Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
You have to be logged-in in order to perform operations on this cache.
stats
Show cache statistics
3 koty - OP0E40
3 koty strzegą tajemnicy
Owner: belleme
Please log in to see the coordinates.
Altitude: 182 m. ASL.
 Region: Poland > łódzkie
Cache type: Puzzle
Size: Regular
Status: Archived
Date hidden: 16-05-2008
Date created: 26-05-2008
Date published: 26-05-2008
Last modification: 10-07-2019
27x Found
0x Not found
31 notes
watchers 24 watchers
57 visitors
25 x rated
Rated as: Excellent
8 x recommended
This cache is recommended by: budget-lodz, darkmoory, Kubash, maas, martinesss i ania, mr.klemi, R62, Werrona
In order to view coordinates and
the map of caches
you must be logged in
Cache attributes

Go geocaching with children  Nature 

Please read the Opencaching attributes article.
Description PL

UWAGA: podane współrzędne nie wskazują miejsca ukrycia skrzynki!!!

(ale określają mniej więcej okolicę)

 

Jeżeli znudziły się Wam proste skrzynki 'do zaliczania', to proponujemy bardziej skomplikowane wyzwanie:

Po świecie krążą trzy koty. Każdy z kotów strzeże części tajemnicy magicznego eliksiru ukrytego gdzieś w ciemnym lesie przed wielu laty. Odnalezienie wszystkich trzech kotów i złożenie w całość trzech części kociej tajemnicy wskaże miejsce ukrycia skrzynki z magicznym eliksirem. Koty zachowują się jak zwykłe geokrety, krążą kocimi ścieżkami od skrzynki do skrzynki. Po znalezienu kota należy zapisać sobie część tajemnicy, którą on strzeże i przenieść kota do innej skrzynki.

 

Czyli szukamy trzech kotów (geokretów). Są to: Mruczek (GK2267), Okruszek (GK2269) i Kaja (GK82E8). Należy je znaleźć, złożyć w całość przenoszone przez nie informacje i odnaleźć skrzynkę. Informacje kotów należy traktować następująco:

XX.XXX' = minuty (wraz z tysięcznymi częściami) szerokości geogr.

YY.YYY' = minuty (wraz z tysięcznymi częściami) długości geogr.

Aktualizacja 22.05.2013: Zagajnik, w którym początkowo ukryta była skrzynka, został ścięty, a ziemia zaorana. Niebędne było przeniesienie skrzynki o kilkaset metrów. W związku z tym po zebraniu wszystkich trzech informacji od kotów należy zastosować  poniższą poprawkę. Współrzędne skrzynki wyglądają więc jak poniżej:

N 51° XX.XXX' + 00.103'

E 19° YY.YYY'  - 00.064'

 

W długiej historii tej skrzynki były też inne koty, które zaginęły:
Puszek (GK2268), Matylda (GK0331), Filemon (GK0332) i Bonifacy (GK0333). Jeśli jakimś cudem traficie na jednego z nich, to on w dalszym ciągu pomoże wam znaleźć docelową skrzynkę.

 

Od 22.05.2013 kesz znajduje się w nowym miejscu:

Docelowa skrzynka znajduje się w środku lasu, dobrze ukryta i zamaskowana. Okolica jest dość pagórkowata, są więc dojścia łatwiejsze i trudniejsze. Da się dojechać rowerem, choć nie jest to zadanie łatwe, a przez ostatnie kilkadziesiąt metrów nie ma nawet ścieżki. Dostępu do skrzynki broni magiczny krąg. Krąg jest magiczny, bo ... trójkątny! Szukaj blisko jednego z wierzchołków tego trójkąta, ale nie kop w ziemi. Rękawiczki będą niezbędne. Wyciągaj pudełko od góry, a nie z boku. Eliksir może oczywiście zostać zabrany ze skrzynki, lecz trzeba być świadomym tego konsekwencji (patrz: bajka poniżej).

 

Uwagi co do przemieszczania kotów (geokretów):

- koty nie mogą oddalić się na więcej niż 100 km od Łodzi, licząc w linii prostej od Placu Wolności (aby ich znalezienie nie było wyzwaniem zbyt zniechęcającym)

- żaden kot nie może być włożony do skrzynki "3 koty" (aby zadanie było możliwe do rozwiązania)

- należy unikać wkładania dwóch kotów do jednej skrzynki (aby nie było za łatwo) 

- w miarę możliwości należy umieszczać koty w nowych skrzynkach (mało razy znalezionych)

 

Jeżeli chcecie wiedzieć, skąd się wziął magiczny eliksir, jaką rolę pełnią koty, to zapraszam do lektury poniższej bajki.


 

 


BAJKA O TRZECH KOTACH 

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za stodołą u sołtysa Wacława, ciemną nocą miało miejsce niezwykłe zebranie wszystkich psów z całej niemal krainy. Spotkały się wiejskie psy podwórzowe i kanapowce z miasta, psy myśliwskie oraz pasterskie z dalekich gór. Obecne były wszystkie chyba psie rasy oraz równie liczna gromada kundli. Zebranie odbywało się w pełnej konspiracji, aby głośne szczekanie albo warczenie nie obudziło sołtysa Wacława ani jego licznej rodziny.

-         Witajcie, bracia – odezwał się Bari, duży i silny kundel sołtysa Wacława. – Zebraliśmy się tutaj tak licznie, aby radzić nad naszym ciężkim losem. Odkąd nasi dalecy przodkowie zostali wiele lat temu podstępnie zwabieni do ludzkich domów, nasze położenie z pokolenia na pokolenie staje się coraz gorsze i bardziej żałosne. Człowiek uczynił z nas niewolników. Wykorzystuje nas do ciężkiej i poniżającej pracy. Pozbawia nas godności i honoru. Takie jest nasze pieskie życie...

-         Prawda! – szczeknął Juhas, podhalański owczarek. – Cała moja rodzina musi nieustannie użerać się z durnymi owcami na pastwisku. Siedem dni w tygodniu. Nie ma wolnych sobót, niedziel, ani urlopów!

-         Ja muszę pilnować podwórza mojego gospodarza!

-         A nas zmuszają do ciągnięcia sanek – zaskomlała gromada husky. – I to po zimnym śniegu!

-         I co mamy w zamian za naszą ciężką pracę? Miskę zimnych resztek ze stołu człowieka.

-         Do domów nas nie wpuszczają. W zimnych budach trzymają! Łańcuchami wiążą bez prawomocnego wyroku!

-         I jeszcze to nieustanne poniżanie – dodał Bari. - Na mnie wszyscy ludzie wołają Burek...

-         A mnie moja pani nazwała Perełka – załkał Książę, ratlerek z miasta.

-         Rzucają patyki i każą nam przynosić!

-         Dłużej tak być nie może – warknął Juhas. – Musimy wyzwolić się spod władzy człowieka!

Zapanowała wrzawa. Wszystkie psy chciały wyrazić swoją niechęć do człowieka i wolę zmiany swojego losu.

-         Ciszej, bracia, ciszej – przez dłuższą chwilę Bari próbował uciszyć sforę – bo obudzimy ludzi. Zamiast się użalać nad sobą, radźmy, co robić.

-         Możemy ciemną nocą poprzegryzać gardła śpiącym ludziom! – zgłosił propozycję pitbull Killer.

-         Ja nie dam rady! – płakał ratlerek Książę. – Mogę co najwyżej ugryźć moją panią w piętę.

-         Bracia! Nie możemy zagryzać ludzi. Nie jesteśmy stadem wilków – zabrał głos stary i mądry bernardyn Gorzałka.

-         Gorzałka ma rację – powiedział Bari. – Musimy uciec się do sprytu, a nie do przemocy. Honor psa nie pozwala zagryźć człowieka, jako istoty słabszej i tchórzliwej.

-         Nie wygrasz z człowiekiem sprytem – upierał się pitbull Killer. – Ostre zęby, oto rozwiązanie.

-         Posłuchajmy Gorzałki - zaproponował Juhas. - Jak Gorzałka pokona człowieka?

Stary bernardyn wysunął się nieco przed sforę psów, aby wszystkie mogły go dobrze widzieć i słyszeć i powiedział:

-         Już wiele lat temu chciałem uwolnić się spod władzy człowieka. Rozmawiałem o tym z żubrami, potężnymi zwierzętami z dalekiej i mrocznej puszczy, królestwa niedźwiedzi i wilków. Wielkie żubry dały mi magiczny eliksir. Wyprodukowały go według sobie tylko znanej receptury. Eliksir ma wielką moc: jak tylko człowiek go wypije, to traci rozum, słania się na nogach, a w końcu zasypia kamiennym snem gdzieś w rowie pod płotem. Taki człowiek traci władzę nie tylko nad psami, ale nawet nad własną żoną i dziećmi i staje się pośmiewiskiem dla całego otoczenia. Niech tylko ludzie wypiją ten eliksir, a nasza niedola będzie skończona!

-         Ale jak sprawić, żeby ludzie to wypili? – zapytał Bari.

-         Żubry mówiły, że nie będzie z tym żadnego kłopotu. Ponoć wystarczy tylko postawić butelkę z eliksirem blisko człowieka, a on sam nabierze chęci do wypicia i jeszcze poczęstuje sąsiadów i znajomych. Kto choć raz spróbuje eliksiru, ten już zawsze będzie chciał go pić! W nim jest wielka magia. Żubry ostrzegały – tu Gorzałka zniżył głos – żeby trzymać sprawę eliksiru w tajemnicy przed kotami. Nas on wyzwoli, ale nasz dotychczasowy los może spotkać koty. Gdy człowiek straci władzę nad nami, będzie próbował zawładnąć kotami.

-         A gdzie, Gorzałko, masz ten eliksir? – spytał Juhas.

-         Przez wiele lat nosiłem go przy sobie, w beczułce na szyi. Ale teraz stary już jestem i słaby. Jakiś czas temu przelałem eliksir do flakonika i zakopałem w środku lasu, aby nie wpadł w niepowołane ręce. Zaznaczyłem sobie na tej mapie, jak tam trafić...

Gorzałka pokazał zebranym psom mapę z zaznaczonym miejscem ukrycia eliksiru. Nie było to rozsądne. Psie zebranie od samego początku obserwowane było przez trzy pary kocich oczu spoglądające czujnie z wysokości dachu stodoły sołtysa Wacława. Matylda, Filemon i Bonifacy  - jak trzy błyskawice – spadli z dachu na psią sforę i rzucili się na Gorzałkę. Matylda wystawiwszy pazury wskoczyła Gorzałce na łeb, Bonifacy jednym susem dopadł do mapy trzymanej przez Gorzałkę . Ten jednak nie wypuścił kartki z łapy. Ostre pazury Bonifacego rozerwały papier na trzy części. Trzy koty – jak trzy błyskawice – skoczyły na skrawki papieru. Matylda, Filemon i Bonifacy złapali każdy po jednej części kartki i bezszelestnie czmychnęli w ciemność.

-         Łapać ich! – wrzasnął pitbull Killer i momentalnie ruszył w pościg.

Błysnęły dziesiątki kłów, dzikie szczekanie przerwało noc. Sfora psów rozbiegła się w pościgu za trzema kotami. Te jednak rozpłynęły się w ciemnościach nocy.

 

Poszukiwania trwały do rana, potem przez cały dzień i następny dzień, i kolejny, i każdy następny i trwają nadal aż po dziś dzień. Każdy pies – zobaczywszy kota – goni go zaciekle w nadziei odzyskania mapy prowadzącej do ukrytego eliksiru. Może kiedyś uda się psom znaleźć wszystkie trzy fragmenty mapy, złożyć je w całość, dotrzeć do eliksiru i wreszcie wyzwolić się spod panowania człowieka? Wówczas Gorzałka zatriumfuje!

* * * 

2 lata później...

 

Pitbull Killer siedział na trawie i ogryzał niewielką kość. Obok niego leżała sterta podobnych kości. Zza obory wyłonił się Bari – kundel sołtysa Wacława.

     -   Witaj Killer. Słyszałem od Juhasa, że problem Bonifacego, Filemona i Matyldy został rozwiązany...?

     -   Definitywnie – odparł Killer i odrzucił ogryzioną kość na stertę

     -   Czyli masz mapę? – zapytał Bari z nieskrywaną nadzieją.

     -   Nie mam – nadzieja Bariego szybko prysła. – Zanim te trzy podłe koty przestały... być problemem – Killer beknął lekko – zdążyły przekazać fragmenty mapy swoim pobratymcom: Mruczkowi, Puszkowi i Okruszkowi.

Bari wyszczerzył kły i warknął wściekle:

     -   Zaraza! Zatem nie koniec naszych poszukiwań! Nie koniec łowów na koty!

     -   Polowanie trwa nadal – przytaknął Killer. – Odpocznę nieco po obfitym posiłku i ruszam tropem Mruczka, Puszka i Okruszka.

     -   Nie ty jedyny. Skrzyknę naszych braci i ruszymy całą watahą. Będziemy węszyć po miastach i wsiach, po łąkach i lasach. Koty nigdzie nie znajdą schronienia ani kryjówki, choćby się w ziemi zakopały! Znajdziemy je! Chwała temu, kto pierwszy dopadnie wszystkie trzy koty! Chwała!

     -    ... i smacznego! – dodał Killer i mlasnął.


* * *

 

Okruszek przyczaił się w głębokim cieniu kasztanowca i obserwował ulicę. Odkąd znalazł się na wybrzeżu, czuł się nieco bezpieczniej. Liczył, że ani Killer, ani żaden z innych psów nie dotrze za nim z Łodzi aż tutaj, do Redy. Od kilku miesięcy wiódł spokojny żywot, lecz nadal pozostawał czujny. Zanim przebiegnie przez niebezpiecznie odkrytą ulicę, musi się upewnić, że w zasięgu jego kociego wzroku nie ma żadnego psa.

Właśnie dostrzegł biegnącego skrajem chodnika dobermana. Okruszek przywarł do ziemi. Doberman przebiegł kilkanaście metrów od niego i nawet łba nie odwrócił. Zniknął za rogiem. Okruszek uniósł się lekko. I wtedy jakiś cień mignął tuż za nim. Instynktownie kot spiął się do skoku, lecz wcześniej czarny worek błyskawicznie spadł na niego. Jeszcze chwila bezładnej szamotaniny, ale nic to nie dało. Worek zacisnął się. Kot po prostu zniknął.

Po chwili poprzez gruby materiał worka Okruszek usłyszał głos swojego oprawcy:

     - Halo! … Plebek? … Tak, to ja. Zrobione. Mam drugiego kota! … Nie, nie było żadnych problemów. Wysyłam ci oba… Jaki trzeci kot?!? … Kaja? Nie, nie słyszałem o nim. No to na razie!

Pictures
magiczny trójkątny krąg
Log entries: Found 27x Not found 0x Note 31x Picture 13x All entries Show deletions Gallery