Please log in to see the coordinates.
Cache attributes
Description
PL
GRÓD KOŁO BRZEGU
(019)
Czy są wśród nas tacy, którzy pamiętają wędrownych dziadów, którzy za strawę bajdali o jeszcze starszych czasach?
Nie, to już tylko w literaturze można spotkać.
Dlatego teraz zamiast dziadów noszących opowieści, bajędy będą Was po polach i lasach ciągały ;)
(czytaj – powitać radym na geościeżce bajarskiej).
--❧--❦--❧--
- No tam, dziadku, rzeknijta co by czasu nie mitrężyć!
- No ta ja i rzeknę…
- Ino gibko, czekamy!
Stare to czasy były, zapomniane prawie, kiedy to Pomorze jeszcze starą wiarą praojców żyło, tako co już się nie zna. Zasie chrześcijan krzyż tu nie znan był jeszcze. Stolec kamieński dzierżył książę Dytryk. Zapalon myśliwiec był ten władyka. Sfora ogarów do tropienia zwierza u niego mocna była, a przewodził tam książęcy ulubieniec, największy z nich, aż z dalekiej krainy Franków przywiezion, zwan Denarem.
Ano więc, że nad Parsętą łowy sprawiono. W ostępach dzikich odyńca Denar wytropił, ogary z jazgotem trop podjęły. Myśliwcy rogami i bębnieniem nagankę wspierali, szczuty zwierz w coraz gęstsze macierze uchodził. Aż do rzeki doszedł, w kanał się rzucił i przepłynął na drugą stronę. Ogary na brzegu stanęły, zaprzestały ze smutkiem pogoni. Jedynie sam jeden Denar w wodę się rzucił i na wyspę dopłynął, odyńca w jego mateczniku osaczając.
Co i jak zdarzyło nikt nie zna, bo przeca nikogo tam nie było, myśliwcy czekali ogara, któren miał zwierza z matecznika wypłoszyć. Rzecz w tymże – z wyspy miast groźnego szczekania wraz słychać było rozdzierający skowyt. Książę nie zdzierżył i konia w wodę wparł, sam na wyspę wpław poszedł. Za nim zaś inni myśliwcy. Na polanie naszli odyńca, któren leżącego psa szablami szarpał. Dzidami długimi kłując, pogonili, a ogara opatrywać jęli. Z pobliskiego źródła wody zaczerpnąwszy, na ranę na nodze psa polali. A tenże z bólu wył i wyrywał się co sił. Co za czort? Co to za woda? Skosztowali, a ona słona bardziej niż w morzu opodal! Psa opatrzyli wodę z rzeki biorąc, a obok źródła słonego książę pawilon myśliwski postawił. A wyspę na Parsęcie, od ujścia niedaleką, Solną nazwano.
Woda ta słona zasłynęła, że to strawa na niej warzona, w tem mięsiwa wszelakie, niezwykłej smakowitości były. Z czasem więc z wody tej sól warzyć poczęto, a dla warzelni ochrony gród na Budzistowie postawiono. Gród po dwóch wiekach z górą Polanie dobyli i spalili. Jednakowoż sól warzona na okrętach posyłana była na północ, gdzie na dobrą cenę i na tłuste ryby na wymianę szła. Bogactwo miejscowym dawała. Nie dziwota więc, że kolejny gród, teraz na północ, koło brzegu morza postawiono, dla ochrony portu i żup solnych przed chąśnikami*. Tak to Kołobrzeg powstał i za swój skarb ma sól, dzięki której się bogaci!
* chąśnik – pomorski pirat, na rzekach i u brzegów morza łupiący z upodobaniem kupieckie okręty, ale i łodziami rybackimi nie gardzący.
- Aj co ta już nie gada?
- No śpita to i nie gada, dziad posnął… Aż i nam ranem droga, spocząć zatem czas zacny!
--❧--❦--❧--
Kołobrzegową historyję dziad wywiódł za dziełami mistrza pomorskich legend, Janusza Władysława Szymańskiego, oraz wszelakich internetach. Azali nie wierzta jak w słońce, jako że swoje dziad dodać zdolen :)
--❧--❦--❧--
Opis kesza - zielona prepetka.
Kordy leśne - będzie nosić. Więc mocne spojlery.
--❧--❦--❧--
Wszelakie fotosy i insze grafiki autora
![]()
Additional hints
Pictures
Log entries:
4x
0x
1x