oddziału „Koraba”, wówczas mieszkaniec Zegrza Południowego:

Po wybuchu powstania w Warszawie, kompanii Armii Krajowej w Zegrzu Południowym rozkazano skierować sześciu młodych chłopców (absolwentów półrocznego Kursu Partyzanta – inaczej Szkoły Podoficerskiej AK) do służby w oddziale Koraba – por. WP Konstantego Radziwiłła. Dowództwo oddziału kwaterowało w budynku (dworku? gajówce? z obejściem), stojącym w lesie sosnowym, przyległym od wschodu do Nieporętu, od zachodu do pobliskiej szosy warszawskiej między Poniatowem [mylna nazwa Michałowa-Reginowa, od znajdującej się tam stacji kolejowej Poniatów – K.Klimaszewski] a Wieliszewem-Kolonią. Mieliśmy tam stanowić grupę kadrową dwudziestu kilku ludzi; siłę tę zwiększano doraźnie w wypadku poważniejszej akcji (do takiej wkrótce doszło). Z Zegrza, obsadzonego przez Wehrmacht, chroniący drewnianą przeprawę mostową przez Narew, udało się nam pojedynczo wydostać. U celu znalazłem się wieczorem 12 sierpnia 1944 r. Na miejscu czekała broń (dwukrotnie jeszcze zmieniana na coraz lepszą z uprzednich zrzutów alianckich). Czynności służby były intensywne, w dzień i w nocy.

(…)

[15 sierpnia] nagle zmobilizowano okolicznych akowców do stanu około 160 żołnierza z zamiarem wyprawy ku walczącej Warszawie. (Znacznie później dowiedziałem się, iż był to jeden z koncentrycznych ruchów odsieczy powstaniu). Dla potrzeb akcji wydobyto ze schowków (zakopanych cylindrów aluminiowych) nową broń, amunicję, granaty i środki opatrunkowe. Część oddziału miałą za zadanie transportować większe zasoby wyposażenia.

Marsz ubezpieczony ruszył wieczorem 15 sierpnia w miarę możności pod osłoną lasów, a w zapadłych ciemnościach także poprzez tereny otwarte. Dokładnej trasy marszu – ani plany przebicia się do Warszawy (wpław?!) względnie przez front (?) – nie podano; przynajmniej ja o niczym nie słyszałem. Sądząc po realiach topograficznych, szliśmy po lasach nieporęckich, lasami legionowskimi, późną już porą czas jakiś wzdłuż Wisły, w której odbijały się ognie i kłęby dymu płonącej Warszawy lewobrzeżnej oraz nieustanne rakiety, wśród huku i strzałów. Dotarliśmy podobno do Starego Bródna (dziś nie znajduję go na mapie; może to była Białołęka?). Zdołaliśmy jeszcze przejść przez mostek na jakimś cieku i zderzyliśmy się ze stacjonującą w pobliskich domach jednostką niemiecką; drogę/ulicę blokowały jej pojazdy. Między 24:00 a 0:30 trwała zaciekła haratanina, poszły w ruch granaty; jeszcze dziś słyszę raczej spokojne rozkazy nieprzyjaciela: „Alle raus!”, „Alle zurück!” Przebicie okazało się nierealne i musieliśmy się wycofać, co ułatwiła nam noc (Niemcom nie udało się zapalić pociskami smugowymi stojących tuż stogów siana i nie podjęli pościgu).

Po akcji na Nowym Bródnie oddział Konstantego Radziwiłła wycofał się do lasów pod Kątami Węgierskimi. Część żołnierzy biorących udział w akcji udała się do domów, a osoby zdekonspirowane pozostały pod dowództwem Radziwiłła w wymienionych powyżej lasach. Jednocześnie w okolice Nieporętu zaczęły napływać coraz silniejsze oddziały wojsk niemieckich, w tym dywizje pancerne „Hermann Göring”, „Wiking”, „Totenkopf”. Funkcjonariusze gestapo i wojska niemieckiego przystąpili do rozpracowania struktur Armii Krajowej.

Wróćmy do wspomnień Tadeusza Witczaka, które tutaj zakończą się rozstrzelaniem żołnierzy AK oraz cywilów przy osiedlu Nowopol (zob. również OP08C1):

Już w biały dzień 16 sierpnia powróciliśmy na miejsce postoju, po łącznie ponad 40 km marszu. I to musiało się skończyć katastrofą. Oddział stacjonował na terenie przyfrontowym, obsadzonym wtedy gęsto przez dywizję pancerną SS „Wiking”; dosłownie pod bokiem jej stanowisk (nie tylko Niemców; była tam hałastra z kilku innych nacji). Nie mogliśmy też tolerować obecności miejscowych; ich zawracanie, kiedy chcieli przechodzić przez nasze posterunki, również zdradzało naszą obecnosć. Tragedia uderzyła w „Koraba” w sobotę 19 sierpnia. Oddział był rozproszony. Dowódcy i kilku żołnierzy, wśród nich bracia Grocholscy, przebywało w gajówce; reszta ponownie uszczuplona (większość wróciła skąd przyszła), w głębi lasu, przy dukcie, czyściła broń, m.in. angielską rusznicę przeciwpancerną ze zrzutów. (Tutaj znalazłem się i ja, po powrocie świtem z nocnego patrolu, który prowadził dzielny sierżant Pelewicz; mieliśmy odebrać broń od – jak mówiono – komunizującej grupy podziemnej w Kątach Węgierskich). Słońce grzało, pachniała żywica, czekano na południowy posiłek.

Około godziny 11:00 zaalarmowały nas strzały od strony dowództwa. Było od razu jasne, że na ów punkt naszli Niemcy. Do dziś nie wiem, czy trafili tam przypadkiem, czy naprowadzeni. Dwa fakty sugerują drugą ewentualność. Do „Koraba” już przed nami dostał się dezerter – jak oświadczył – z Werhmachtu, Czech, który dobę przed tragedią znikł; mówiono potem, że schwytany zdradził nas próbując ratować swe życie. Po wtóre, któregoś dnia ujeliśmy dwóch Niemców wehrmachtowców i nie zlikwidowano ich, tylko „zdezorientowano” wodząc ich długo po całym kompleksie leśnym i porzucając w jakimś odludnym miejscu. Było to niewątpliwie nieregulaminowe partactwo, tyleż humanitarne, ile naiwne. Na razie wolno sobie wyobrażać, że strzelały nasze czujki, dalsze wydarzenia jednak dowodzą, że to esesmani musieli naszych ludzi zaskoczyć (gdyż było tam czym i zza czego się bronić). Czy ktoś zginął już wtedy, nie wiem. Zajęliśmy luźne stanowiska. Sam wystrzeliłem „na słuch” w domniemanym kierunku npla [nieprzyjaciela], ale sierżant Pelewicz zabronił (słusznie) otwierać ogień, by nie ujawniać położenia grupy przed rozpoznaniem sytuacji.

W pewnym momencie, którego dziś wiernie nie odtworzę, nadbiegł ktoś z wieścią, że obiekt zajęty przez Niemców, dowództwo w niewoli, i że mamy się ratować na własną rękę. Rzeczywiście zabrakło rozkazodawców, a choćby prawdziwie doświadczonych partyzantów. Rozproszyliśmy się grupkami, z bronią. Wraz z trzema kolegami poszedłem ku Nieporętowi. Wprawdzie siedzieli tam – jak wszędzie – Niemcy, ale mieściło się tam również dowództwo macierzystego batalionu AK (d-ca por. WP Bronisław Tokaj, oficjalnie kierownik szkoły) i liczyliśmy na doraźną pomoc (zakonspirowanie).

Podchodziliśmy do wsi od zachodu wzdłuż toru kolejowego, gdy wtem o kilkaset metrów za nami rozległa się długa seria z broni maszynowej (wnioskując z huku był to km [karabin maszynowy]). Była punktualnie 12:00. (Spojrzałem na zegarek; mam do dziś odruch sprawdzania czasu, kiedy coś się dzieje). Zrazu myśleliśmy, że to do nas biją z wierzchołka kulochwytu niedalekiej strzelnicy wojskowej, ale żaden pocisk nie świsnął koło nas. I dopiero po latach doszedłem do wniosku, iż według wszelkiego prawdopodobieństwa rozstrzeliwano wtedy wziętych do niewoli żołnierzy „Koraba”.

Tak z kolei tragiczny sierpnień 1944 r. zakończony zatrzymaniem swojego ojca wspomina Albert Radziwiłł, najmłodszy z trzech synów księcia:

Kiedy latem 1944 r. wojsko radzieckie podeszło pod Warszawę, nasi zaczęli chodzić z biało-czerwonymi opaskami. Spod podłogi, ze skrytki, kazano mi wówczas wyciągnąć karabin, bo byłem najmłodszy. Ojciec zaangażował się w walki. My mieszkaliśmy dalej w leśniczówce w pobliżu Białobrzegów, w miejscowości Arciechów. Nosiliśmy z bratem jedzenie dwóm jeńcom rosyjskim, którzy wyszli z opuszczonego przez Niemców obozu w Beniaminowie. W leśniczówce zaczęli stacjonować żołnierze dywizji „SS Wiking”. Uszanowali nas i gajowych i nie wygonili z leśniczówki. Zajęli jeden pokój, poza tym mieszkali w namiotach i czołgach. 20 sierpnia przyszła znajoma, żona poety Zagórskiego z Wieliszewa, powiedziała, że widziała jak tatę aresztowali. Mama poszła ze mną, piechotą za Nieporęt, do kierownika szkoły Tokaja – dowódcy nieporęckiego batalionu AK, który stacjonował w gajówce, ale nie w naszym lesie, tylko w lesie Potockich. Usłyszała, że do oddziału ojca przyjęli dezertera z armii niemieckiej, który zdradził i nikt z oddziału nie przeżył. Tatę przywieźli najpierw do Nieporętu, a potem powieźli za granicę Generalnej Guberni, bo Zegrze było już w Reichu.

Taką zaś relację zdaje kpr. Piotr Sierawski „Trzeciak”:

Ja wróciłem [z udzielonej przez „Koraba” przepustki] w poniedziałek, przyprowadziłem ze sobą nowych Kazimierza Kowalika i Hilarego Gronka. A Radziwiłł mówi „Jak przyszliście, to zostańcie na noc, ale jutro kto może niech idzie do domu”. Okazało się, że zwiał jeden Czechosłowak, co wcześniej uciekł od Niemców i przystał do nas. Zabrał swoją broń. Radziwiłł podejrzewał, że to zdrajca, może i celowo wysłany agent. Książę został tam w kilku, z Grocholszczakami. Ja miałem się meldować w każdy wtorek i piątek. Poszedłem w piątek 22 sierpnia [w rzeczywistości 18 sierpnia], zgłosić się do dowódcy, ale nie doszedłem, cały las był pełen Niemców. Cofnąłem się, rozpoczęła się obława. Niemcy szli od strony szosy Legionowo-Serock w kierunku torów kolejowych. Poszedłem do zagrody, co była obok, gdzie mieszkał kolega Tadek. Tadek powiedział mi „Jeszcze rano byłem u nich i wszystko było w porządku”. Potem dowiedziałem się, że ośmiu z naszego pododdziału schwytano i zamordowano w lesie nieporęckim.

Walenty Jędraszko, przed wojną i podczas okupacji gospodarz wspomnianej przez Witczaka strzelnicy przy osiedlu Nowopol, przedstawia mord najpierw w Nowopolu, potem w lesie koło Nieporętu, w następujący sposób:

19 sierpnia 1944 r. w domu „Omara”, przed południem jego przyjaciółka przygotowywała posiłek. W pokoju jadalnym miała rozstawioną zastawę stołową, dla oczekiwanych gości. (…) Zaczęli się schodzić. Do domu wchodzili pojedynczo i zgodnie z ustaloną przez księcia kolejnością. Gdy weszło sześciu nastąpiła przerwa. Niemcy myśląc, że to wszyscy goście, wtargnęli do domu Klimowicza, zakładając „kocioł”. Zastawa stołowa zdradziła okupantom prawdziwą liczbę „biesiadników”. Napastnicy postanowili nie wyprowadzać więźniów i czekać na pozostałych. Książę i inni, którzy nie zdążyli wejść, zostali ostrzeżeni. Wszyscy oprócz Radziwiłła postanowili się wycofać. Honor książęcy nie pozwolił mu pozostawić swoich towarzyszy broni na śmierć z rąk Niemców. Wyżej ceniąc przyjaźć niż własne życie, a także świadomym niebezpieczeństwa Radziwiłł wszedł do domu Michała Klimowicza w nadziei, że uda mu się pomóc schwytanym AK-owcom. Pomylił się. Wiadomym jest fakt, że książę Konstanty po wejściu w progi mieszkania był katowany przez hitlerowców.

Nieco później, Niemcy zażądali od jednego z okolicznych gospodarzy podwody. Pokazywali mu gdzie ma jechać. Znaleźli się przy wysokim, rozległym, piaszczystym wzgórzu i tu czekali. Było to niedaleko strzelnicy, na południowej stronie. W końcu furman zobaczył grupę Niemców prowadzących kilku mężczyzn i jednego, którego nieśli. Skatowanego księcia położyli przy furze, a resztę pognali po zboczu piaszczystym i pod wierzchołkiem rozstrzelali. Niemcy zeszli i wrzucili Radziwiłła na furę i ruszyli w stronę szosy. Od strzelnicy prowadziła piaszczysta droga, która wychodziła na wprost gościńca biegnącego od szosy na przejazd kolejowy obok przystanku „Wieliszew” do Łajsk. Tu skręcili w stronę Zegrza.

W Zegrzu zabrano kolejnych ośmiu mężczyzn, związano im ręce i podążono za podwodą, na której w dalszym ciągu leżał Konstanty Radziwiłł. Jeden z Niemców zatrzymał wóz, w rękach miał tabliczkę. Więźnia obrócono na plecy, podciągnięto do ławki woźnicy i usadzono. Tabliczkę zawieszono na piersiach księcia, jej napis głosił: „Polnische graff – polnische banditten” (Polski książę – polski bandyta). Dotarli do Nieporętu i niedaleko cmentarza, na skraju lasu tych ośmiu mężczyzn rostrzelano w obecności księcia.

Książę Konstanty Radziwiłł „Korab” nie został zabity od razu. Hitlerowcy więzili go i torturowali przez jeszcze blisko miesiąc. Ostatecznie zamordowali go 14 września na terenie fortu Zegrze, gdzie został pochowany w nieoznaczonym grobie. Jego szczątki odkryto przypadkiem w 1969 roku, rozpoznano je po srebrnym szkaplerzu z relikwiami św. Jana Bosko. Po ekshumacji pochowano go na cmentarzu w Serocku.

W sumie tego tragicznego 19 sierpnia 1944 r. zamordowani zostali między innymi:

w lesie pod Nieporętem:

  • Władysław Danielewicz „Oko”,
  • Tadeusz Grocholski „Leliwa”,
  • Adam Grocholski „Kombinator”,
  • Mieczysław Kozak „Jeż”,
  • Andrzej Papp „Marek”,
  • Bronisław Smolarek (vel Smolarczyk) „Brzoza”,
  • Szczepan Szyperek „Zosik”,

na wzgórzu przy osiedlu Nowopol:

  • Rybarczyk,
  • Jerzy Dymek,
  • Edward Łaski,
  • Jan Ląca,
  • Stanisław Skarżycki,
  • Janina Tomalska z domu Maciejewska,
  • Janusz Pacho,
  • Marian Walczak,
  • Jerzy Sosnowski,
  • Józef Kozłowski,
  • Mastowski,
  • Aleksander Maciejewski,
  • Żak,
  • Majewski,
  • nieznanego nazwiska Rosjanin,
  • Michał Klimowicz „Omar”,
  • nieznani z nazwiska żołnierze AK; zdaniem Krzyszofa Klimaszewskiego można domniemywać nazwiska pięciu z nich: Stefan Kowalczyk „Lanca”, Tadeusz Kowalczyk „Piorun”, Wojciech Smółka „Burłaj”, Andrzej Wójcicki „Cygan”, Wacław Stachnik „Śmieszek”.

Ten krwawy dzień był ostatnim ruchu powstańczego w nieporęckich lasach, pozostali przy życiu żołnierze po ukryciu broni rozeszli się do domów. Niemcy zaś rozpoczęli wysiedlenia terenów przyfrontowych. Do 9 września całkowicie oczyścili teren z ludności polskiej, chorych i starców kierując na południe, zaś młodszych do obozów pracy na terenie Rzeszy.

Źródło oraz więcej informacji:

Dodatkowe informacje

Przedwojenna mapa nałożona na współczesną, z zaznaczonymi niektórymi związanymi z przedstawioną historią miejscami: https://dug.net.pl/~azhag/opencaching/nieporet-tragiczny-sierpien/

Skrzynka

Kesz to multi, do odnalezienia finału konieczne będzie odwiedzenie trzech miejsc związanych z opisywanymi wydarzeniami:

  • cmentarza parafialnego w Nieporęcie, gdzie spoczęli żołnierze AK rozstrzelani w pobliskim lesie,
  • miejsce w lesie gdzie ci zostali rozstrzelani,
  • wzgórza przy osiedlu Nowopol, gdzie rozstrzelani zostali inni żołnierze i ludność cywilna.

W sumie pokonać trzeba ok. 9 km przez las, dlatego polecam zdobywanie kesza na rowerze, choć i dłuższy spacer nie powinien nikomu zaszkodzić. Ewentualnie można zdobyć samochodem podjeżdżając do Nowopola (etap B), a następnie Nieporętu (etap A), skąd do etapu C jest już niedaleko. Wydaje mi się, że ulica Kościelna łącząca Nieporęt z Kątami Węgierskimi, koło którego tenże się znajduje, również jest udostępniona dla ruchu, ale nie trzymajcie mnie za słowo gdy będzie dostawać mandat. Między Nieporętem a Nowopolem absolutnie nie skracamy drogi przez las samochodem ani innym pojazdem silnikowym!

Finał znajduje się najbliżej etapu C, dlatego przy planowaniu wycieczki radzę to miejsce zostawić na koniec (chyba, że ktoś lubi kręcić kilometry lub po prostu chce zrobić pętlę po lesie).

Aby wyliczyć finałowe współrzędne N 52° W.X E 21° 0Y.0Z wykonaj następującego obliczenia:

  • W = A x 2
  • X = A x B x C + 13
  • Y = B + C - A - 2
  • Z = A x B + C + 14

Gdzie:

  • A = wiek w jakim 7 września 1944 r. zmarł Czesław Stodulski, spoczywający kilka grobów po lewej od 8 żołnierzy AK na cmentarzu w Nieporęcie,
  • B = liczba takich ławeczek przy głazie i krzyżu upamiętniających mord w Nowopolu,
  • C = liczba kostek w pierwszym rzędzie przy krzyżu upamiętniającym mord pod Nieporętem

W logbooku jest dużo miejsca, więc nie krępuj sie rozpisać. Niech nie będzie on tylko listą obecności.

 

 

OpenSprawdzacz
Autor tej skrzynki umożliwił sprawdzenie poprawności rozwiązania zagadki (współrzędnych pojemnika finałowego).
Statystyki: prób: 6 razy, trafień: 2 razy.
Dodatkowe waypointy
Etap Symbol Typ Współrzędne Opis
Interesujące miejsce N 52° 25.155'
E 21° 01.864'
Grób Bronisława Tokaja ps. „Bogdan”, dowódcy miejscowego batalionu AK oraz komendanta konspiracyjnego placu zrzutu broni o kryptonimie Koc, oficjalnie kierownika szkoły w Nieporęcie (obecnie jego imienia).
Interesujące miejsce N 52° 25.240'
E 21° 02.125'
Tablica upamiętniająca żołnierzy AK, którzy oddali życie za wolność ojczyzny na Placu Wolności.
Interesujące miejsce N 52° 25.231'
E 21° 02.028'
Tablica poświęcona poległym, zmarłym i zaginionym w walkach o niepodległość Polski w nieporęckim kościele.
Interesujące miejsce N 52° 23.767'
E 21° 04.409'
Konspiracyjny plac zrzutów broni o kryptonimie Koc.
Interesujące miejsce N 52° 25.492'
E 20° 59.677'
Strzelnica koło Nowopola, prawdopodobnie ta sama, o której mowa we wspomnieniach.
1 Punkt wirtualny N 52° 25.146'
E 21° 01.924'
Grób Władysława Danielewicza ps. „Oko”, Tadeusza Grocholskiego ps. „Leliwa”, Adama Grocholskiego ps. „Kombinator”, Mieczysława Kozaka ps. „Jeż”, Andrzeja Pappa ps. „Marek”, Bronisława Smolarka (vel Smolarczyka) ps. „Brzoza” oraz Szczepana Szyperka ps. „Zosik” rozstrzelanych w pobliskim lesie. Obok grób innego AK-owca: Czesława Wróbla.

Kilka grobów po lewej spoczywa Czesław Stodulski, zmarły 7 września 1944. Jego wiek, wg tablicy, to A.
2 Punkt wirtualny N 52° 25.429'
E 20° 59.119'
Wzgórze w Nowopolu, miejsce rozstrzelania żołnierzy AK oraz ludności cywilnej.

Liczba takich ławeczek przy upamiętniających wydarzenie głazie i krzyżu to B.
3 Punkt wirtualny N 52° 24.617'
E 21° 01.108'
Krzyż upamiętniający rozstrzelanie 8 żołnierzy AK spoczywających na pobliskim cmentarzu w Nieporęcie.

Liczba tych kostek w pierwszym rzędzie to C.

Ten etap znajduje się najbliżej finału, dlatego tutaj radzę udać się na końcu.
4 Punkt końcowy --- Pojemnik finałowy.
Dodatkowe informacje
Musisz być zalogowany, aby zobaczyć dodatkowe informacje.
Obrazki/zdjęcia
Tablica na Placu Wolności w Nieporęcie
Grób 8 żołnierzy AK na cmentarzu w Nieporęcie
Grób innego AK-owca poległego w sierpniu 1944
Grób Bronisława Tokaja, dowódcy III Batalionu AK w Nieporęcie
Tablica w kościele w Nieporęcie
Krzyż upamiętniający rozstrzelanie żolnierzy AK pod Nieporętem
Głaz upamiętniający mord na wzgórzu w Nowopolu
Wpisy do logu: znaleziona 23x nieznaleziona 0x komentarz 3x Obrazki/zdjęcia 1x Wszystkie wpisy Galeria