Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
Szotowa Góra - OP860G
puste pustkowie
Właściciel: agnostos
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: 137 m n.p.m.
 Województwo: Polska > pomorskie
Typ skrzynki: Multicache
Wielkość: Normalna
Status: Gotowa do szukania
Data ukrycia: 21-03-2015
Data utworzenia: 15-11-2014
Data opublikowania: 21-03-2015
Ostatnio zmodyfikowano: 11-07-2015
8x znaleziona
3x nieznaleziona
1 komentarze
watchers 2 obserwatorów
15 odwiedzających
8 x oceniona
Oceniona jako: znakomita
2 x rekomendowana
Skrzynka rekomendowana przez: fela, Wieszczu
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Można zabrać dzieci  Dostępna rowerem  Umiejscowiona na łonie natury, lasy, góry itp  Miejsce historyczne  Potrzebna łopatka 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL

Szotowa Góra to góra i pustkowie, czyli po kaszubsku pustczi. To inaczej osada, wybudowanie opodal większej wsi. Dla Szotowej Góry to może być Żabno lub Czarniż.

Pisze o nim Jerzy Świerczek, były leśniczy, dokumentalista wsi Męcikał i okolic.

Około 100 metrów za szosą na Czarniż w głąb lasu biegnie mało uczęszczana droga. Jest to droga, która do początku lat 80 XX wieku prowadziła na pustkowie zamieszkałego przez 3 rodziny. Szotowa Góra, bo tak nazywało się to pustkowie, było enklawą prywatnych właścicieli gruntów wśród lasów państwowych nadleśnictwa Giełdon aż do roku 1973 Czersk. Trudno ustalić, kiedy powstało to pustkowie, ale może być to okres powstawania w naszej okolicy osad i innych skupisk ludzkich XVII/XVIII wieku. Kiedyś zapytałem się jednego z tych mieszkańców, blisko 70-cio letniego pana. Odpowiedział mi: „..już moi rodzice otrzymali to gospodarstwo po rodzicach...”.

Pustkowie, bo i tak można nazwać to osiedle, składało się z 3 budynków mieszkalnych - a raczej chat z drewna krytych strzechą - oraz dwóch budynków gospodarskich już bardziej nowoczesnych, bo zbudowanych z pustaków, cegły i drewna pp. Ryduchowskich i Pałbickich. W osiedlu znajdowała się jeszcze jedna chata, gdzie mieszkał samotnie - zwany pustelnikiem - Józef Szmaglik.

Do tych wszystkich chat nie doprowadzono prądu pomimo powszechnej elektryfikacji w latach 1965–70, tym samym skazano je na likwidację.

Ogółem w tych 3 chatach mieszkało, u p.Ryduchowskich 3 osoby, Pałbickich 3 osoby i samotnie p. Józef. W niedalekiej odległości znajdowało się jeszcze gospodarstwo, którym władał p. Jan Warszewski. Była to liczna rodzina składająca się z 11 osób. Dojazd był od drogi na Giełdon. Był tam dom zbudowany z: pustaków cementowych, cegły, kryty dachówką, ale w bardzo złym stanie. Znajdowały się tam też stajnia murowana i drewniana szopa na siano.

Dzieci ze wszystkich chat chodziłi do szkoły w Czarniżu. Wszystkie gospodarstwa były nieogrodzone płotem. Wodę czerpano z bardzo płytkich studni. Była to w zasadzie woda podskórna z pobliskiego bagna.

To, co opisuję to lata po II Wojnie Światowej. Opisani gospodarze posiadali niewielkie gospodarstwa rolne i po kilka hektarów lasu. Z opowiadań wiem, że stosowali tzw. trójpolówkę. Na areał przeznaczony pod ziemniaki zaorywano obornik, po wykopkach siano żyto. Pole po życie najczęściej ugorowało lub siano łubin gorzki. Z braku słomy bydłu ścielono mchem lub igliwiem, co zakwaszało glebę. Wydajność z hektara była poniżej normy gminnej i jeszcze często była niszczona przez zwierzynę łowną wychodzącą z pobliskich lasów.

W latach 70-tych pp. Pałubiccy opuścili swe gospodarstwo do nowo wybudowanego domu ze stajnią w Żabnie. Zabudowań opuszczonych nie zburzyli więc stały przez kilka lat, aż czas zrobił swoje. W międzyczasie zamieszkał tam samotnie Antoni Szmaglik.

W końcu 70-tych latach Ryduchowski natomiast przekazał cały areał dla skarbu państwa i wyprowadził się z Szotowej Góry, za co otrzymał rentę.

W połowie lat 80-tych p. Warszewski sprzedał całość i wyprowadził się na wybudowania Czyczków. Nowy nabywca w krótkim czasie przekazał kupioną posiadłość do skarbu państwa aby również otrzymać rentę.

Areały zostały dołączone do lasów państwowych, więc miałem okazję nad tą powierzchnią pełnić nadzór do 1996 r., co było powierzchnią rolną przeznaczoną na zalesienia. Tylko pp. Pałbiccy swój areał pozostawili w swym władaniu do obecnej chwili. Rola nieobrabiana samoistnie zalesiła się i zamaskowała pozostałości po zabudowaniach. Wszystkich gospodarzy znałem osobiście, bo pracując w służbie leśnej, od roku 1962 do 1974, nadzorowałem ich lasy prywatne.

Gospodarowanie na piaszczystej glebie wśród lasu było bardzo utrudnione. Ludzie byli jednak bardzo pracowici i przez blisko 200 lat tereny w pobliżu Szotowej Góry tętniły życiem o każdej porze roku. Obecnie, może w okresie gdy rosną grzyby, można spotkać w okolicy byłego pustkowia grzybiarza spragnionego szybkiego zapełnienia koszyka lub plastykowego wiaderka.

Innym ciekawym zagadnieniem jest dom, gdzie mieszkał pan Józef Szmaglik.  Dom był własnością p. Pałubickich, co w zasadzie negował uważając, że to jego własność. Był to dom (jak i pozostałe) ponad 100 letni z małymi oknami zamykanymi od zewnątrz okiennicami. Oglądając go w szczegółach można było zauważyć, że wpadał w ziemie.  Aby wejść do domu trzeba było solidnie uchylić się. Co prawda nigdy nikogo do domu nie puszczał. Wszelkie sprawy z interesantami uzgadniał przed domem. W okresie od kwietnia do końca września był zatrudniony jako obserwator na wieży zbudowanej na Szotowej Górze. Była to metalowa wieża z początków XX wieku.

W okresie gdy nie dyżurowania był natomiast zapalonym zbieraczem wszystkiego, co znalazł w okolicy. Obecnie można go nazwać, że był kolekcjonerem. W pobliżu domu zgromadził prawdziwy skansen rozmaitości - hałdy blach, różnego żelastwa, kamieni, cegieł i … pocisków. (...)

Obecnie teren po pustkowiu jest zalesiony, tylko można zauważyć po pagórkach i nierównościach, że coś tu było dawno temu.  Od czasu do czasu można stwierdzić, że poszukiwacze nie próżnują pozostawiają przekopane dołki.  Co metalowe zabierają, aby sprzedać w skupie złomu i zamienić w złocisty płyn. (...)

Na wiosnę 1989 podczas mechanicznego przygotowywania gleby do sadzenia pasów pług nadział się na 6 pocisków czołgowych. Kolekcję pana Józefa. Saperzy wywieźli na poligon i pobudzili trotyl. To nie wszystkie niespodzianki na tej 0,70 ha powierzchni. Podczas ręcznego poprawiania motyką wyoranych pasów, jeden z mych robotników „wygrzebał” z ziemi szklany słoik z blisko 30 srebrnymi monetami o nominale 10 złotych z 1932 r. Obecnie po pustkowiu, gdzie przez lata mieszkali ludzie niema już znaku, może pozostało kilka zdziczałych drzew owocowych i trochę gruzu po byłych budowlach, w których żyli szczęśliwi mieszkańcy pustkowia Szotowa Góra.

 Osiedla ludzkie giną z ewidencji, z ludzkiej pamięci i współczesnych map.

Kordy wskazuja skrzyżowanie dróg leśnych w osadzie, gdzie znajdują się resztki sadu i fundamentów domostwa. Po przekątnej jest dołek, gdzie pod kępą mchu żółty piaseczek kryje początkową skrzyneczkę. Wskazówka powie jak na górze Szotowa Góra znaleźć skrzynkę finałową. Góra to wielka wydma z czasów tuż polodowcowych, której wielki łuk zaczyna się przy osadzie i skręca w kierunku południowowschodnim.

Obrazki/zdjęcia
Widok z Szotowej Góry
W tym złotym piaseczku
Wpisy do logu: znaleziona 8x nieznaleziona 3x komentarz 1x Wszystkie wpisy