Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
EM-143 Wiedźma z Sowiej Góry - OP4327
Bestiariusz Zagłębiowski #8
Właściciel: etna&mars
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: 272 m n.p.m.
 Województwo: Polska > śląskie
Typ skrzynki: Tradycyjna
Wielkość: Mikro
Status: Zarchiwizowana
Data ukrycia: 30-10-2011
Data utworzenia: 30-10-2011
Data opublikowania: 30-10-2011
Ostatnio zmodyfikowano: 08-08-2014
89x znaleziona
5x nieznaleziona
5 komentarze
watchers 7 obserwatorów
12 odwiedzających
78 x oceniona
Oceniona jako: znakomita
3 x rekomendowana
Skrzynka rekomendowana przez: Cyfrowa, marika, OrdysD_TEAM
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Szybka skrzynka  Można zabrać dzieci  Miejsce historyczne 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL
Wzniesienie, obok kościoła parafialnego w Żychcicach, Sowią Góra niegdyś zwane, z bliżej niewiadomego powodu cieszyło się złą sławą. Gdy na wszystkich okolicznych wzgórzach kopano, przez długi czas nie tknięto ziemi, na tórej stała posępna ruina będąca siedliskiem gromady sów.
I było tak do czasu, gdy odważny górnik, Wojciech Przywara, wraz z synami zdecydował się otworzyć tam kopalnię. Pierwszego dnia wbił w ziemię drewniany krzyż, przez młodszego syna wystrugany, po czym wszyscy raźno zabrali się do pracy. Czwartego dnia ziemia odsłoniła przed nimi swe skarby, bogate złoża kruszcu. Jednak od tego czasu jakieś licho w górze harcować zaczęło. Raz nocą kamieniami mniejsze szyby zawaliło, to znów "kopanki" porozrzucało albo też urobek rozsypało. Figle te martwiły górnika. Widząc to młodszy syn jeszcze jeden krzyż wystrugał i ustawił na górze w miejscu, gdzie psotne licho najwięcej szkody czyniło. Trzy dni minęły w spokoju, ale na wieczór trzeciego dnia w domu Przywary, przy łóżku najmłodszego syna, zjawił się gość nieproszony. Była to stara wiedźma z sowią głową. W jednej dłoni trzymała bicz, a w drugiej uzdę. Młodzieniec nie spał i gdy ją zobaczył chciał krzyczeć, lecz nie zdążył. Jednym uderzeniem bata w konia go zaklęła. Uzdę mu na łeb zarzuciła i przez noc całą po wertepach ganiała. Dopiero przed świtem przygnała nieszczęśnika pod dom. Tam kolejnym uderzeniem bata w człowieka go zmieniła, a na odchodnym zagroziła jeszcze: I tak co noc będzie, aż krzyże zabierzesz.


Słowa dotrzymała i od tamtej pory co noc go dręczyła, ale za to na górze spokój panował. Jednak ojciec wiedział, że z młodszym synem coś jest nie tak. Wygląd miał niezdrowy, pobladł na twarzy i cienie mu się pod oczami zrobiły. Do pracy zapał stracił, jakby mu sił brakowało, a przecież zawsze robota mu się w rękach paliła.
Zaczął górnik syna nagabywać, by prawdę mu powiedział. Gdy mu o swych nocnych przygodach chłopak opowiedział zasępił się bardzo. Chciał z góry krzyże usunąć, lecz syn błagał by tego nie robił.
"Nie wyrywaj moich krzyżyków - one chronią ciebie i brata od nieszczęścia i odpędzają "złe" od naszej góry".
Strapiony ojciec na prośbę syna niechętnie przystał, ale kazał mu za dnia wypocząć. Pospał zatem młodzieniec do południa i dopiero poszedł pomóc w kopalni.
W drodze powrotnej brat zapewnił, iż tej nocy czuwać będzie przy jego łóżku, a gdy wiedźma przyjdzie rozprawi się z nią, by juz więcej go nie męczyła. Tak też się stało.

Koło północy zaszumiało, drzwi uchyliły się bezszelestnie i do chaty weszła wiedźma. Już chciała młodszego w konia przemienić, gdy skoczył na nią starszy, siłą bat wyrwał z uniesionej dłoni. Trzasnął ją, a ona natychmiast przemieniła się w mysz. O świcie na Sowią Górę przybyli i tam trzasnąwszy batem z powrotem przywrócił jej postać staruchy z sowią głową. Młody górnik zmusił staruchę, by chrustu naniosła i ułożyła zeń wielki stos. Gdy ogień zapłonął, rzucił weń magiczny bat i uzdę pozbawiając czarownicę narzędzi niecnych jej praktyk. Po ceremonii precz babę przegnał.
Tego samego dnia, dowiedziawszy się co zaszło, w miejscu gdzie spłonęły narzędzia czarownicy, Wojciech Przywara ustawił duży krzyż. Przez długie lata stał on przy drodze w miejscu, w którym obecnie stoi kościół parafialny z malowniczą grotą obok. Obecnie na Sowiej Górze znajduje się szkoła licealna w Żychcicach.

Źródło: "Historie i Legendy Ziemi Będzińskiej", autor tekstu: Karina Stefaniak