Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
Wejście Smoka - OP4AF7
kto jest gierojem?
Właściciel: Psikiszek
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: 140 m n.p.m.
 Województwo: Polska > podlaskie
Typ skrzynki: Nietypowa
Wielkość: Mała
Status: Gotowa do szukania
Data ukrycia: 22-03-2012
Data utworzenia: 22-03-2012
Data opublikowania: 22-03-2012
Ostatnio zmodyfikowano: 02-09-2016
27x znaleziona
1x nieznaleziona
4 komentarze
watchers 9 obserwatorów
48 odwiedzających
21 x oceniona
Oceniona jako: znakomita
12 x rekomendowana
Skrzynka rekomendowana przez: Bełta, Bober i Surykatka, Bombadil, crl_ost, hratli , Ijon Tichy , Juhu, kalapucka, Kiwas, MiszkaWu, Nickiel, polcia&szymaneq
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Dostępna w określonych godzinach lub płatna  Skrzynka niebezpieczna  Weź coś do pisania  Dostępna tylko pieszo  Potrzebne hasło do logu! 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL

Uczę sie pilnie wieczory i ranki, ale nie z czytanki. Ćwiczę ciosy i bloki. Doskonalę ciało i umysł. U-ha "I'm tigeeeer....." Styl małpy, żurawia i innej fauny nie ma przede mną tajemnic. Rosne w siłę. W całej gminie, powiecie, ba w województwie nie ma na mnie już chojraka.

Aż razu pewnego, gdy z przyjaciółmi w barze swiętowałem trzynaste z rzędu zwycięstwo w turnieju o tytuł "Walecznego Śledzia" w drzwiach pojawił się wędrowiec. Nikt początkowo nie zwrócił na niego uwagi. Aż do momentu, gdy na pytanie jednego z bywalców - "Co, ze mną się nie napijesz?!" - odpowiedział - "Piję tylko z mistrzami". Zapanowała cisza, z tych co to słychać jak kot tupie. Wszystkie oczy spoczęły na mnie. Wiedziałem że muszę coś zrobić. Zresztą wiedziałem nim wybrzmiał literka "i" w słowie "mistrzamI". A przy okazji wiecie że literka "i" była kiedyś sponsporem "Ulicy Sezamkowej"?Ale nie o tym. Podszedłem luźnym krokiem i nonszalancko rzuciłem - "Napij się ze mną". Odpowiedział równie nonszalancko, ale siłą rzeczy bez luźnego kroku - "Dobrze, ale jak pokonasz mistrza nad mistrzami, zwanego..." - zawiesił na chwilę głos - "nie, imienia ci nie zdradzę. Ten może sie dowiedzieć imienia jego, kto trzech prawie przedwiecznych pokona w świątyni Ig-Nat-Ki" - Zbił mnie tym z tropu. Myslałem że i mnie odmówi, wtedy mógłbym mu dać po mordzie. A tu żeby wyjść z twarzą muszę iść do zapomnianej świątyni. Zapomnianej przez ludzi i bogów. Zresztą tym ostatnim się nie dziwię. Mając tyle domów o jednym można zapomnieć.

Przyznaje że nie bardzo uśmiechała mi się podróż na piechotę. Szczęście sie do mnie uśmiechnęło. Okazuje sie że na miejsce kursuje regularnie dyliżans ze znanej skądinąd firmy "Dziesiątka". Regularna linia do opuszczonej świątyni. W tym coś musi być. Jeszcze nie wiem co, ale się dowiem. Kiedyś.

W końcu stoję przed świątynią Czasy świetności ma dawno za sobą. Wydaje sie całkowicie opuszczona. Puste oczodoły okien patrzą martwym wzrokiem. Stop. To nie kolejny teledysk Mayhem. To prawdziwe życie. Otrząsając się z ponurych myśli wkraczam do środka. Bezzębne usta drzwi mielą mą duszę. Aaa! Znowu. Co za przeklęte miejsce. W tym niewesołym nastroju przemierzam piwnice. Przemierzam to za dużo powiedziane. Zaraz za progiem natykam się na zakapturzoną postać. Twartz tonie w ciemności wielkiego kaptura. Po bokach czarnych szat, trupio bladym światłem świecą tajemnicze paski. "Kim jesteś" - pytam. "Jestem dresss" - tu mógłbym przysiąc że widzę rozdwojony język - "a ty zaraz będziesz miał w pie..." Ostatniego słowa nie dosłyszę i chyba się nie dowiem co mógłbym mieć, bo człek rusza na mnie. trzeba mu przyznać, że jest niezły. Walczy zapomnianym stylem ADHD. Pozostaje mi tylko schodzić z linii ciosu i czekać na szansę. Ta nadchodzi szybko. Dresss przestaje machać kończynami by rzucić jakieś okrzyki bojowe, bełkocząc strasznie. Widocznie ruch i mowa to za dużo do jednoczesnego ogarnięcia dla tego wojownika.. Gdy w powietrzy brzmi jeszcze coś o wuju (może wzywa swych przodków?) wprowadzam cios otwartej dłoni wprost na jego czoło. Przeciwnik milknie i kamienieje na chwilę. Wydaje mi się, że zaraz znów zerwie się do ataku. Kolejnych ciosów ADHD mógłbym nie powstrzymać. Ten jednak z dziwnych przyczyn zaczyna kopać ścianę. Zaraz potem dowiaduję się że mam poczekać, bo zaraz wraca z kolegami. I znika. Przy kopaniu ściany z kieszeni wypada mu mały pojemniczek. Czyżby część zagadki? Tak. Jednak cztery litery ukryte w środku nic mi nie mówią. Trzeba iść dalej, tym bardziej że zaraz moga pojawić się koledzy.

Kolejny poziom. Co mnie tu czeka? Rozglądam się niepewnie. Nagle słyszę ciężkie kroki. Po ścianie pełznie ogromny cień. I wyłania sie on. Wielki jak szafa trzydwiowa. Ręce grube jak moje nogi. Na czyms co chyba było kiedyś szyją wisi złoty łańcuch z przedziwnym amuletem. Ciekawe co znaczy wyryta na nim inskrypcja BMW? W ręce trzyma trąbkę. I nawet nie wiem kiedy rusza do ataku. Już wiem po co mu ta trąbka.. Jej dźwięk razem z jego okrzykami - "Jak stoisz baranie!!" - wybija mnie z równowagi. Próbuję być równie agresywny jak on. Co prawda nie mam trąbki, ale mój repertuar okrzyków bojowych jest zdecydowanie bogatszy. Coż, kiedy to na niego nie działa. Jest coraz silniejszy, a mi brakuje sił. W końcu słabnę całkowicie. Niech się dzieje co chce. Przynajmniej umre w spokoju. Siadam w pozycji kwiatu lotosu. Momentalnie staję się szemrzącym, górskim potokiem, początkiem i końcem tęczy. gdzieś z daleka dalej słyszę trąbke i gniewne pomruki. Nic mnie jednak nie obchodzą. Nie wiem ile tak przesiedziałem, ale kiedy wyszedłem z transu, nikogo już nie było. Czemu odszedł i czemu mnie nie zabił? Pozostanie to dla m,nie zagadką. Za to obok mnie leżał mały pojemniczek. Kolejne literki w środku znów mi nic nie mówią.

Trzeba iśc dalej w górę. Na kolejnych piętrach nikogo jednak nie ma. Chyba kryzys uderza wszędzie. W końcu docieram na ostatni poziom. Nade mną tylko niebo. A przede mną on. Człowiek w dziwnym uniformie i w jeszcze dziwniejszej czapeczce z szachownicą. Patrzy na mnie z politowaniem. "Z jakiego paragrafu ci przyłożyć?" - raczej głośno się zastanawia niż pyta. "Na ciebie wystarcza blokady" - stwierdza i atakuje. Jest naprawdę dobry. Kilka ruchów i już nie moge ruszać obiema rękami. Za chwilę mam tez zablokowaną jedną nogę. Podskakując na jedynej swobodnej, czuję jak zbliża się koniec. A było tak blisko. Nagle z dołu dochodzi głos "poczekamy tu na niego". To dresss wrócił z kolegami. A z moim przeciwnikiem dzieje się coś dziwnego. Traci całkowicie zainteresowanie moją osobą. Spogląda nerwowo w dól. Czyżby sparaliżował go strach przed dresss'em? Chyba tak, bo po chwili oddala się na z góry upatrzone pozycje. Dość szybko, bo gubi czapeczkę, a w niej jakieś fanty, pewnie po poprzednich śmiałkach. Są i kolejne litery. Szybko wyswobadzam się z blokad. Szybko łączę literki które w końcu tworzą logiczny ciąg. Tak więc nazywa się ten wielki mistrz. Teraz wystarczy go znaleźć, pokonać i będę mógł się swobodnie napić. Ruszam więc w świat. Czy go kiedyś odnajdę i co mnie czeka w drodze? Zobaczymy co przeniesie przyszłość. Narazie trzeba pomyśleć jak ominąć dresss'a.

 

 

Edycja 2.9.16. To już chyba moja czwarta reaktywacja. Pojemnik finałowy mocno się zmniejszył, bo większe były celowo niszczone, jak się niestety naocznie przekonałem.. Kordy wskazują miejsce przed świątynią. Dokładne miejsce ukrycia na obrazkach. Żeby zaliczyć kesza trzeba znaleźć trzy pojemniki. W każdym trzeba się wpisać. W każdym jest logbook, a w nim cztery litery z których trzeba ułożyć hasło. Wszystkie pojemniki są okrągłe, pierwszy wielkości pudełka zapałek, dwa pozostałe: próbówka falcon.  Zawierają tylko logbook,a w dwóch pierwszych nie ma nic do pisania. Uwaga. Teren w nocy jest dozorowany. Także w weekendy jest stróż i w miarę swobodny dostęp jest raczej tylko w soboty do południa, gdy pracownicy firm nadrabiają tygodniowe zaległości. Wtedy tuż za bramą skręcić w lewo, objechać budynek magazynowy i zaparkować poza strefą widzenia ochroniarza.

Hasło wpisuje się zgodnie z zasadami języka polskiego.

Dodatkowe informacje
Musisz być zalogowany, aby zobaczyć dodatkowe informacje.
Obrazki/zdjęcia
świątynia
w tym kółku po prawej
w tej ścianie
od zewnątrz, wysoko