Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
Pan Stanisław - historia straszliwa - OP393F
kamienica w Kobiórze
Właściciel: Wookhash
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: 256 m n.p.m.
 Województwo: Polska > śląskie
Typ skrzynki: Nietypowa
Wielkość: Normalna
Status: Zarchiwizowana
Data ukrycia: 27-06-2011
Data utworzenia: 29-06-2011
Data opublikowania: 29-06-2011
Ostatnio zmodyfikowano: 16-06-2012
5x znaleziona
0x nieznaleziona
4 komentarze
watchers 1 obserwatorów
11 odwiedzających
3 x oceniona
Oceniona jako: dobra
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Skrzynka niebezpieczna  Dostępna rowerem  Potrzebna latarka  Umiejscowiona na łonie natury, lasy, góry itp 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL
  Wtem nocną ciszę przerwało rżenie koni i nerwowy stukot kopyt. Ale ów stukot nie dochodził z komórki. Pan Stanisław, jako że miał płytki sen, ocknął się zaniepokojony i podniósł jedną powiekę i rozejrzał się po pokoju zaspanym wzrokiem. Nic nie przykuło jego uwagi prócz tego dziwnego stukania które zdawało się słyszeć gdzieś jakby w piwnicy. Stukot nasilał się jakby był na parterze klatki schodowej a konie pana Stwisława rżały jescze głośniej, jakby świadome były tego co zaraz miało nastąpić. Pan Stanisław zacisnął dłonie na pierzynie, ściskając ją mocno i przełknął ślinę przez zaschnięte gardło. Sięgnął po omacku do nocnej szafki, która stała za łóżkiem i pośpiesznie nasunął na nos okulary i zamarł. Spod drzwi do kuchni wyłaniała się migocząca czerwona poświata. Pamiętał że zamknął drzwiczki pieca kaflowego na noc żeby węgiel nie wypalił się zbyt szybko, jednak szybko przestał przejmować się łuną gdy stukanie kopyt ustało tuż pod drzwiami jego małego dwupokojowego mieszkania. Jest rok 1981, grudzień, sroga zima. Pan Stanisław, jeden z szanowanych seniorów 
kamienicy, właśnie wrócił z komórki nieopodal, w której trzymał dwa konie.Kiedy wszyscy 
mieszkańcy położyli się już spać a za oknami słychać było tylko trzaskający śnieg pod 
kołami przjeżdzających patroli milicji, a grube płatki śniegu głucho uderzały o szyby. 
Pan Stanisław, jak to miał w zwyczaju, ogolił się jeszcze przed snem a maszynkę leniwie 
odłożył na półkę pod lustrem. Wycierając twarz brudnym ręcznikiem z resztek pianki raz 
jeszcze zerknął przez oszronioną szybę w kierunku komórki czy aby na pewno zaryglował 
drewniane drzwi. Zgasił światło i prawie po omacku doczłapał śpiącym krokiem do pokoju, 
gdzie w blasku księzyca widać było tylko zarysy skromnie umeblowanego pokoju. Pośpiesznie 
zmówił pacież pełznąc wolno w kierunku łózka a gdy już złożył głowę na szorstkiej poduszce 
wypełnionej pierzem, nim usnął jeszcze przez moment patrzył w uderzające w okno płatki 
śniegu.

 

Jest rok 1981, grudzień, sroga zima. Pan Stanisław, jeden z szanowanych seniorów kamienicy, właśnie wrócił z komórki nieopodal, w której trzymał dwa konie.Kiedy wszyscy mieszkańcy położyli się już spać za oknami słychać było tylko trzaskający śnieg pod kołami przjeżdzających patroli milicji, a grube płatki śniegu głucho uderzały o szyby. Pan Stanisław, jak to miał w zwyczaju, ogolił się jeszcze przed snem a maszynkę leniwie odłożył na półkę pod lustrem. Wycierając twarz brudnym ręcznikiem z resztek pianki raz jeszcze zerknął przez oszronioną szybę w kierunku komórki czy aby na pewno zaryglował drewniane drzwi. Zgasił światło i prawie po omacku doczłapał śpiącym krokiem do pokoju, gdzie w blasku księzyca widać było tylko zarysy skromnie umeblowanego pokoju. Pośpiesznie zmówił pacież pełznąc wolno w kierunku łózka a gdy już złożył głowę na szorstkiej poduszce wypełnionej pierzem, nim usnął jeszcze przez moment patrzył w uderzające w okno płatki śniegu.
Wtem nocną ciszę przerwało rżenie koni i nerwowy stukot kopyt. Ale ów stukot nie dochodził z komórki. Pan Stanisław, jako że miał płytki sen, ocknął się zaniepokojony, podniósł jedną powiekę i rozejrzał się po pokoju zaspanym wzrokiem. Nic nie przykuło jego uwagi prócz tego dziwnego stukania które zdawało się słyszeć gdzieś jakby w piwnicy. Stukot nasilał się jakby był na parterze klatki schodowej a konie pana Stwisława rżały jescze głośniej, jakby świadome były tego co zaraz miało nastąpić. Pan Stanisław zacisnął dłonie na pierzynie, ściskając ją mocno i przełknął ślinę przez zaschnięte gardło. Sięgnął po omacku do nocnej szafki, która stała za łóżkiem, pośpiesznie nasunął na nos okulary i zamarł. Spod drzwi do kuchni wyłaniała się migocząca czerwona poświata. Pamiętał że zamknął drzwiczki pieca kaflowego na noc żeby węgiel nie wypalił się zbyt szybko, jednak szybko przestał przejmować się łuną gdy stukanie kopyt ustało tuż pod drzwiami jego małego dwupokojowego mieszkania. Nie słyszał nic po za biciem swego serca, które wtedy zdawało się być tak głośne że rozchodziło się echem po ciemnym pokoju. Szarpnięcie klamką, leniwy zgrzyt drzwi i pan Stanisław zamarł w bezdechu nasłuchując stukotu kopyt na kuchennej podłodze, nie dowierzając że dzieje się to naprawdę. Przełknął ślinę raz jeszcze kiedy na białych drzwiach do pokoju staruszka zdawało się słyszeć delikatne stukanie jakby paznokciami. Po chwili stukanie przerodziło się w drapanie, z początku delikatne, później co raz mocniejsze.
Konie pana Stanisława nagle umilkły, zawahał się przez chwilę i odwrócił się do okna. 
Znów zgrzyt i kiedy odwrócił się z powrotem, jego oczom ukazała się postać pochylająca się tuż nad 
jego łóżkiem. W półmroku widać było jej kolana zgięte w drugą stronę a chuda palczasta dłoń 
wskazywała palcem na blade ze strachu oblicze pana Stanisława, wciąż ściskającego w dłoni pierzynę. 
Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, pan Stanisław sięgnął ręką za siebie mamrocząc ochrypłym, 
drżącym głosem 'zdrowaś Maryjo' i wyciągnął z szufladki różaniec. Postać wzdrygnęła się i cofnęła 
o krok, tupiąc na drewnianej podłodze. Pan Stanisław zacisnął różaniec w dłoni i wyciągnął ją przed 
siebie jakby mierząc w intruza i odmawiając pacierz jeszcze głośniej. Kiedy wypowiedział 'amen' to 
co stało przed nim zerwało się z miejsca i ruszyło w kierunku kuchni tupiąc przy tym przeraźliwie 
a drzwi jego pokoju zatrzasnęły się z hukiem. Pan Stanisław osunął się nieprzytomny na poduszkę a 
po jej szorstkiej poszewce spłynął zimny pot staruszka.
Następnego ranka obudził go łomot stukania do drzwi i nerwowe wołanie 'otwierać milicja'. 
Kiedy wstał i chwiejnym krokiem podszedł do drzwi, poczuł dziwny swąd spalenizny a z jego ust 
wydobywała się para. W pokoju było zimno jak na klatce schodowej. Położył dłoń na lodowatej klamce i niepewnie ją nacisnął mając w pamięci obraz koszmaru jaki mu się przyśnił. Pociągnął za klamkę i zastygł w bezruchu. Na drzwiach jego pokoju zobaczył ślady jakby pazurów a kaflowy piecyk w kuchni był rozsadzony, wszędzie walały się cegły a poprzewracane naczynia pokryte były sadzą. Zrozumiał że to wcale nie był sen i serce znów zabiło mu głośno, głośniej niż nieprzerwane walenie do drzwi i wołanie milicjantów. Na klatce schodowej pan Stanisław dowiedział się od przerażonych sąsiadów i milicji, że podobny los spotkał wszystkie piecyki w kamienicy ale nikt nie słyszał stukania kopyt na schodach.
Pan Stanisław jeszcze przez rok był nękany przez koszmary i miał trudności z zaśnięciem, 
przestał już nawet doglądać swych koni w komórce. Aż pewnego zimowego wieczoru sąsiadka wieszając pranie na strychu znalazła pana Stanisława powieszonego a jego ręce spętane były z tyłu 
sznurem. Kiedy widziano go po raz ostatni, szedł na strych a pod pachą niósł niewielkie pudełko. 
Nikt nie wie co było w środku a pudełka nie odnaleziono do dziś. 
Po tym zajściu nikt już nie chciał mieszkać w kamienicy, więc stoi i niszczeje zamknięta 
na kłódkę a do środka można się dostać jedynie przez prawe okno z parteru.
Obrazki/zdjęcia
kamienica
.
..
...
....
.....
nim zamknął oczy
Wpisy do logu: znaleziona 5x nieznaleziona 0x komentarz 4x Obrazki/zdjęcia 1x Wszystkie wpisy Galeria