Największy na świecie niekomercyjny serwis geocachingowy
GeoŚcieżki - skupiające wiele keszy
Ponad 600 GeoŚcieżek w Polsce!
Pełne statystyki, GPXy, wszystko za darmo!
Powiadomienia mailem o nowych keszach i logach
Centrum Obsługi Geokeszera wybierane przez Społeczność
100% funkcjonalności dostępne bezpłatnie
Przyjazne zasady publikacji keszy
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
stats
Zobacz statystykę skrzynki
Nieszczęśliwe Małżeństwo - OP9BTT
Talizman Gotyckiej Kabały
Właściciel: LadyMoon
Ta skrzynka należy do GeoŚcieżki!
Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne.
Wysokość: m n.p.m.
 Województwo: Polska > pomorskie
Typ skrzynki: Quiz
Wielkość: Normalna
Status: Gotowa do szukania
Data ukrycia: 22-11-2021
Data utworzenia: 22-03-2021
Data opublikowania: 22-11-2021
Ostatnio zmodyfikowano: 22-11-2021
6x znaleziona
0x nieznaleziona
0 komentarze
watchers 4 obserwatorów
79 odwiedzających
4 x oceniona
Oceniona jako: znakomita
Musisz się zalogować,
aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki
Atrybuty skrzynki

Umiejscowiona na łonie natury, lasy, góry itp 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC.
Opis PL

 

Jestem uwięziona w klatce znaczeń

Jestem zakuta w ciężkie łańcuchy

Sophia, proszę uchroń mnie

przed zmysłową ciemnotą w cieniach odbić

Zniszcz łańcuchy i klatkę!

 

 

 

To był rok 1998.

Alina - 22- letnia czarnowłosa dziewczyna, bo to o niej będzie ta historia, poznaje w dniu 23.01.1998 Juliusza.

Początkowo nic się dzieje, ot zwykła znajomość,  choć los ją jednak ciągle popycha w jego stronę. 

Święta wielkanocne w kwietniu wybuchają już miłością.

Alina jest zauroczona, zakochana, bo dosyć ma życia w pojedynkę i marzy - jak każda młoda dziewczyna- o wielkiej miłości. Juliusz wydaje się być jej ideałem, a w zasadzie to ona w nim wad nie widzi.

Bo jak mawiają - miłość jest ślepa. 

Alina jest szczęśliwa,  choć ma wiele wątpliwości, bo chociażby matka Juliusza jej nie akceptuje

i okazuje jej to na każdym kroku.

Ale Alina się nie poddaje, tylko stara się pokazać, że nie jest byle kim.

Rozpoczyna pracę, a w maju 1998 roku składa dokumenty na studia.

Latem Juliusz robi pierwszy poważniejszy krok,

wyprowadza się od rodziców i zamieszkuje w siedzibie pewnego stowarzyszenia,

dokładnie tam, gdzie się z Aliną poznali.

Prosi Alinę o wspólne zamieszkanie,

Alina się waha, bo warunki tam są ciężkie -

- brak ciepłej wody, brak łazienki, brak kuchni, wilgoć na ścianach.

W końcu to przecież jest piwnica, przerobiona na tak zwaną "kanciapę".

Ale chce być przy ukochanym, mają przecież siebie a to najważniejsze,

i wierzy, że sobie poradzą, więc we wrześniu 1998 roku

wprowadza się do Juliusza czyli do dolnej kondygnacji pewnej willi w Gdańsku. 

Odtąd młodzi są razem, pracują, cieszą się sobą i wspólnym życiem.

Alina rozpoczyna w październiku studia. 

Niestety, sielanka nie trwa długo.

W grudniu Alina zachodzi w ciążę. 

Jest to dla niej szok i ogromny stres,

gdyż mimo zabezpieczeń ciąża jest nieplanowana i w związku z tym - niechciana.

Alina i Juliusz mają póki co pracę tylko dorywczą,

Alina ma zaczęte dopiero co studia, pieniędzy maja praktycznie tylko co na przeżycie, a warunki w których mieszkają kompletnie nie nadają się na przyjęcie noworodka.

Świat się Alinie wali na głowę, bo nie tak to miało wyglądać. 

Nawet przez chwilę myśli o przerwaniu,

no ale wiadomo - finanse są tutaj przeszkodą, oraz przecież to owoc jej, ich miłości.

Nie może tego zrobić! Boi się i jednak nie chce.

Postanawia jednak urodzić, ale popada też w depresję.

 

Nowy Rok 1999

Alina wita go na biwaku na Dolnym Śląsku wraz z ukochanym.

Jest minus 14 stopni i przeokrutnie zimno,

Alina cały czas marznie i jeszcze nie wie,

że wraz z nimi wita też Nowy Rok ich maleńka córeczka u niej w brzuchu.

Alina zorientuje się o tym dopiero w styczniu, gdy nie dostanie miesiączki.

Pełna obaw zrobi 2 testy ciążowe, a gdy oba wyjdą pozytywnie,

przerażona i załamana uda się do lekarza. 

Lekarz radośnie potwierdzi ciążę, założy kartę i poinformuje o terminie porodu na 18.09.1999.

Alina jest jakby w matrixie, bo nie wierzy, że to dzieje się naprawdę.

Jest załamana, bo nie wie, co dalej robić.

Jest zagubiona i przerażona,

bo nie jest kompletnie gotowa na tak ogromne zmiany w swoim życiu.

Juliusz też nie jest zachwycony tym,

co się stało, bo nie chciał mieć dzieci, przynajmniej na pewno jeszcze nie teraz.

No ale stało się.

Alina jest załamana, bo to dla niej cios. Każdy dzień to dla niej męka. Depresja pogłębia się.

Nie umie się cieszyć z niczego, jest przygnębiona i żyje w ciągłym stresie.

Nie tak to miało wyglądać.  

W końcu, w marcu 1999 roku, postanawia pójść do rodziców i wreszcie powiedzieć o wszystkim.

Do tej pory bała się tego powiedzieć, 

gdyż rodzice fanatycy - katolicy mogli by ją wykląć

i wyrzec się jej i co gorsza odwrócić się zupełnie od niej,

zostawiając ją zupełnie samą, bez żadnej pomocy.

Bała się zatem ich reakcji i odwlekała możliwie jak najdłużej to spotkanie.

Uznała w końcu, że nie ma sensu dłużej tego ukrywać,

bo zaraz i tak brzuch będzie widoczny.

W końcu to przecież jej rodzice, najbliższe osoby,

więc powinni ją zrozumieć i otoczyć wsparciem oraz opieką.

I z tą nadzieją wyrusza na spotkanie.

Zaczyna od rozmowy z ojcem, gdyż matka - choleryczka zawsze na wszystko reagowała krzykiem i awanturą,

więc Alina nie widzi sensu zaczynania z nią rozmowy. 

Zamyka się z ojcem w pokoju i mówi o swojej sytuacji.

Ojciec po usłyszeniu nowiny woła matkę i obydwoje jej gratulują.

Widać, że się autentycznie cieszą. Nie pada, mimo Aliny obaw, słowo "bękart",

którego się bardzo bała, wiec dziewczyna oddycha z ulgą,

że na szczęście możliwie zachowali się przyzwoicie. 

 

Kwiecień 1999 rok.

Alina wie, że muszą się wynieść jak najszybciej z tej zawilgoconej piwnicy,

gdyż powinna być przez resztę ciąży w stosunkowo lepszych warunkach.

Pieniędzy na wynajem nie mają, pracę dorywczą Alina ma tylko do końca czerwca

a Juliusz zaczyna dopiero poszukiwania stałej pracy. Jest ciężko.

Jedynym sensownym rozwiązaniem jest wprowadzenie się do rodziców Aliny,

w końcu ciagle stoi pusty jej pokój i choć mały, 

ale na pewno lepszy niż zimne podziemia bez wygód.

Alina rozpoczyna trudną rozmowę ze swoimi fanatycznymi rodzicami. 

Oczywiście zgadzają się by młodzi zamieszkali z nimi,

nie ma z tym żadnego problemu ale....jest jeden warunek. 

Ślub kościelny w kościele rzymskokatolickim! 

I tylko taki wchodzi w grę, żadnego innego.

Jak taki wezmą to mają drzwi do domu otwarte. 

Oczywiście sam ślub cywilny jest wykluczony, bo to przecież grzech,

a kościelny- jak wiadomo - na całe życie i "nie na zmiłuj, bo przecież ślubowałaś..."

Rodzice postawili sprawę jasno i stanowczo. 

Alina jest smutna.

Nie spodziewała się takich warunków. 

Rozmyśla jak to wszystko poukładać teraz, w tak trudnej sytuacji.

I co robić???

Jeszcze dobrze nawet nie poznała Juliusza, nie wie czy chce z nim spędzić resztę życia,

bo nie raz, nie dwa, przyłapała go na nieuczciwości,

a tu każą jej go poślubiać i to od razu w kościele.

Przymykała na to oko, bo końcu kocha go przecież chyba tak bardzo,

a po ślubie - gdy będzie już jej mężem- to na pewno się zmieni - tak sobie starała to wszystko wytłumaczyć i poukładać w swojej głowie.

Nikt jej też nie przygotował do bycia w związku czy ewentualnej roli żony,

bo obraz z fanatycznego domu z nerwową matką,

jaki wyniosła, to nie nadawał się do wcielenia w życie.

Sam Juliusz pochodzi z rodziny anty - kościelnej i jest w sumie ateistą,

to jak ma z nim iść do ołtarza w kościele.

Czy on się w ogóle na to zgodzi ? Pewnie nie.

Ale co mam czy mamy zrobić,  skoro nie mamy środków, ani warunków, aby być samodzielnymi. 

Musimy być chyba zdani póki co na łaskę innych....

 

Za dużo trudnych pytań w głowie Aliny i tak mało odpowiedzi. 

Juliusz nie chce słyszeć o kościelnym ślubie, w ogóle o żadnym ślubie,

są przez to kłótnie i Alina już w ogóle czuję się jak w matni. 

Wie, że jeśli nie przekona Juliusza do tego to nie będzie nic. 

Czuje się osaczona, bo praktycznie nie ma żadnego manewru.

W dodatku mieszkanie w takich warunkach,

ciąża plus ciągły stres odbija się na jej zdrowiu.

Alina podupada na zdrowiu i marzy, żeby ten koszmar,

w jakim się znalazła się już skończył. 

Juliusz oczywiście nie jest zachwycony,

ale ostatecznie zgadza się na ten ślub i zamieszkanie z rodzicami Aliny.

Alina chcąc niechcąc, zmuszona przez rodziców  i całą sytuację,

rozpoczyna przygotowania do ślubu.

Z racji tego,  że jest już kwiecień i tak mało czasu, to jedyny moment,

kiedy są wolne terminy wszędzie jest maj - tak Alina usłyszy zarówno w biurze parafialnym,

jak i w restauracji, gdzie ma się odbyć poślubny poczęstunek.

Bo w maju nikt ślubu nie bierze, bo to pechowy miesiąc.

Alina się dziwi takim przesądom,

bo przecież maj to taki przepiękny miesiąc, w dodatku jej ulubiony.

Więc jeśli ma już brać ten ślub to tylko w maju. Tak postanawia.

Chociaż tyle pozytywu w tym całym nieszczęściu.

Ustala więc datę na 22 maja 1999 roku.

 

Suknię, oczywiście białą (choć za bielą Alina nie przepada,

woli np. róż czy błękit) załatwia z matką i siostrą z wypożyczalni. 

Jest to jedyna, która się tam Alinie podobała, dosłownie jedyna.

Czekała jakby na nią.

Innych, które mogłaby w tym dniu założyć i się w miarę dobrze czuć - po prostu nie było,

i dobrze, że choć o tym mogła sama zadecydować.

A matka z siostrą nie naciskały na zmianę sukni, więc odetchnęła z ulgą.

Bukiet ślubny - z racji tego, 

że od Juliusza dostała na pierwszym spotkaniu białą różyczkę

( i zawsze potem dostawała tylko takie na różne okazje) -

zamawia właśnie z tych kwiatów.

Bo jakby matka miała ogarnąć wiązankę,

to pewnie zrobiłaby jej z pomarańczowych chryzantem

lub innych takich, których Alina akurat nie lubi.

 

 

Ślub odbywa się w rodzinnej parafii Aliny,

czyli w brzydkim, betonowym kościele z PRL,

choć marzyła o  innym  -  zabytkowym, z duszą,

ale za to sesja ślubna na drugi dzień, odbywa się 

- dzięki inicjatywie Aliny-

pod przepięknym, starym kościołem,

którym zawsze była oczarowana ilekroć przy nim czy w nim była.

Alina jest jest z tego powodu szczęśliwa.

I w zasadzie oprócz sukienki i  bukietu to jedynie to miejsce pleneru fotograficznego,

jest dla niej takim balsamem na jej skołataną duszę i notoryczny wówczas stres.

Lubi bardzo to miejsce, bo jest niezwykle urokliwe, piękne i bardzo przyjemne. 

 

Po ślubie Alina z Juliuszem zamieszkują oczywście u rodziców Aliny.

Pokoik jest maleńki, a jeszcze za niedługo musi się w nim zmieścić noworodek i jego rzeczy,

jest więc ciasno, ale przynajmniej ciepło, jest kuchnia, łazienka i ciepła woda.

Na początku września Juliusz znajduje już stałą pracę,

a 25 września 1999 roku na świat przychodzi Gloria,

która wywraca świat Aliny do góry nogami.

Ale Alina nie poddaje się i stara się być dla Glorii dobrą matką.

Mieszkanie z rodzicami i maleńką Glorią staje się po pewnym czasie bardzo męczące.

Wiosną, w maju 2000 roku, gdy Gloria ma kilka miesięcy

udaje się Alinie po znajomości wynająć tanio kawalerkę na tej samej dzielnicy.

Wyprowadzają się wreszcie na swoje i rozpoczynają samodzielne życie,

zdala od rodziców, toksycznej matki i ich fanatyzmu religijnego.

 

Życie potem zweryfikowało czy Juliusz był dla Aliny dobrym wyborem. 

Okazało się, że nie.

Ostatnie lata małżeństwa były dla Aliny bardzo bolesne, wręcz traumatyczne.

Juliusz okazał się być bardzo toksyczną i złą osobą, niejedną noc 

Alina przepłakała i czuła, że musi uciekać byle jak najdalej,

bo żyjąc z nim po prostu się wykończy.

Była bardzo zraniona i skrzywdzona przez Juliusza i nie chciała tak dłużej już żyć.

Próbowała bardzo ratować ten związek, 

ale potem przyłapała się na tym, że praktycznie nie ma o co walczyć,

bo Juliuszowi już na niej nie zależało ani nawet na córce.

Alina wpadła w depresję, nerwicę, stany lękowe, zespół stresu pourazowego

i inne dolegliwości nadające się na leczenie u psychologa i psychiatry.

Pamięta dobrze tą noc, gdy go oczywście nie było w domu,

a ona miała już żyletki na nadgarstkach,

ale na szczęście spojrzała na śpiącą, kilkuletnią wówczas, Glorię i zrozumiała,

że musi dalej żyć, bo ma po co i dla kogo, więc takie rozwiązanie nie było najlepszym wyborem.

Ale zrozumiała, że musi zacząć żyć inaczej i przede wszystkim z dala od Juliusza.

Że musi od niego odejść.

Udało się to w 2010 roku a w 2011 Alina wyprowadziła się od Juliusza.

Ich związek przetrwał w sumie 12 lat.

Pozostała jeszcze wielka, otwarta rana w sercu i pozbycie się wspomnień....

 

 

 

..."2007 rok - w moim życiu... niezbyt,, ale hmm....

Co mnie nie zabiło, to wzmocniło, bo kolejne ciosy, ze zdwojoną siłą, nadeszły juz 3 lata później..

I z których się rownież potem pozbierałam...
Tej piosenki przez wiele późniejszych lat nie potrafiłam słuchać, bo trauma stawała przed oczami jak żywa...

Wreszcie teraz, po wielu latach, mogę odsłuchać jej od początku do końca, bo nic już nie odczuwam...

Ta część mojego serca na zawsze już pozostanie kamienna.."

 

Tak Alina napisała w swoim pamiętniku w 2013 roku odnośnie muzyki,

która jej się kojarzyła  z Juliuszem i pięknymi wspomnieniami.

W końcu po 3 latach od rozstania udało się jej zapomnieć,

wyrzucić go z serca raz na zawsze i przestać wreszcie przez niego płakać.

Ciężko jest to zrobić, jak się tyle lat było razem,

a zarazem była to tak zwana "druga połowa" i ojciec jej dziecka.

Ale na szczęście Alinie się to udało i dopiero wtedy mogła zacząć normalnie żyć.

 

A gdyby tak rodzice nie wymusili tego ślubu na swojej córce,

i nie zmusili jej do tego małżeństwa

to żyła by na pewno lepiej i nie cierpiała potem latami z powodu licznych traum,

jakie jej zafundował małżonek.

Ale któż wtedy myślał o traumie?

Nikt się poza tym nie spytał Aliny czy ona w ogóle chce już brać ślub?

Czy jest dojrzała do tego?

I czy Juliusz dla niej to faktycznie partner na całe życie?

Nikt nie spytał też Juliusza czy on jest gotowy, by zostać mężem i ojcem.

Tutaj zostało powiedziane stanowczo : tak ma być i koniec. 

I tym sposobem powstało "Nieszczęśliwe małżeństwo".

 

Jak je znaleźć?

 

Otóż spośród widocznych tu obrazków,

przedstawiających gdańskie kościoły w wersji graficznej, podkreślalącej ich kontury tuszem,

musisz wybrać ten jeden jedyny, przy którym bohaterka opowieści miała sesję fotograficzną.

Jak to zrobić? 

 

Myśl, pracuj, analizuj.

"Jeśli masz łeb i ...uj to kombinuj" - to moje ulubione powiedzonko ;),

zatem...działaj!!!

Dla ułatwienia poniższa lista zawiera informacje, co to są w ogóle za kościoły.

 

A - Katedra w Oliwie

B - Kościół św.Trójcy

           C - Kościół św. Franciszka 

   D - Kościół św.Brygidy

         E - Kościół św. Katarzyny 

   F - Bazylika Mariacka 

         G - Kościół św. Walentego

                        H - Kościół św. Jakuba Łagiewniki

       I - Kościół Garnizonowy

J - Kościół św. Józefa 

    K - Kościół św. Elżbiety

        L - Kościół św.Jana Bosko

             Ł - Kościół św. Jakuba Oliwa

                                                                                            M - Kolegiata NSPJ

          N - Morski Kościół Misyjny

       O - Kościół św. Wojciecha

                                                                                            P - Kościół św. Jana 

          R - Kościół Ignacego Loyoli

       S - Kościół Piotra i Pawła 

    T - Kościół św. Mikołaja 

   U - Kościół św. Barbary 

                                                                                           W - Kościół Niepokalanego Poczęcia NMP

 

 

Gdy już wybierzesz ten właściwy to podstaw jego numer do wzoru:

N 54 XX. 3XX

Prawda, że proste? ;)

Drugie współrzędne będą jeszcze prostsze do obliczenia:

E 18 XX+8.589

I teraz uwaga! To, co obliczyłeś/obliczyłaś  - są to współrzędne 1 etapu. 

Zatem jeśli już biegniesz w teren, myśląc, że masz kordy finału to jesteś w błędzie.  

Powyższe obliczenia dotyczą 1 etapu. Pamiętaj o tym!!

Znajdziesz tam pewien bardzo ważny artefakt, 

zawierający podpowiedź dopiero jak dotrzeć do finału.

 

Finał:

Proszę, maskuj po sobie dobrze ściółką i trawą

oraz zamykaj dokładnie zieloną pokrywkę

bo trzeba go dobrze przycisnąć, żeby się zamknęła. 

Nie ściągaj czarnej szaty z twarzy....

 

Certyfikaty dla wszystkich w środku.

 

Życzę powodzenia !!!!

 

 

Nasza końcowa rozmowa

Leży ciężko na umyśle

I chociaż nie mogliśmy tego powiedzieć

Myślę, że o tym wiemy,

I nie możemy wrócić do tych czasów

 

Chociaż miłość i rozpacz

Jest pisana na ścianie

I czy te wszystkie światła przestaną świecić?

Albo czy jest to ostatni dzwonek do opuszczenia kurtyny

 To taki wstyd...

 

Nie odchodź, nie odchodź

Cały ten czas myślałam, że znam samą siebie

Ale po raz kolejny, chowam moją głowę ze wstydu

Nic nie trwa wiecznie

 

Kwiat zawsze umiera

JA nigdy nie odczuwałam piękna

Dlaczego nie mogę przejrzeć ludzkich oczu

Cały ten czas myślałam, że znam samą siebie

Ale po raz kolejny,

chowam moją głowę ze wstydu

Zapłaciłam cenę wszystkich moich grzechów

 

 

A kiedy miłość się kończy, zaczyna się nowe życie

Moja niezależność zawsze przygniatała mnie do podłogi

I pozostawia mnie pragnąc więcej,

 

Mam wszystko, czego dziewczyna mogłaby potrzebować

Więc dlaczego wciąż czuję, że moje życie jest niekompletne?

Sprawiałeś, że byłam piękna, klękałeś do moich kolan

Więc proszę, nie idź,  nie odchodź 

 

 

 

 

Byrghal jest jedyną bramą do ścieżki do Tynktury

(Do) Alchemii wewnątrz mojej duszy,

która poprowadzi mój umysł

I może prowadzić do perfekcji

Zniszcz łańcuchy i klatkę!

 

Sophia, wierzę w ciebie, twoje światło …

Blask w mojej duszy,

czuję słońce powyżej, Sophia,

wierzę w ciebie,

twoje światło jest tak jasne blask w mojej duszy...

 

 

 

Choroba moich ust
To gorycz i brak krwi
A zamiast słów kamienie rzucam
Już tak dawno wyschły łzy

Zmywam przez kilka dni
Brudne spojrzenie Twe
Dotykam Cię jak płaziej skóry
Teraz wiem, teraz wiem
Oto tak się rodzi nienawiść!
Chyłkiem przypełza noc
Koszmarne gryzą sny
Nietoperze, szczury i robaki
Między nimi Ty!
Rozrywam pereł sznur
Natchniona gubię lęk
Z mgieł przerażonych moim krzykiem
Nowy kształt wyłania się
 
Byłeś zbiorem kłamstw
Talią fałszywych kart
Porozkładałam je na brzegach
Wąskiej drogi, którą szłam

Zmoczoną deszczem łez
Okryłeś płaszczem słów
Będę tropiła Cię do końca
Jak pies wściekły, zimny duch
Zerwę kwiat i dam Ci go do ręki
Nie wiesz jak poczujesz że żyje
Nie wiesz jak staniesz się maleńki
Zdepczę Cię obcasem jak żmiję
Na końcu labiryntu
Staniesz tak maleńki
Zdepczę Cię obcasem...
 

 

Słuchaj gdy Sybil mówi przepowiednie

i szyfry na niebie

Na imię jej Adulruna

 

Będę podążać - Chodź do mnie!

Piętnaście run objawiło mi się

Święta wiadomość od Freyi

od ludzi tajemnicze litery w moim umyśle

 

Drzwi są otwarte w twoich snach

Od starożytnych czasów Sybil mówi do mnie

Poprzez północny wiatr Talizman Gotyckiej Kabały

 

(ona) objawia mi się

Kostury i runy są zapisane na niebie

Czytaj książkę Boga

Talizman Gotyckiej Kabały

(będzie) od twojej duszy

 

Kabała Upsalika Odyn, Thor i Freya,

znajdziesz ich tutaj

Jestem runicznym kabalistą

 

Drzwi są otwarte w twoich snach

Z tronów i świątyń potężnych bogów

w górnych korytarzach Słowa

i runy Gotyckiej Kabały

(zostaną) kiedyś objawione

Dusza odleci,

wzniesie się ku niebu

ku górnym korytarzom

 

Słowa i runy gotyckiej kabały

Przełamią łańcuchy

Od starożytnych czasów

Sybil mówi do mnie poprzez północny wiatr

 

 

Historia, która tutaj została opisana, jest oparta na faktach.

W tekście znajdują się cytaty z utworów :

Monrose "Shame"

Therion "Wisdom and the cage"

Closterkeller "Tak się rodzi nienawiść"

Therion " Gothic Kabbalah"

 

 

...To nie brak miłości lecz brak przyjaźni czyni małżeństwo tak nieszczęśliwym...

 

Zasady reaktywacji Reaktywacja jest zabroniona i nie ma od tego wyjątków.
Przeczytaj więcej o reaktywacji skrzynek TUTAJ
Obrazki/zdjęcia
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
Spojler do finału
Wpisy do logu: znaleziona 6x nieznaleziona 0x komentarz 0x Obrazki/zdjęcia 1x Wszystkie wpisy Galeria