Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
Tam gdzie płynęła szajsa - OP2AE5
łódzki urban legend
Właściciel: lukooo
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: 0 m n.p.m.
 Województwo: Polska > łódzkie
Typ skrzynki: Tradycyjna
Wielkość: Mała
Status: Gotowa do szukania
Czas: 0:10 h    Długość trasy: 0.30 km
Data ukrycia: 06-08-2010
Data utworzenia: 06-08-2010
Data opublikowania: 06-08-2010
Ostatnio zmodyfikowano: 31-12-2019
168x znaleziona
2x nieznaleziona
5 komentarze
watchers 9 obserwatorów
71 odwiedzających
134 x oceniona
Oceniona jako: dobra
10 x rekomendowana
Skrzynka rekomendowana przez: aimee, bluedragon, budget-lodz, LL13, meteor2017, p01ss0n, RasVictor, Skyqen, szczerb, tropiciele
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Można zabrać dzieci  Skrzynka niebezpieczna  Dostępna rowerem  Szybka skrzynka  Umiejscowiona na łonie natury, lasy, góry itp  Miejsce historyczne  Dostępna tylko pieszo 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL

Rura z Anilany średnicę kilkudziesięciu centymetrów. Kilka kilometrów długości. W zasadzie "żyje" sobie kilka metrów pod ziemią. Posiada kilkaset nietypowych, w większości kwadratowych betonowych studzienek rozsianych na terenie południowej części Łodzi. Większość Łodzian nigdy nie zda sobie sprawy z tego, co mijają i po czym depczą przechodząc w jego pobliżu. "Słyszałem, że istnieje, ale nikt go jeszcze na oczy nie widział" - tymi słowami padającymi z wielu ust można podsumować cały temat. Niewątpliwie wytrwali czytelnicy po lekturze tego tekstu zobaczą go na własne oczy, jednakże w tej sprawie jest nadal sporo niewiadomych. Co więcej, przy gromadzeniu informacji związanych z tym zagadnieniem przekonałem się, iż nadal istnieją ludzie, którzy próbują tuszować sprawę i pdstawiają fałszywe tropy przy dochodzeniu do prawdy.

Już na początku, XX wieku na terenie Manufaktury Widzewskiej (WI-MA) w wydzielonym zakładzie Celgar rozpocząto produkcję nowoczesnych włókien syntetycznych, tak zwanej "sztucznej wełny". Z białek otrzymywano włókna wyciskając roztwór kazeiny przez dysze przędzalnicze filiery. Wytworzone w ten sposób włókienka roztworu koagulowano za pomocą formaliny na włókienka nierozpuszczalne w wodzie, skręcano w przędzę.

Produkcja była wysoce opłacalna, lecz charakteryzowała się wyjątkową uciązliwością w postaci powstawania szkodliwych odpadów, które zakopywano w betonowych zbiornikach na tyłach zakładów w okolicach przyległych do dzisiejszej ulicy Przybyszewskiego. Uciążliwe były również wyziewy w postaci smrodu rozchodzącego na wiele kilometrów.

 

"cały Widzew rzygał. Wszyscy od nas tak psioczyli na te zakłady, że to powiedziec! To był smród okropny" - mawiali starzy mieszkańcy Grembachu.

Jednak mimo smrodu, przetwórstwo białek wykazywało niski poziom szkodliwości.

W latach okupacji fabryka była częścią koncernu Hermana Goeringa Zaczęto produkcje tylko włókien syntetycznych, anilany, jedwabiu wiskozowego, otrzymywanego w sposób całkowicie sztuczny. Ich produkcja była już nie tylko wyjątkowo cuchnaca, lecz bardzo niebezpieczna i wysoce szkodliwa dla zdrowia. Mówi się o tym, że kiedyś wszyscy w Łodzi wiedzieli, kiedy jest godzina 6, bo wtedy z Anilany zalatywało straszliwym smrodem chemikaliów.

 

"Widziałem jak to dziadostwo robia - ano był taki wielki basen, gdzie wlewano ta cała szajse, ona była żółta, a tak cuchneła, że aż w nos szczypało! Do basenu wchodziła rura zakonczona takim sitem platynowym, bo inne by zżarło pewnie. Sito miało z pół metra na pół metra, otworki były cienkie, może niecały milimetr. Rurą puszczano biała, plastyczna masę. Tłoczono to pod cisnieniem. Zaraz po przejsciu przez sito masa plastyczna, ale to natychmiast w tej szajsie zamieniała sie w nitki. Dalej wyciagano te nici, płukali je czyms tam i nawijali."

 

Praca na "siarczku" nie była cieżka, ale ludzie mdleli, bez żadnych przyczyn dostawali nagłe krwotoki z nosa, podrażnienia skóry, Niemcy wiedzieli o szkodliwości produkcji, bo wszystkim chorym bez zmrużenia oka dawali wolne i zajmowali sie ich leczeniem. Zdawali sobie sprawę, że zrzucanie odpadów do pobliskiego Jasienia, spowodowało by zatrucie znacznej cześci Łodzi. Wybudowali niezwykłą, przeszło 9 kilometrowej długości rurę, która zajmowała się odprowadzeniem nieczytości, bezpośrednio do rzeki Ner. Owa rura wraz z towarzyszącą jej legędą będzie bohaterką niniejszego geocache.

 

Kanał wykonano z rur, które zakopano na 2 metry w ziemie na całej długosci robiac co jakies 100-150 metrów studzienki (włazy) żeby istniała możliwość łatwego przepchnięcia, galaretowatej, nierozpuszczalnej w wodzie masy. Rura na pewnym, 200 metrowym odcinku jest nad powierzchnia ziemi, ze wzgledu na przepływajaca rzeczke Jasień i jej szerokie koryto, co obniża w tym miejscu teren o srednio 5 metrów. I to jedyne miejsce jest że rura idzie nad ziemia. Skala inwestycji była ogromna, aby położyć pod ziemia te 9 kilometrów kanału, którym od 1942 roku zaczeła płynac żrąca, toksyczna szajsa...

 

Wiskozę otrzymuje się z mas celulozowych drzewnych, które poddawane są działaniu ługu sodowego. Otrzymany półprodukt poddawany jest działaniu dwusiarczku węgla (CS2). Otrzymaną masę wiskozową przetłacza się przez dysze przędzalnicze z małymi otworkami i poddaje kąpieli chemicznej.

Dwusiarczek węgla jest związkiem trującym, działa szkodliwie na ośrodkowy układ nerwowy. W bardzo dużym stężeniu jego wdychanie może prowadzić do zatrzymania oddechu na skutek porażenia układu nerwowego. Długotrwałe wchłanianie dwusiarczku węgla w niższych stężeniach powoduje trwałe uszkodzenia mózgu, przejawiające się początkowo jako problemy ze snem, wrażeniem ciągłego zmęczenia i problemy z pamięcią. Dwusiarczek węgla wykazuje też działanie rakotwórcze i mutagenne.

 

Po wojnie produkcję kontynuowano w znacjonalizowanych zakładach Chemitex-Anilana, Powstałe na tyłach Anilany przedsiębiorstwo Korchem między innymi zajmowało się obsługą techniczną kanału, składowaniem i przetórstwem odpadów chemicznych. Na tyłach wybudowano również funkcjonującą do dzisiaj pierwszą w łodzi chemiczną oczyszczalnię ścieków. Powstające w tej metodzie osady trafiały oczywiście do kanału. W latach 60 tych XX wieku stan rury był na tyle zły, że zaczęły pojawiać się pierwsze wycieki. Mało kto pamięta, że pola w okolicach dzisiejszej ulicy Pienistej (okolice dawnego ZOMO) zostały w ten właśnie sposób skażone. Ochrona środowiska w tych latach była w głębokim poważaniu, do tego stopnia, że przez blisko 3 lata odpady pompowano do starych poniemieckich dołów.

Kilka lat temu, gdy przy ul. Przybyszewskiego budowano supermarket Jumbo (obecnie Carrefour), geolodzy odkryli składowisko odpadów. Były to właśnie resztki poprodukcjne. Stwierdzono, że w tym miejscu czterokrotnie zostało przekroczone dopuszczalne stężenie cynku, siarczanów i fosforanów. Skażona ziemia została wywieziona do tzw. laguny - miejsca, w którym składowane są najbardziej szkodliwe odpady (też na terenie „Anilany”) i przykryta odpowiednią warstwą ziemi i tzw. betonmatą, czyli powłoką o małej przepuszczalności. Szajsa choć zakopana, nadal jest bombą ekologiczną.

 

"Na terenie Anilany Inżynierowie wybudowali specjalny komin wyziewowy, aby emitował poza Łódz, ale po kilkunastu latach zaczał kruszeć i zaczał sie walic od góry, wiec go szybko rozebrali do 1/3 wysokosci. Ale to musiało byc żrace gówno jakieś..."

Współczesna rurę budowano w latach 1969-74, bez przerw w eksploatacji. Kanał jest złożony z rur ceramicznych o średnicy od 70 do 90 centymetrów, przypominających z wyglądu żeliwne, są one oblane solidnym betonowym płaszczem. Całość przypomina w przekroju grecką literę ?. Rzecz charakterystyczna, która wyróżnia RA na tle innych kanałów w Łodzi to nietypowe kwadratowe betonowe studzienki mające podstawę kwadratu (w środku mają przekrój beczkowaty). Studni na terenie miasta jest około 140, są one ponumerowane kolejno od Lublinka w kierunku Anilany. Jednakże na niewielu zachowały się oznaczenia malowane białą (Lublinek, Rokicie) lub pomarańczowo-brązową farbą (Dąbrowa, Zarzew). Szajsa nadal płynęła przez miasto...

Obecnie ze względu na silną urbanizację miasta na przestrzeni lat wokół kanału "urosły" budynki osiedli mieszkalnych, domy jednorodzinne. Przebiega on przez takie osiedla jak Zarzew, Dąbrowa czy Rokicie. Patrząc na mapę miasta daje się jednak zauważyć pewną regułę - tam gdzie on przebiega jest sporo terenów zielonych. Prawdopodobnie starano się tworzyć strefy ochronne w postaci pasów zieleni, stąd kanał biegnie przez wiele ogródków działkowych, przydomowych, czy też teren Parku Podolskiego. Za komuny nie pozwalano budować na trasie rurociągu - jako stricte wydzielona instalacja (niezależna od sieci miejskiej) nie był on szczegółowo oznaczany na mapach. Szajsa płynęła do momentu upadku zakładów Chemitex-Anilana czyli do około 1993 roku. Od tego momentu rura z szajsą stała się niczyja...

Stan ten trwa do dziś - wiele ekip budowlanych wykonujących różnorodne prace ziemne trafia na kanał przypadkiem. ZWiK czy też ŁSI zapytane w tym temacie milczą (kanał nie należy formalnie do nich). Tak było na przykład podczas budowy ŁTR, przebudowy pętli tramwajowej na pl. Niepodległości, os. Plejada na Przybyszewskiego czy budowy kolektora deszczowego w ciągu al. Politechniki. Rura z pozostałościami szajsy wciąż zatruwa ludzi...

Na koniec, zmuszony jestem przestrzec wszystkich ciekawskich, żądnych sensacji czy też innych nierzadko działających na własną rękę: absolutnie nie należy rozgrzebywać studzienek, otwierać ich czy tam zaglądać. Mimo, iż sam kanał jest oficjalnie nie eksploatowany, nadal płynie w nim woda, która wypłukuje wszelkie substancje chemiczne jakie osadziły się tam przez lata (widać je wyraźnie na zdjęciach w postaci szarych lub czarnych nacieków na betonowych ściankach studzienek).Nie bez przyczyny Anilana umieściła na Lublinku w sąsiedztwie kanału sporo tablic "Strefa niebezpieczna"...

 Miejsce do którego można wybrać się na spacer

Jak najbardziej ciekawe miejsce, spacer przez las, bądź pola, by poznać ów niezwykły cud infrastruktury.

Jak najprościej dotrzeć do cache

Ależ to proste.

GPS - można zostawić w domu, można też wziąźć, ale duże stężenie związków chemicznych i metalu zakłuca wskazania. Szkoda prądu i siana.

Piesi, rowerzyści, zmotoryzowani, mogą dotrzeć na własnych nogach bądź kołach zaczynając spacer z od ulicy Dennej, lub jak kto woli z pobliskiego lotniska Lublinek. Idziemy ścieżką wzdłuż nasypu kryjącego rurę. Jeszcze paręnascie metrów i naszym oczom okazuje się most. Jesteśmy już na miejscu

Fragmenty zapożyczono z tekstu @Ciemnego

N 51° 43.911' E 19° 25.124' (WGS84)

Geocache to ukryte plastikowe pudełeczko. Miejsce ukrycia znajdujuje się pod mostem (południowy wschód) Nieprzypadkowo na wierzchu ułożone zostało kilka cegieł. Saperka ani kłujka nie będzie potrzebna, w zupełności wystarczą rękawiczki, choć i one nie są konieczne.

Na starcie zawiera:

Logbook, ołówki - nie na wymianę

Zabaweczki, ostry ftf i inne pierdółki, niespodzianki - jak najbardziej na wymianę.

Opencaching PL - Statystyka dla lukooomy geokrets statistics

Dodatkowe informacje
Musisz być zalogowany, aby zobaczyć dodatkowe informacje.
Geokret

Geokret  Kaczupikczu 3 - Całkowity dystans: 163 km

Obrazki/zdjęcia
Dokładne miejsce ukrycia