OC logo
Banner
Musisz być zalogowany, by wpisywać się do logu i dokonywać operacji na skrzynce.
Tradycyjna
difficulty terrain
stats
Zobacz statystykę skrzynki
Manhattan - OP301E
Łódzki Manhattan
Właściciel: lukooo
compass Zaloguj się, by zobaczyć współrzędne. (WGS84)
altitude Wysokość: 261 m n.p.m.
location Województwo: Polska > łódzkie
type Typ skrzynki: Tradycyjna
size Wielkość: Mała
status Status: Zarchiwizowana
time Czas: 0:10 h    wayTo Długość trasy: 0.30 km
hidden Data ukrycia: 28-12-2010
creation-date Data utworzenia: 25-12-2010
last-mod Ostatnio zmodyfikowano: 26-12-2016
znaleziona 7x znaleziona
nieznaleziona 0x nieznaleziona
komentarz 0 komentarze
watchers 3 obserwatorów
visits 0 odwiedzających
votes 6 x oceniona
score Oceniona jako: dobra
Aby zobaczyć współrzędne oraz
mapę lokalizacji skrzynki,
musisz się zalogować.
attributes Atrybuty skrzynki

Szybka skrzynka  Skrzynka niebezpieczna  Zalecane szukanie nocą 

Zapoznaj się z opisem atrybutów OC. link
description Opis PL
manhattanq.jpg

Wśród pionierów, którzy osiedlili się w miejscu osiedla Manhattan, byli Seeligerowie, Skrudzińscy i Hoffrichterowie - pisze Wiesław Pierzchała. Aż trudno uwierzyć, że w samym centrum Łodzi, gdzie dziś stoją potężne wieżowce, dzięki którym miejsce to nazywane jest Manhattanem, dawniej było pustkowie wypełnione chaszczami i mokradłami. Stąd nazwy ówczesnych ulic: Pusta i Dzika, które obecnie znane są łodzianom jako Wigury i Sienkiewicza.

Zmiany ruszyły w latach 30. i 40. XIX stulecia, gdy zaczęli się tam osiedlać osadnicy z Niemiec. Byli pionierami, których - przez analogię z Manhattanem i rdzennymi mieszkańcami Ameryki Północnej - nazywa się Indianami. To właśnie oni wybudowali pierwsze, tak kiedyś typowe dla pejzażu Łodzi, domy tkaczy. Przeważnie były to parterowe, drewniane budynki o stromych, krytych gontem dachach. Z czasem zaczęły się pojawiać fabryki, magazyny i kamienice. Kim byli pierwsi mieszkańcy tej części miasta?

- Palma pierwszeństwa należy się Ferdynandowi Seeligerowi - opowiada Leszek Skrzydło, który z innymi autorami napisał książkę pod roboczym tytułem "Ludzie. Pasje. Miasto". - W latach dwudziestych XIX wieku przybył on z pierwszą falą osadników z Chemnitz w Saksonii. Ożenił się, podjął pracę, między innymi w znanym bielniku Tytusa Kopischa przy ulicy Tymienieckiego i wystarał się o przydział dwóch działek przy ulicy Piotrkowskiej 184 i 186, w którym to miejscu mieści się dziś popularny sklep Domus.

Przybysz z Saksonii zaczynał typowo: od małych, domowych warsztatów tkackich, po czym w 1840 roku uruchomił okazałą Wykańczalnię i Farbiarnię Wyrobów Bawełnianych. Interesy szły dobrze, więc fabrykant mógł sobie pozwolić na rozbudowę zakładu, dzięki czemu w głębi posesji pojawiły się magazyny, apretura, pakowalnia i inne budynki przemysłowe.

Po śmierci Ferdynanda Seeligera, w 1877 roku, firmę poprowadziła jego córka Maria, która ją rozbudowała i postawiła kamienicę przy ul. Piotrkowskiej 184. Stoi ona do dzisiaj i jest siedzibą banku. W przeciwieństwie do fabryki, którą po II wojnie światowej przejęło państwo i włączyło do Fabryki Firanek i Koronek FAKO z siedzibą na Teofilowie, a która w latach 70. została zburzona pod budowę wieżowców.

Wśród sąsiadów Seeligerów był m.in. fabrykant Juliusz Albrecht. To właśnie on w końcu XIX wieku przy ul. Piotrkowskiej 194 postawił stylową kamienicę. Miłośnicy kwiatów dobrze ją znają, gdyż na parterze mieści się kwiaciarnia Skrzydlewskich.

Wśród pionierów Manhattanu wyróżniał się kolejny fabrykant - Karol Hoffrichter, który w 1840 roku przybył do Łodzi ze Śląska i otrzymał sporą działkę ciągnącą się od ul. Piotrkowskiej 204/206 wzdłuż ul. Wigury do ul. Sienkiewicza. Zaczynał od małej, domowej tkalni, aby wkrótce wybudować piętrową tkalnię i dwupiętrową przędzalnię. Po II wojnie światowej w budynkach pofabrycznych były m.in. magazyny Cepelii. Na działce był staw, który ogrodzono i wykorzystywano jako prywatne kąpielisko. Jak ustalił Leszek Skrzydło, w miejscu tym stoi dziś blok z Galerią Manhattan.

Z czasem na ul. Piotrkowskiej stało się zbyt ciasno, aby rozbudowywać stare fabryki i wznosić nowe. Dlatego Karol Hoffrichter - junior, który był wytrawnym znawcą muzyki i potrafił mówić w siedmiu językach, zaczął inwestować przy obecnej al. Politechniki, naprzeciw Hali Sportowej. W jego ślady poszli sąsiedzi z ul. Piotrkowskiej: rodziny Juliusza Albrechta i Józefa Gampego. Powstały tam dwie fabryki, które w czasach PRL połączono w Zakłady Przemysłu Bawełnianego "Maltex" działające do lat dziewięćdziesiątych. Dziś po fabryce nie ma śladu, zaś w miejscu tym wiosną 2011 roku ma ruszyć budowa centrum handlowo-biurowo-rozrywkowego "Sukcesja".

Wspomniany Józef Gampe mieszkał w domu tkacza przy ul. Piotrkowskiej 208/210. Zanim zaczął inwestować przy al. Politechniki, w głębi podwórka wybudował tkalnię i kotłownię. W pobliżu - przy ul. Piotrkowskiej 214/216 - osiedlił się kolejny pionier: Aleksander Skrudziński. Wśród innych łódzkich fabrykantów wyróżniał się tym, że był Polakiem o szlacheckich korzeniach. Kupił fabrykę i ją rozbudował. Zatrudniał ponad stu robotników, a jego majątek szacowano na 90 tys. rubli. Dwa razy się żenił i miał dziewięcioro dzieci. Jedna z jego córek wyszła za mąż za Karola Hoffrichtera- juniora. Po śmierci Aleksandra Skrudzińskiego w 1897 roku jego firma wkrótce zbankrutowała. Leszek Skrzydło jest zdziwiony takim obrotem sprawy, ponieważ - jak zaznacza - przedsiębiorstwo było w dobrej kondycji, a w rodzinie nie brakowało osób, które mogłyby ją poprowadzić.

- Dwie prawnuczki fabrykanta, z którymi się spotkałem, też nie znają odpowiedzi na to intrygujące pytanie - przyznaje Leszek Skrzydło. - Przypuszczają, że żaden z synów Skrudzińskiego nie przejawiał zdolności ani chęci, by dalej prowadzić dzieło ojca. Twierdzą też, że nie bardzo wiadomo, co stało się z majątkiem. W ich rodzinie utrwalił się pogląd, że syn z drugiego małżeństwa, Konstanty, po prostu go roztrwonił.

Ostatnie z domów tkaczy w tym miejscu miasta rozebrano w latach 70. pod budowę wieżowców. To właśnie wtedy narodził się łódzki Manhattan ograniczony ulicami: Piotrkowską, Piłsudskiego, Sienkiewicza i umowną linią między Wigury a Brzeźną. Wprawdzie miłośnicy dawnej Łodzi protestowali przeciw wyburzeniu cennych, coraz rzadszych budynków, które dziś byłyby dużą atrakcją turystyczną, ale lokalne władze partyjne były nieubłagane. Chodziło im głównie o to, aby usunąć niesłuszne relikty wczesnego kapitalizmu i w ich miejscu postawić bloki mające być dowodem wyższości budownictwa socjalistycznego.

Wiesław Pierzchała, Dziennik Łódzki http://www.dzienniklodzki.pl/kultura/kochamlodz/338664,jak-indianie-opanowali-manhattan,id,t.html#material_1

manhattan2.jpg
Miejsce do którego można wybrać się na spacer

Jak najbardziej ciekawe miejsce, spacer przez dżunglę miasta, wycieczka koleją żelazną, by poznać ów niezwykły cud budownictwa. By przez chwilę poczuć się jak w centrum światowej metropolii

Jak najprościej dotrzeć do cache

Ależ to proste.

GPS - można zostawić w domu, można też wziąźć, ale okoliczne bloki skutecznie zaciemniają sygnał. Szkoda prądu i siana.

Piesi, rowerzyści, zmotoryzowani, mogą dotrzeć na własnych nogach bądź kołach zaczynając spacer z od ulicy Piotrkowskiej, lub jak kto woli od Galerii Centrum i ulicy Sienkiewicza. Choć my polecamy wtargnięcie od ulicy Żwirki gdzieś w okolicach szkoły podstawowej numer 14. Mijamy parking wielopoziomowy i jeszcze paręnascie metrów i naszym oczom okazuje charakterystyczny grzybek lokalnej stacji infrastruktury wodno gazowej. Jesteśmy już na miejscu

N 51° 43.911' E 19° 25.124' (WGS84)

Geocache to ukryte plastikowe pudełeczko. Miejsce ukrycia znajdujuje się w grzybku (od wschodniej strony) północny otwór wentylacyjny na wysokosci około 2 metrów. By dostać, trzeba się podciągnąć.:)Saperka ani kłujka nie będzie potrzebna, w zupełności wystarczą rękawiczki, choć i one nie są konieczne.

Na starcie zawiera:

Logbook, ołówki - nie na wymianę

Zabaweczki, i inne pierdółki, niespodzianki - jak najbardziej na wymianę.

Opencaching PL - Statystyka dla lukooomy geokrets statistics
Dodatkowe informacje
Musisz być zalogowany, aby zobaczyć dodatkowe informacje.