Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
Bogdan Arnold - OP84C3
Śladami katowickiego seryjnego mordercy
Właściciel: HaCek
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: 0 m n.p.m.
 Województwo: Polska > śląskie
Typ skrzynki: Nietypowa
Wielkość: Mikro
Status: Gotowa do szukania
Data ukrycia: 26-08-2014
Data utworzenia: 26-08-2014
Data opublikowania: 26-08-2014
Ostatnio zmodyfikowano: 05-11-2018
86x znaleziona
2x nieznaleziona
3 komentarze
watchers 1 obserwatorów
47 odwiedzających
66 x oceniona
Oceniona jako: znakomita
6 x rekomendowana
Skrzynka rekomendowana przez: basienieczka, Darkos., karwdo, Mario&Monia, Nannette, payut89
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Szybka skrzynka  Weź coś do pisania  Przyczepiona magnesem  Dostępna rowerem  Zalecane szukanie nocą 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL

Logo

Niniejszy kesz przywołuje autentyczne wydarzenia, jakie miały miejsce w Katowicach pod koniec lat 60-tych. Zawarty opis jest dość drastyczny, dlatego jeśli uznasz, że masz dość - przejdź do sekcji opisującej samego kesza. Przywołanie historii B. Arnolda nie ma na celu wychwalania jego czynów. 


Spokojny, bezkonfliktowy, skromny - za takiego uważali sąsiedzi i znajomi Bogdana Arnolda. Dlatego też, nawet kiedy z jego mieszkania zaczął wydobywać się fetor rozkładających się zwłok, a u sąsiadów pojawiły się roje robactwa, długo przymykano na to oczy. Tymczasem niepozorny elektryk od miesięcy skrywał makabryczną tajemnicę...

Portret

8 czerwca 1968 roku do oficera dyżurnego Komendy Dzielnicowej MO Katowice - Bogucice zgłosił się zaaferowany mężczyzna. Poniżej zamieszczono jego zeznanie:

„W dniu 8 czerwca 1967 roku, w godzinach południowych, przyszedłem do swojego brata Waltera, zamieszkałego przy ulicy Sienkiewicza 10. W mieszkaniu brata zastałem jego samego i narzeczoną. Po upływie około 10 minut narzeczona podeszła do okna i odsunęła firankę chcąc sprawdzić czy pada deszcz na dworze. I do mnie i mojego brata powiedziała: popatrzcie ile jest much w oknie u sąsiada na czwartym piętrze. Ja i mój brat Walter podeszliśmy do okna i zobaczyłem te muchy, które były bardzo  duże… i stwierdziłem, że nie są to muchy zwykłe, tylko te muchy, które siadają na zepsutym mięsie. Po zobaczeniu tych much w oknie nasunęła się myśl, że mieszkający tam lokator może nie żyć i powiedziałem do brata i narzeczonej, że należy to zgłosić na milicję…”

 Na miejsce udał się patrol milicji. Drzwi wskazanego mieszkania były zamknięte, więc funkcjonariusze poprosili o pomoc straż pożarną. Jeden ze strażaków, spuszczony z dachu na linie, rozbił toporkiem okno. Smród, jak wydobywał się z lokalu, nie pozwalał mu jednak na wejście do środka. Poprosił kolegów o maskę gazową. Dopiero w niej wszedł do mieszkania i otworzył milicji drzwi od środka. Chwilę później funkcjonariusze zobaczyli miejsce, którego pewnie nie zapomną do końca życia.

Mieszkanie

Rys. Widok na mieszkanie Arnolda [źródło:  Problemy Kryminalistyki 1969 nr 78]

Fragment sprawozdania milicjantów: "Pod parapetem leżały ludzkie zwłoki w stanie daleko posuniętego rozkładu. W łazience stała duża drewniana skrzynia murarska, obita cynkową blachą (służąca jako wanna - red.). W jej wnętrzu ujawniono kilka ciał. Nie mogliśmy określić płci, ani nawet liczby zwłok. W cuchnącej, rozkładającej się ludzkiej tkance ruszały się tysiące larw, poczwarek, owadów. Spod wanny wystawało owinięte w gazetę podudzie. Weszliśmy do kuchni. Na piecu stał garnek. (...) Na powierzchni gara pływała rozgotowana ludzka głowa. Na stole tykał budzik. Obok niego leżał mokry pędzel do golenia. Nie mieliśmy wątpliwości, że tutaj cały czas ktoś mieszkał." 

 Milicjanci niemal natychmiast ustalili, kto jest najemcą mieszkania - to Bogdan Arnold. Jeszcze nie wiedzieli, że w tym momencie stał w tłumie gapiów pod kamienicą. Chwilę później uciekł.

Bogdan

Boguś

Milicja tego samego dnia rozpoczęła intensywne poszukiwania Bogdana Arnolda, przesłuchała jego sąsiadów oraz znajomych. Śledczy dowiedzieli się, że podejrzewany to skryty w sobie, ale spokojny i skromny elektryk. Urodził się w zamożnej rodzinie inteligenckiej, był trzykrotnie żonaty, obecnie jest samotny. Ma dwójkę dzieci i ogólnie dobrą opinię. W przeszłości często zmieniał pracę z powodu nadużywania alkoholu i notorycznego spóźniania się do pracy, lub zaniedbywania obowiązków. Często widywano go w towarzystwie różnych kobiet, prawdopodobnie prostytutek. Milicja ustaliła także, że Arnold w przeszłości był karany za kradzież i niepłacenie alimentów.

Poszukiwania Arnolda nie trwały długo. Już 14 czerwca trafił w ręce milicji. Przyznał, że ukrywał się przed śledczymi. W międzyczasie chciał też popełnić samobójstwo, ale zerwał mu się sznur. Wyznał, że to on zamordował osoby, których ciała znajdowały się w jego mieszkaniu. Łącznie z jego rąk zginęły cztery kobiety, miał na koncie także jedno usiłowanie zabójstwa. Zeznania, jakie przedstawił śledczym, były nie mniej szokujące, niż widok, jaki zastano na miejscu zbrodni.

 Arnold wyznał, że do pierwszego morderstwa doszło 12 października 1966 roku. W barze "Kujawiak" poznał prostytutkę - Marię B. Razem pili alkohol, potem kobieta stwierdziła, że nie ma gdzie spać. Arnold zaprosił ja do siebie. W mieszkaniu próbował ją pocałować, liczył na stosunek. Kobieta jednak żądała 500 złotych. Doszło do kłótni. Arnold stwierdził, że nigdy nie płacił i nie będzie płacił za seks. Kazał prostytutce wyjść. Wtedy kobieta rozdarła swoje ubranie i zagroziła, że oskarży go o napaść.

 "Nie chcąc dopuścić do skandalu podszedłem do niej i kopnąłem w okolicę zginania kolan, wskutek czego B. zachwiała się. Ja chwyciłem ją przedramieniem od tyłu za szyję i rękę tę zacząłem zaciskać. Ponieważ B. broniąc się zadrapała mnie w okolicę nadgarstka, pod wpływem bólu chwyciłem leżący na kuchence młotek murarski, którym uderzyłem ją dwa lub trzy razy w głowę i poczułem, że jej ciało wiotczeje. (...) Obawiając się, że ktoś odkryje zwłoki, schowałem je do tapczanu". - zeznał.

Bogdan

Boguś

Przez kolejne trzy dni Arnold non stop pił. W końcu postanowił pozbyć się ciała. "Początkowo chciałem palić części zwłok, ale nie miałem węgla, a przy drzewie to nie szło. Otworzyłem więc przy pomocy noża kuchennego jamę brzuszną, skąd wyjąłem wszystkie wnętrzności, które krajałem na kawałki i spuszczałem otworem kanalizacyjnym." Resztę zwłok schował do drewnianej skrzyni obitej od wewnątrz blachą i zalał je wodą z chlorem. Głowę ugotował w garnku.

Z zeznań Arnolda wynikało, że kolejne trzy zabójstwa nie były już przypadkowe. Wcześniej znęcał się nad ofiarami, brutalnie je gwałcił, bił. Orgie trwały całymi dniami, a kiedy ofiary nie miały już siły, oprawca podłączał kobiety do wykonanego przez siebie transformatora, aby je "rozbudzić". Po zaspokojeniu potrzeb dusił prostytutki rękoma, lub pończochami. Drugą i trzecią ofiarę poćwiartował, podobnie jak pierwszą. Czwartą - z powodu braku miejsca w skrzyni - pozostawił ułożoną przy oknie. Po ostatniej zbrodni, Arnold rzadko bywał w mieszkaniu. Smród był nie do wytrzymania, wiec najczęściej pojawiał się tylko to po, żeby przewietrzyć lokal. Sypiał głównie na melinach.

Szokujące zeznania Arnolda wskazywały na to, że jego zbrodnie miały motyw seksualno-sadystyczny. Okazało się, że już wcześniej przejawiał takie skłonności - potwierdziły to jego byłe partnerki. Arnold stwierdził, że motywem jego zbrodni była nienawiść do kobiet. Ten "uraz" miały w nim wytworzyć byłe żony. "Na moje zachowanie miało wpływ szereg okoliczności, począwszy od mojego pierwszego, nieudanego małżeństwa. Potem to wszystko narastało, aż znalazło swoje odzwierciedlenie w październiku 1966, kiedy to dopuściłem się pierwszego morderstwa". To, czy jego "uraz" był prawdziwy czy nie, mieli ocenić psychiatrzy. Bogdan Arnold trafił na obserwację do szpitala na sześć miesięcy.

Bogdan

Boguś

Fragment oceny psychiatrycznej i psychologicznej: "W toku aktualnych badań, obserwacji i zebranej dokumentacji dodatkowej nie dostrzeżono objawów mogących świadczyć o istnieniu procesu psychotycznego. Pacjent przeczył omamom, jego wypowiedzi nie nosiły cech urojeniowych, zachowanie w życiu codziennym nie nasuwało podejrzenia, by je dyssymulował. Sugerowana przez niego nienawiść do kobiet, mająca być motywem zarzucanych mu czynów, co mogłoby nasuwać podejrzenie zaburzeń psychicznych, nie znajduje potwierdzenia."

 "Był zawsze nieprawdomówny i nieszczery. Nigdy nie wyrażał żalu i nie dostrzegano u niego wyrzutów sumienia za czyny, jakich dokonał. Wszystko wskazuje na psychopatyczne, niedostateczne wykształcenie uczuciowości wyższej. (...) Wiadomo, że od 1952 roku nadużywał alkoholu, zwłaszcza w ostatnim okresie. Nie można wykluczyć możliwości, że alkohol wpłynął w pewnym stopniu na pogłębienie się cech psychopatycznych osobowości." Lekarze orzekli, że Bogdan Arnold był świadomy popełnionych zbrodni i może stanąć przed sądem.

 Proces Bogdana Arnolda toczył się przed Sądem Wojewódzkim w Katowicach. Obrona żądała powtórzenia badań psychiatrycznych uważając, że ekshibicjonizm, masochizm oraz sadyzm Arnolda świadczyły o chorobie. Sąd odrzucił ten wniosek. Sam morderca przyznał się do wszystkich zbrodni i dodał ponoć, że żałuje, że nie zdążył zabić swojej ostatniej żony. Cały proces był bardzo krótki - trwał zaledwie sześć dni. Dziewiątego marca 1968 roku sąd skazał Arnolda na karę śmierci. Wyrok wykonano 16 grudnia 1968 roku. Przed śmiercią morderca miał jedno życzenie - chciał zapalić ostatniego papierosa.

Źródła:

  1. Mordował prostytutki i mieszkał z ich zwłokami
  2. Jarosław Stukan - "Polscy seryjni mordercy", Wydawnictwo Prometeusz, 2009.
  3. Dla zainteresowanych - film dokumentalny o B. Arnoldzie, pt. "Władca much"

Skrzynka nietypowa. Współrzędne umieszczone na mapie - nie wskazują miejsca ukrycia kesza.

Aby uzyskać prawidłowe współrzędne należy dodać liczbę X do poniższego wzoru. Za X należy podstawić dzień miesiąca, w którym dokonano egzekucji B. Arnolda.

N 50° 15.(289 + X)' 

E 19° 01.(379 + X)' 

Dodatkowe informacje
Musisz być zalogowany, aby zobaczyć dodatkowe informacje.
Obrazki/zdjęcia
Fotografie z akt sprawy
Fotografie z akt sprawy
Fotografie z akt sprawy
Fotografie z akt sprawy
Fotografie z akt sprawy
Spojler